Rząd szykuje rewolucję w zasiłkach. "To nie prezent, to konieczność"

Rząd szykuje rewolucję w zasiłkach opiekuńczych dla rodziców najciężej chorych dzieci. Zamiast dotychczasowych 60 dni, będą oni mogli liczyć nawet na 120 dni płatnego wsparcia w roku. - Te 60 dodatkowych dni to nie prezent, to konieczność - mówi Marek Migdal, przewodniczący Stowarzyszenia Rodziców Dzieci Chorych Na Białaczkę i Inne Choroby Nowotworowe.

mZasiłek na chore dziecko
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Anna Klimczyk

Które choroby będą uprawniały do skorzystania ze świadczenia?

Nawet 120 dni zasiłku opiekuńczego na chore dziecko. To dwa razy więcej niż do tej pory. Rząd pracuje nad przepisami, które mają dodać 60 dni wsparcia dla rodziców dzieci chorych onkologicznie i przewlekle.

Obecnie przysługuje im taki sam jak innym rodzicom limitowany okres zasiłku opiekuńczego. To maksymalnie 60 dni w roku w przypadku dzieci do 14. roku życia i 14 dni w przypadku starszych dzieci. Kluczowe pytanie brzmi: które choroby będą uprawniały do skorzystania z tego świadczenia?

Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z okazji Dnia Matki ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapewniła, że nie będzie przygotowana konkretna lista chorób. To lekarze mają decydować, czy zaistniały przesłanki choroby przewlekłej, przy której będzie przysługiwało dodatkowe 60 dni zasiłku opiekuńczego.

"Liczy się tylko jedno: wygrać i być przy swoim dziecku"

Projekt chwalą rodzice. Między innymi Olga Kołodziejska, mama Antosi, u której w 2024 roku zdiagnozowano nowotwór.

- Kiedy rodzic słyszy diagnozę nowotworu u swojego dziecka, świat zatrzymuje się w miejscu, nie liczy się nic w tej chwili. Wszystko przestaje mieć znaczenie - praca, plany, codzienne obowiązki. Liczy się tylko jedno: wygrać i być przy swoim dziecku. Tymczasem obecny system wsparcia nie odpowiada rzeczywistości, z którą mierzą się te rodziny. Dziś rodzicowi przysługuje 60 dni zasiłku opiekuńczego, to zdecydowanie za mało - mówiła podczas konferencji.

Jej zdanie podziela Marek Migdal, przewodniczący Stowarzyszenia Rodziców Dzieci Chorych Na Białaczkę i Inne Choroby Nowotworowe.

- Każde wsparcie dla rodziców chorych dzieci, szczególnie tak chorych, jest potrzebne i zasadne, ale niestety zawsze będzie niewystarczające. Osoby, które nie doświadczyły takiej choroby, nie wiedzą, z czym musimy się mierzyć i co się dzieje w naszych domach. Gdy moje dziecko zachorowało na nowotwór mózgu, to rzuciłem wszystko. Nie wyobrażam sobie, żebym nie był z moją córką w szpitalu, a leczenie trwało ponad dwa lata. Nie liczyło się nic, tylko fakt, żeby jakoś jej pomóc i ulżyć w cierpieniu. Te dodatkowe 60 dni to naprawdę kropla w morzu potrzeb - zapewnia.

"Nie można układać systemu pod kątem patologii"

Migdal przyznaje, że na pewno pojawią się krytycy nowego rozwiązania.

- Z jednej strony jestem przedsiębiorcą oraz pracodawcą i gdy słyszę, że pracownik ma dostać więcej możliwości przebywania na zwolnieniu, to mogę się zmartwić, ale w tej sytuacji to wsparcie jest naprawdę niezbędne. Po pierwsze, to nie jest własna wola pracownika, tylko to będzie działało na zasadach zwolnienia lekarskiego i o tym, czy wydłużenie tego zasiłku jest zasadne, będą decydowali lekarze. Rozumiem, że niektórzy medycy wypisują np. "lewe" zwolnienia i pracodawcy na tym tracą, ale nie można układać systemu pod kątem patologii - zaznacza.

- A po drugie zapewniam, że nikt nie będzie się chciał z nami zamienić. My te dodatkowe wolne dni wykorzystamy na wizyty w szpitalu, na konsultacje lekarskie, rehabilitacje, zakup leków czy po prostu opiekę nad naszymi chorymi dziećmi - dodaje.

Procedura przejścia na dodatkowy zasiłek opiekuńczy ma być taka sama jak w przypadku L4.

- Nie chcemy obciążać rodziców dodatkowymi badaniami, dodatkowymi wnioskami czy procedurami. To po prostu będzie standardowe zaświadczenie lekarskie. Musimy ufać medycynie, musimy ufać lekarzom i musimy ufać rodzicom - mówił podczas konferencji wiceminister Sebastian Gajewski.

O tym, że w chorobie dziecka wsparcie rodzica jest kluczowe, przekonuje Magdalena, której syn choruje na białaczkę.

- Ten czas jest nieoceniony. Lekarze mówią, że wsparcie psychiczne ogromnie wpływa na sukces leczenia szczególnie w przypadku choroby nowotworowej. W momencie, gdy dziecko zachoruje, to kończy się dawny świat rodzica. Ja zawiesiłam swoją karierę i cały czas siedziałam z Maksiem w szpitalu. Pamiętam, jak się czuł, gdy nie było mnie z nim kilka dni, bo zachorowałam i po prostu nie mogłam stawić się z nim w placówce na badania. Lekarze i pielęgniarki przekazali mi potem, że wyglądał tak, jakby zgasło w nim światło. Z nikim nie rozmawiał, był smutny, bardzo przeżywał wszystkie procedury medyczne. Trzymanie dziecka za rękę w takich chwilach daje mu ogrom siły - zapewnia Magdalena.

- Moje dziecko było leczone w Warszawie, a my mieszkaliśmy w Szczecinie. Nie wyobrażam sobie, że w trakcie terapii mógłbym zostawić ją samą. Ja miałem ten przywilej, że mogłem przekazać zadania wspólnikowi, ale co mają powiedzieć rodzice, którzy pracują na etacie. Dla nich te 60 dodatkowych dni to nie prezent, to konieczność - podsumowuje Migdal.

Dodatkowy zasiłek miałby przysługiwać na dzieci do 18. roku życia. Szacunkowy koszt tego rozwiązania to około 140 mln zł.

Kiedy możliwe zmiany?

Projekt ustawy wydłużający zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci chorych onkologicznie i przewlekle znajduje się na wczesnym etapie rządowego procesu legislacyjnego. Został zgłoszony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jak ustalił "Fakt", 23 czerwca projekt ma być rozpatrywany przez Zespół Programowania Prac Rządu.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie