Kluczowe badanie nawet za dwa lata. "Leczenie może stać się niemożliwe"
Średnio na gastroskopię trzeba czekać w Polsce już nawet 147 dni, ale w niektórych regionach pierwsze wolne terminy to końcówka przyszłego roku albo nawet trzeci kwartał 2028 r. - Potem się okazuje, że pacjent miał alarmujące objawy, więc z diagnostyką nie powinien czekać - przyznaje gastrolog dr n. med. Tadeusz Tacikowski.
Na gastroskopię za rok, a nawet dwa lata
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że kolejki do kolonoskopii na NFZ są coraz dłuższe, a w niektórych miejscach w Polsce już wręcz absurdalne, bo sięgają nawet końcówki 2028 r.
To efekt cięć, które od 1 kwietnia tego roku dotyczą nadwykonań w diagnostyce (badań wykonanych ponad limit kontraktu z NFZ). Po zmianach Fundusz płaci za badania wykonane ponad limit tylko 60 proc. stawki w przypadku gastroskopii i kolonoskopii oraz 50 proc. stawki w przypadku tomografii i rezonansu.
Okazuje się, że w przypadku badań endoskopowych problem jest nie tylko z wolnymi terminami na kolonoskopię. Coraz dłużej trzeba też czekać na gastroskopię. W tym przypadku rekordowe w wielu miastach jest województwo zachodniopomorskie (bardzo odległe terminy, sięgające roku lub nawet dwóch lat, były tu także na kolonoskopię).
Jak wynika z wyszukiwarki terminów Narodowego Funduszu Zdrowia, w Szczecinku pierwszy wolny termin to dopiero 10 sierpnia 2028 r., a w Białogardzie trzeba czekać do 6 lipca przyszłego roku.
Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda lepiej w Szczecinie, bo pod koniec maja przyjmie tam Szpital Zdroje. To jednak wyjątek, bo innych ośrodkach czas oczekiwania to co najmniej 7 miesięcy. Najszybszy termin - koniec grudnia tego roku w tym mieście ma 109 Szpital Wojskowy z Przychodnią SPZOZ, ale już Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 2 PUM ma wolny termin dopiero 4 maja 2027 r.
Nie lepiej jest na Śląsku. W Piekarach Śląskich pierwszy wolny termin to 17 września 2027 r., w Rybniku - 13 sierpnia 2027 r., a w Chorzowie - 3 czerwca 2027 r.
W Rzeszowie nigdzie nie da się zapisać na gastroskopię wcześniej niż na grudzień tego roku. To w tym momencie najszybszy termin w stolicy Podkarpacia. 8 grudnia badanie oferuje Kliniczny Szpital Wojewódzki im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie, a 31 grudnia Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Gorzej jest w innych miastach w tym województwie, a kolejki sięgają nawet końcówki przyszłego roku. W Jaśle pierwszy termin to 3 grudnia 2027 r., w Łańcucie - 16 czerwca 2027 r., a w Przemyślu - 18 stycznia 2027 r.
W sąsiednim województwie lubelskim też widać problem z kolejkami na gastroskopię w większych szpitalach. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Chełmie i Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu nie zapisują już na ten rok. Pierwszy z nich oferuje termin 12 stycznia 2027 r., a drugi dopiero 9 marca 2027 r.
Kluczowe badanie
O wielomiesięcznych kolejkach na badania diagnostyczne alarmuje też OnkoFundacja Alivia. Z jej ostatnich danych wynika, że na gastroskopię czeka się w Polsce średnio 147 dni (na kolonoskopię jeszcze dłużej - 263 dni).
- Najdłuższy średni czas oczekiwania dotyczy m.in. województwa opolskiego - 220 dni, zachodniopomorskiego - 207 dni czy pomorskiego - 192 dni. Różnicę w czasie oczekiwania widać też już w danych, które porównują marzec i kwiecień, w którym wprowadzono cięcia. Np. w województwie dolnośląskim czas oczekiwania wzrósł z 86 do 102 dni, warmińsko-mazurskim z 99 do 139, śląskim ze 106 do 134, a podkarpackim ze 149 do 189 - zwraca uwagę w rozmowie z WP abcZdrowie Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia.
