Kasłała, bolały ją plecy. Rak dał już przerzuty do wątroby, kręgosłupa i miednicy

Karen uwielbiała spędzać czas z wnukami i zajmować się przydomowym ogródkiem. Kiedy zaczęła źle się czuć, każdy powtarzał jej, że to pewnie infekcja dróg oddechowych. W ciągu trzech miesięcy rak odebrał jej życie.

Miesiącami szukała pomocy, lecz lekarze mówili jej, że to pewnie infekcjaMiesiącami szukała pomocy, lecz lekarze mówili jej, że to pewnie infekcja
Źródło zdjęć: © gofundme.com
Maciej Rugała

Lekarz pomylił raka z infekcją układu oddechowego

Karen Spencer w ostatnim czasie była bardzo często u lekarza. Dokuczał jej uporczywy kaszel i ból pleców. W końcu skierowano ją na prześwietlenie klatki piersiowej, jednak badanie nic nie wykazało. Lekarz uznał, że to infekcja. Gabinet lekarski opuściła z receptą na spray do nosa i lek w formie inhalatora.

Niestety w październiku ubiegłego roku objawy zaczęły się nasilać. 52-latka zaczęła skarżyć się na utratę apetytu. Znajomy uspokajali ją, że to pewnie jakaś infekcja wirusowa, skoro RTG niczego nie wykazało.

Na początku listopada porażający ból w klatce piersiowej sprawił, że przywieziono ją do szpitala. Po kilku dniach testów usłyszała diagnozę - jej dolegliwości powodował rak płuc. Co gorsza nowotwór dał przerzuty do wątroby, kręgosłupa i miednicy. W tym stanie leczenie ograniczało się do opieki paliatywnej, a Karen zaczęła przyjmować morfinę, aby stłumić ból.

Emilia Skirmuntt o szczepionce Pfizera na raka płuc

Lekarze myśleli, że to tylko infekcja. Zmarła na raka płuc
Lekarze myśleli, że to tylko infekcja. Zmarła na raka płuc © Facebook

Chciała doczekać ślubu córki

Jej córka, Rachael, postanowiła przełożyć swój ślub, aby mama mogła w nim uczestniczyć. Wróciła na chwilę do domu, ale dość szybko 52-latka musiała wrócić do szpital i została podłączona pod tlen, bo zaczęła mieć trudności z oddychaniem.

Lekarze przekazali rodzinie smutne wieści - jeżeli pacjentka wróci teraz do domu, to prawdopodobnie tam też umrze. Twierdzili, że jej cierpienie nie potrwa już długo. Karen nie doczekała ślubu córki, odeszła 20 grudnia.

- Wciąż do nas to nie dociera, że mama miała raka i zanim się zorientowaliśmy, jej już nie było. Była głośną, radosną i ekscentryczną kobietą, która zawsze nazywała sprawy po imieniu. Uwielbiała ogrodnictwo, uprawiała słoneczniki i lilie, a także ogórki, pomidory i paprykę w swoim przydomowym ogrodzie - wspomina ją córka.

W ramach wdzięczności za zapewnienie matce opieki Rachael ogłosiła zbiórkę na hospicjum, w którym przebywała jej matka. Wysokość zebranych środków znacznie przekroczyła już zakładany cel.

Maciej Rugała, dziennikarz Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie