Nauka języków obcych dla tych, którzy nie mają na nic czasu

Artykuł sponsorowany

„Ech, gdybym tak miała trochę więcej czasu dla siebie, poszłabym na jakiś kurs. Wszyscy dokształcają się, nie chcę odstawać od reszty. Doszlifowałabym mój licealny angielski albo zabrałabym się metodycznie za niemiecki. Albo nie, rzuciłabym się z dzikim apetytem na tysiące chińskich „krzaczków”... Ale to raczej niemożliwe. Jestem teraz bardzo zajęta, zalatana od rana do nocy. Może kiedyś, na emeryturze..."

Zobacz film: "Kiedy należy zgłosić się do psychiatry?"

Życie jest pełne paradoksów. W młodości narzekamy, że nie mamy co zrobić z wolnym czasem. Dlatego trwonimy go niemiłosiernie, szastamy nim z rozmachem, myśląc, że tak będzie zawsze. Po paru latach, kiedy marzymy o wolnej chwili, żałujemy, że nie zadbałyśmy o rozwój umiejętności oraz podnoszenie kwalifikacji wtedy, gdy poza nauką nie miałyśmy nic innego do roboty.

Było, minęło. Teraz pracujemy na okrągło, więc nie mamy na nic czasu. Jesteśmy na macierzyńskim – i też nie leżymy „do góry brzuchem”, mimo że formalnie to urlop, a więc coś kojarzącego się z przyjemnym nicnierobieniem. Może też być i tak, że pracujemy zawodowo, zajmujemy się dzieckiem, zastanawiając się, kto mógł wpaść na tak genialny pomysł, żeby doba miała tylko 24 godziny. Tak to najczęściej wygląda.

Tymczasem znajomość języków obcych może stać się doskonałym sposobem na to, by... mieć więcej czasu. Jak to możliwe? To proste. Język obcy to realna wartość dla pracodawcy, przeliczalna na złotówki. To szansa na lepszą pracę i większe zarobki. Z kolei więcej pieniędzy to więcej możliwości kupienia sobie wolnego czasu. Dlaczego więc tak trudno jest nam podjąć decyzję o dokształceniu się w tej dziedzinie?

Dla wielu przeszkodą są sformalizowane zasady uczęszczania na kurs językowy. Sztywne dni i godziny zajęć. Wystarczy tylko, że coś nam wypadnie, opuszczamy lekcję i już tracimy wątek. Musimy samodzielnie nadrabiać zaległości. W efekcie zapał przygasa, motywacja spada, czujemy, że to wszystko nie ma sensu.

A gdyby istniał jakiś sposób, żeby nauczyć się języka szybko, skutecznie i w dodatku wtedy, kiedy mamy na to czas? Dokładnie o tym pomyślano w empik school, tworząc nowy, absolutnie rewolucyjny sposób nauki języków obcych: kurs o nazwie Fast&Flexi.

Na czym on polega i dlaczego jest tak wyjątkowy? Fast&Flexi to połączenie klasycznego kursu językowego prowadzonego przez lektora (grupy liczą 4-6 osób) z nauką prowadzoną w trybie online (z wykorzystaniem nowoczesnej platformy empik school, do której kursanci mają nieograniczony dostęp).

Mamy do wyboru dwie opcje: spotkanie w „realu” raz w tygodniu na 120 minut lub dwa spotkania po 60 minut. Po każdej lekcji na platformie udostępniane są ćwiczenia językowe skomponowane przez lektora indywidualnie dla każdego z uczestników na bazie jego dotychczasowych efektów i tempa nauki języka obcego.

Kursanci nie muszą czekać na wyniki ćwiczeń – system sprawdza je automatycznie, zaś kursant ma możliwość omówienia wyników z lektorem na spotkaniu lub poprzez platformę.

Podsumowując, ćwiczenia językowe mogą być wykonywane w dowolnie wybranym przez kursanta momencie i nie są ograniczone czasowo. W efekcie możemy elastycznie dopasować tryb i tempo nauki do naszych potrzeb i możliwości.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy