W tym artykule:
Miał raka krtani
Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się w 2011 roku. Stuhr zgłosił się do lekarza z uporczywą chrypką, która może być jednym z sygnałów rozwijającego się nowotworu krtani. Diagnoza rozpoczęła długie i bardzo trudne leczenie.
Aktor po latach mówił, że na początku terapii nie wszystko przebiegało prawidłowo. - Lekarze popełnili przy moim leczeniu parę poważnych błędów. Na przykład uznali, że jestem przypadkiem paliatywnym i można mi co najwyżej pomóc godnie umrzeć - wspominał w rozmowie z "Newsweekiem". Mimo złych początków dalsza terapia przyniosła efekt i przez kolejne lata choroba pozostawała pod kontrolą.
Wznowa nowotworu i ciężka operacja
W 2023 roku rak powrócił. Leczenie wymagało usunięcia krtani. Stuhr przez wiele tygodni przebywał w szpitalu, w tym niemal trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii. Powrót do sprawności był powolny i bolesny. - Myślałem tylko o tym, ile jeszcze kroków dzisiaj? Dokąd dojdę? Do łazienki czy do recepcji? Z balkonikiem czy dam radę o własnych siłach? - opowiadał.
Jak relacjonowała jego żona Barbara Stuhr, chemioterapia bardzo mocno osłabiła organizm aktora. "Po chemioterapii Jerzy był wycieńczony. Tak słaby, że mdlał znienacka, w najmniej odpowiednich momentach. Potrafił ocknąć się z twarzą w talerzu zupy" - pisała w książce "Basia. Szczęśliwą się bywa". Aktor przyznawał, że miał poważne trudności zdrowotne, jego masa ciała spadła do około 62 kg. Mimo to nie rezygnował z pracy. Zagrał w ostatnim filmie i zaangażował się w spektakl "Geniusz" w Teatrze Polonia.
O śmierci Jerzego Stuhra poinformował 9 lipca 2024 r. jego syn Maciej. Aktor został pochowany na cmentarzu rakowickim w Krakowie. W ostatniej drodze towarzyszyły mu tłumy.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.