Grozi zawałem, udarem, uszkadza nerki. Problem co drugiego Polaka
Stale rośnie odsetek Polaków z nadciśnieniem tętniczym – i coraz częściej problem dotyczy także osób, które czują się "zupełnie zdrowe". Eksperci ostrzegają, że choroba długo może nie dawać wyraźnych objawów, a mimo to sukcesywnie uszkadzać naczynia i narządy. Dlatego rusza ogólnopolska inicjatywa, która ma zmienić podejście do diagnozy i leczenia.
W tym artykule:
Nadciśnienie może dotyczyć nawet połowy dorosłych
Jak szacował podczas konferencji prasowej w Warszawie prezes elekt Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego prof. Jacek Lewandowski, zbyt wysokie ciśnienie krwi ma – albo wkrótce może mieć – nawet 50 proc. zdrowej dorosłej populacji.
Właśnie temu ma służyć ogólnopolska inicjatywa Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego "Misja 50/30. Ciśnienie Pod Kontrolą". Jej główny cel to doprowadzenie do sytuacji, w której prawidłowe wartości ciśnienia osiągnie co najmniej połowa pacjentów do 2030 r. Dziś ocenia się, że ciśnienie jest skutecznie kontrolowane jedynie u 23-33 proc. chorych – czyli mieści się w granicy 130/80 mmHg.
- Chcemy przekonać naszych rodaków jak ważne dla zdrowia jest prawidłowe ciśnienie krwi, że nie wystarczy się martwić tylko o stan swego konta - powiedział prof. Jacek Lewandowski, koordynator programu.
Skala problemu w poradniach kardiologicznych
Nadciśnienie jest jednym z najczęstszych powodów kontaktu pacjentów z kardiologiem. Z danych przytoczonych podczas spotkania wynika, że w 2024 r. to właśnie nadciśnienie było główną przyczyną wizyt ambulatoryjnych w poradniach kardiologicznych: odnotowano 2 243 076 takich wizyt, co stanowiło 48 proc.
- Pozostałe powody wizyt w poradniach kardiologicznych były związane z takimi schorzeniami, jak przewlekle zespoły wieńcowe i niewydolność serca, które mogą być powikłaniami nadciśnienia tętniczego - zwrócił uwagę specjalista.
Dlaczego nieleczone nadciśnienie jest tak groźne?
Eksperci podkreślają, że nadciśnienie zwiększa ryzyko wielu poważnych powikłań. Sprzyja rozwojowi choroby wieńcowej (która może zakończyć się zawałem serca), udarom mózgu, przewlekłej niewydolności nerek oraz uszkodzeniom siatkówki oka, co w skrajnych przypadkach grozi utratą wzroku.
Według Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego Polska jest wśród europejskich krajów o wysokiej częstości występowania nadciśnienia. Problem pogłębia fakt, że część osób wciąż nie wie o chorobie, a inni – mimo diagnozy – bagatelizują zalecenia, nie podejmują leczenia lub leczą się nieskutecznie.
Warto podkreślić, że nadciśnienie często rozwija się "po cichu" i przez długi czas może nie dawać typowych sygnałów. Jeśli jednak objawy się pojawiają, najczęściej są nieswoiste i łatwo je zbagatelizować. Mogą to być m.in.:
bóle głowy (zwłaszcza rano, w okolicy potylicy),
zawroty głowy, uczucie „pustki” w głowie,
kołatanie serca lub przyspieszone tętno,
duszność, spadek tolerancji wysiłku,
uczucie zmęczenia i osłabienia,
zaczerwienienie twarzy, uderzenia gorąca,
szumy uszne,
zaburzenia widzenia (np. mroczki, zamglenie),
krwawienia z nosa (rzadziej, ale mogą się zdarzać),
problemy ze snem, rozdrażnienie.
"Zaniedbane wyzwanie zdrowia publicznego"
Przedstawiciele PTNT zwracają uwagę, że dostęp do terapii to nie wszystko – kluczowe jest realne osiąganie celów leczenia w praktyce.
- Nadciśnienie tętnicze wciąż pozostaje jednym z największych, a jednocześnie najbardziej zaniedbanych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce. Przegrywamy nie dlatego, że nie mamy skutecznych terapii, ale dlatego, że zbyt rzadko osiągamy realne cele leczenia – przez niską świadomość choroby, inercję terapeutyczną i brak przestrzegania zaleceń terapeutycznych - zaznaczył prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego prof. Mieczysław Litwin.
Ile osób w Polsce ma nadciśnienie? Nowe dane w 2026 roku
Dokładna liczba chorych nie jest dziś znana. Starsze szacunki mówiły o co najmniej 11 mln osób z nadciśnieniem, jednak eksperci PTNT oceniają, że realnie może to być minimum 12 mln. Pomóc w doprecyzowaniu skali problemu mają wyniki Wieloośrodkowego Ogólnopolskiego Badania Stanu Zdrowia Ludności (WOBASZ) – mają być dostępne najwcześniej w drugiej połowie 2026 r.
Według dr. hab. Jacka Wolfa z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego aż 42,7 proc. dorosłych w Polsce spełnia kryteria nadciśnienia (powyżej 130/80 mmHg) i wymaga leczenia. Prof. Lewandowski uważa natomiast, że ten odsetek sięga – lub wkrótce może sięgnąć – 50 proc.
Zobacz także: Kardiolog zaleca każdemu. "Może poprawić ciśnienie krwi"
Nowe cele leczenia i rola współpracy lekarz–pacjent
Wspólne wytyczne Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego wskazują na bardziej restrykcyjne cele terapii: u większości chorych ciśnienie powinno być obniżone poniżej 130/80 mmHg (podobnie jak w innych krajach Europy i w USA).
Eksperci podkreślają, że znaczenie ma zarówno sposób prowadzenia terapii, jak i codzienne decyzje pacjenta. Lekarze – już na starcie leczenia – powinni rozważać terapię lekami złożonymi (co najmniej dwoma), zamiast opierać się wyłącznie na jednym preparacie. Tym bardziej, że dostępne są także tabletki łączące nawet trzy leki o różnych mechanizmach działania.
Z perspektywy pacjenta kluczowe jest konsekwentne stosowanie zaleceń: kontynuowanie leczenia (najczęściej przez całe życie) oraz równoległa zmiana stylu życia – przede wszystkim diety i aktywności fizycznej.
- Niestety, co drugi pacjent nie przestrzega zaleceń terapeutycznych - zaznaczył prof. Litwin. Jak dodają eksperci, z terapii szczególnie często rezygnują ludzie młodzi. Warto o tym pamiętać, bo – jak podkreślono – zbyt wysokie ciśnienie tętnicze odpowiada za co piąty zgon.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- Polska Agencja Prasowa
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.