Lekarze myśleli, że przesadził z drinkami. Mężczyzna przeszedł udar
13 kwietnia 36-letni Michael Batten, brytyjski nauczyciel mieszkający w Tajlandii, świętował tamtejszy Nowy Rok. Następnego ranka obudził się z potężnym bólem i zawrotami głowy. Lekarze uznali najpierw, że przesadził ze świętowaniem. Za ich pomyłkę płaci do dziś.
Zaniepokojony objawami, mężczyzna postanowił udać się do lokalnego szpitala. Stamtąd jednak szybko go wypisano z zaleceniem przyjmowania leków przeciwbólowych, ponieważ lekarze podejrzewali u niego kaca po imprezie poprzedniej nocy.
Myślałem, że umieram
– W pewien sposób to zbagatelizowali, mówiąc: 'Wypił pan kilka drinków'. Ale ja nawet nie piłem tak dużo, o 22:00 byłem już w domu – wspominał Brytyjczyk w rozmowie z Southwest News Service. – Mówili mi, że mogę mieć kaca, na co odpowiedziałem, że to nie jest kac i że coś jest ze mną bardzo nie tak.
Michał Figurski 10 lat temu walczył o życie. Mówi, jak udar mózgu zmienił jego pogląd na świat
Przez kolejne trzy dni ból głowy nie ustępował, aż w pewnym momencie stał się tak silny, że Anglik zaczął krzyczeć z bólu. Udał się więc do innego szpitala, mając nadzieję na postawienie trafnej diagnozy. Po wykonaniu tomografii komputerowej przeżył głęboki szok.
– Zasnąłem, bo było bardzo wcześnie rano. Nagle obudziła mnie pielęgniarka, potrząsnęła mną i powiedziała, że ma pan guza mózgu, po czym po prostu odeszła – relacjonuje. – Myślałem, że umieram. Potem dodali, że zrobią rezonans magnetyczny, aby sprawdzić, czy jest łagodny, czy złośliwy.
Zamiast guza – udar niedokrwienny
Po wykonaniu rezonansu magnetycznego lekarze wrócili z "dobrą i złą wiadomością". Poinformowali Battena, że wcześniejsza diagnoza była błędna i pacjent nie ma nowotworu. Złą wiadomością był jednak fakt, że przeszedł udar niedokrwienny – stan, w którym skrzep krwi blokuje naczynie krwionośne w mózgu.
Dla Battena, który mieszka w Tajlandii od 2019 r., ta informacja była druzgocąca, również ze względu na osobistą historię rodzinną. – W 2020 r. dostałem nagły poranny telefon od siostry z informacją, że nasz tata miał udar i niespodziewanie zmarł – opowiada. – Jak można się domyślić, moja rodzina w tamtym momencie myślała, że zaraz spotka mnie dokładnie to samo – dodaje.
Mężczyzna został natychmiast skierowany na stół operacyjny. Przeszedł pilną kraniotomię – zabieg polegający na tymczasowym usunięciu fragmentu kości czaszki, aby zmniejszyć ciśnienie wywołane obrzękiem mózgu.
Walka o powrót do sprawności
Gdy Batten obudził się po operacji, był zdezorientowany i przez kilka dni nie mógł mówić. Jak wynika ze zbiórki zorganizowanej na portalu GoFundMe przez jego bliskich, lekarze potwierdzili, że doszło do uszkodzenia mózgu, które wpłynęło na jego sprawność ruchową.
Lekarze wciąż badają, co mogło doprowadzić do udaru u tak młodego człowieka. Obecnie Michael Batten mówi już normalnie i odzyskał zdolność chodzenia, choć skutki uszkodzenia mózgu prawdopodobnie będą miały charakter długofalowy.
Mimo wszystko Brytyjczyk zachowuje pozytywne nastawienie podczas trwającego leczenia i rehabilitacji. – Chcę wrócić do zdrowia najlepiej, jak to możliwe, aby moje życie przypominało to, jakie prowadziłem przed tym wszystkim – podsumowuje.
Źródło: People
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.