Alternatywa to badanie prywatne, ale to oznacza spory koszt, bo ceny mogą się wahać od 400-500 zł do nawet ok. 1000 zł, jeśli badanie jest ze znieczuleniem.
- Widzę w swojej praktyce, jak wydłużyły się terminy na gastroskopię. Przychodzą do mnie pacjenci i mówią, że musieliby czekać miesiącami, żeby dostać się na to badanie na NFZ, dlatego decydują się na to prywatnie. Jak się potem okazuje, były do niego wskazania, bo pacjent miał alarmujące objawy, więc z diagnostyką nie powinien czekać - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie gastrolog dr n. med. Tadeusz Tacikowski.
Wyjaśnia, że gastroskopia jest kluczowym badaniem w diagnostyce chorób górnego odcinka przewodu pokarmowego, czyli tych dotyczących przełyku, żołądka, dwunastnicy.
- Mówimy np. o refluksie, z którym zmaga się już ponad 40 proc. Polaków. Część takich chorych, ze względu na tzw. przełyk Barretta, ma zwiększone ryzyko raka przełyku. Gastroskopia jest więc niezwykle ważna w jego wykryciu, a także przy innych poważnych problemach, takich jak choroba wrzodowa - zaznacza lekarz.
Wyjaśnia, że z reguły na takie badanie pacjent powinien się zgłosić po 45. roku życia lub wcześniej, jeśli ma objawy.
Wyjątkowo agresywny rak
Gastroskopia jest także kluczowa w diagnostyce raka żołądka. To bardzo trudny nowotwór, który wiele lat może nie dawać objawów. Większość przypadków jest wykrywana w zaawansowanym stadium, a wskaźnik pięcioletniego przeżycia jest na poziomie zaledwie ok. 20 proc.
Sprawa komplikuje się też u młodszych pacjentów. - Z jednej strony przy objawach alarmujących, takich jak nagłe chudnięcie, anemia, krwawienia z przewodu pokarmowego, bóle brzucha należy wykonać gastroskopię bez względu na wiek, ale z drugiej strony rak żołądka należy do nowotworów, które bardzo źle się leczą. U pacjentów w wieku 20-30 lat nowotwór jest tak agresywny, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie takiemu choremu nic zaproponować - przyznaje lekarz.
Wyjaśnia też, że do tej pory nie ma badań naukowych, które potwierdzałyby, że w przypadku raka żołądka wykonana wcześniej i profilaktycznie gastroskopia wydłużyłaby życie takiemu pacjentowi.
- Z tego też powodu nie ma badań przesiewowych, takich jak w przypadku kolonoskopii w diagnostyce raka jelita grubego. Tam został potwierdzony fakt, że kolonoskopia nie tylko przyspiesza wykrycie raka, ale też wydłuża życie chorych - dodaje.
- Kiedy pacjent czeka nawet kilka miesięcy na badanie, może nastąpić progresja choroby ze stadium umożliwiającego skuteczne leczenie do tego, w którym to może być niemożliwe. Nie wszyscy pacjenci mają świadomość, że tak się może stać i nie każdy też szuka szybszych opcji. Tymczasem nawet w ramach jednego województwa można znaleźć szybszy termin. Część pacjentów czeka jednak na badanie np. w dużym szpitalu klinicznym, podczas gdy obserwujemy, że w tego typu placówkach wydłuża się już i tak długi czas oczekiwania - zwraca uwagę Frątczak-Kazana.
Dr Tacikowski zwraca też uwagę na inny problem. - Gastroskopię nie zawsze wykonuje się w uzasadnionych przypadkach. Często ma tu znaczenie presja pacjenta, który nie zawsze rozumie, kiedy faktycznie przyniesie mu ona korzyści. Sam spotkałem się z sytuacjami, że pacjent naciskał na wykonanie gastroskopii co miesiąc czy co dwa miesiące, bo nie mijały mu objawy. Tymczasem takie sytuacje są wskazaniem, ale do zmiany leczenia. Kolejne badanie w takim przypadku nic nam nie wniesie, a zapychamy kolejne terminy - podsumowuje lekarz.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła: WP abcZdrowie, Narodowy Fundusz Zdrowia, OnkoFundacja Alivia
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.