"Jeden z najważniejszych czynników zawału i udaru". Nowe wytyczne w zaburzeniach lipidowych
Samo obniżenie cholesterolu czy regularna aktywność fizyczna to nawet kilkadziesiąt tysięcy mniej zgonów sercowo-naczyniowych rocznie. Lekarze wskazują na nowe czynniki ryzyka i wytyczne dotyczące leczenia pacjentów z zaburzeniami lipidowymi.
Kilkadziesiąt tysięcy zgonów mniej
- Możemy uniknąć aż dwóch trzecich wszystkich incydentów sercowo-naczyniowych, stosując tylko metody niefarmakologiczne. To jest klucz do sukcesu - podkreśla prof. Maciej Banach, specjalista w dziedzinie kardiologii i lipidologii, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego oraz Międzynarodowego Panelu Ekspertów Lipidowych.
Podczas wtorkowej konferencji zorganizowanej przez PTL, przyznał, że Polska nadal bardzo odstaje od Europy Zachodniej, jeśli chodzi o wskaźniki śmiertelności sercowo-naczyniowej. Tymczasem, jak podkreślił, tylko obniżenie cholesterolu to o 4 mln zgonów mniej na świecie i o 30 tys. mniej w Polsce.
Hipercholesterolemia. Historia Katarzyny
Z kolei regularny, codzienny wysiłek fizyczny przełożyłby się na milion zgonów mniej w świecie i 5 tysięcy w Polsce. Jeśli do tego dodać inne czynniki, np. otyłość, czy dietę, to w sumie można byłoby rocznie uniknąć nawet 60-70 tys. zgonów rocznie.
Prof. Banach zaznaczył, że profilaktyka jest kluczowa, a jej rolę wyraźnie widać w nowych wytycznych PTL. Po raz pierwsze wytyczne zostały przygotowane we współpracy z 14 innymi towarzystwami naukowymi (w tym diabetologami, lekarzami rodzinnymi, reumatologami, pediatrami, hepatologami, onkologami, bo nie tylko lipidolodzy i kardiolodzy mają pacjentów z zaburzeniami lipidowymi).
Co się zmienia? - Nastawiamy się na to, by umiejętnie rozpoznawać ryzyko sercowo-naczyniowe. Skupiliśmy bardzo mocno na czynnikach modyfikujących to ryzyko. Jako pierwsi na świecie wskazaliśmy, że mamy dwa dodatkowe: chorobę nowotworową, oraz endometriozę i zespół policystycznych jajników, bo to tam występuje bardzo silny proces zapalny - wskazał prof. Banach.
Po raz pierwszy jest też mowa o trzech równorzędnych czynnikach ryzyka, jeśli chodzi o profil lipidowy: LDL cholesterol, nie- HDL cholesterol i lipoproteinę (a). - Nie mówimy już o jednym czynniku, tylko: miej trzy w normie, żebyś rzeczywiście zredukował ryzyko - podkreślił ekspert.
Eksperci podkreślają rolę oznaczenia lipoproteiny (a), która jest jednym z najsilniejszych czynników promiażdżycowych, uwarunkowanych genetycznie. Co więcej, po raz pierwszy mówi się też, by oceniać ten czynnik u dzieci. W planach jest rozszerzenia bilansu sześciolatka właśnie o to badanie.
- Pamiętajmy, że jeśli dziecko ma podwyższoną lipoproteinę (a), to jest 50 proc. szansy na to, że rodzice i dziadkowie też mają. Możemy to zbadać i ustrzec ich przed pierwszym incydentem sercowo-naczyniowym, np. zawałem czy udarem. To jeden z najważniejszych czynników, który odpowiada za przedwczesny zawał czy udar, oprócz rodzinnej hipercholesterolemii - podkreślił lekarz.
Całościowe podejście do pacjenta
Nowe wytyczne wskazują też na diety zdrowe dla serca (należą do nich dieta Portfolio, (obniżająca stężenie lipidów), DASH, śródziemnomorska, czy nordycka) oraz suplementy diety.
- To jedynie 10 suplementów z kilku tysięcy dostępnych na rynku, które można zastosować, ale po to, by wzmocnić swoją dietę, a nie osiągnąć efekt terapeutyczny - podkreślił prof. Banach.
Dodał, że nie stosujemy ich wtedy, kiedy jest już rozpoczęte leczenie, bo "suplementy nigdy nie zastąpią leczenia". Wśród suplementów wskazanych przez ekspertów znalazły się m.in. błonnik rozpuszczalny, czosnek, kurkumina, karczoch, spirulina, berberyna, wielonasycone kwasy omega-3.
Wskazał na wytyczne dotyczące leczenia. - Leczymy intensywnie, jeśli są już wskazania, i w sposób złożony. Nie czekamy na efekt działania statyn, tylko stosujemy nawet leczenie potrójne czy poczwórne, jeśli mamy pacjentów bardzo wysokiego ryzyka - wyjaśnia lekarz.
Kluczowe jest też całościowe podejście do pacjenta i jego problemu. Jak wskazał prof. Banach, ważne, by nie mówić tylko o cholesterolu, bo równie ważna jest cukrzyca, otyłość, palenie papierosów, czy zdrowy sen.
- Pacjent, który będzie miał prawidłowe stężenie cholesterolu i lipoproteiny (a), ale będzie miał otyłość i nadciśnienie i tak dostanie zawału mięśnia sercowego. W jego przypadku śródbłonek będzie uszkodzony, bo proces miażdżycy i tak będzie narastał - podsumował prof. Banach.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła:
1.Polskie Towarzystwo Lipidologiczne
2.WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.