Niszczy wątrobę i zakazano go w Niemczech. Polacy piją go "na zdrowie"
Napar z żywokostu lekarskiego (Symphytum officinale), choć bywa pomocny w łagodzeniu stanów zapalnych skóry czy trądziku, przyjmowany doustnie staje się śmiertelnym zagrożeniem dla wątroby.
Mimo udowodnionych właściwości rakotwórczych w Polsce wciąż wiele osób błędnie traktuje go jako bezpieczną, prozdrowotną herbatę ziołową.
Pułapka medycyny ludowej
Żywokost od wieków zajmował ważne miejsce w medycynie ludowej. Sama jego nazwa wywodzi się z przekonania, że roślina ta potrafi "żywić kości", przyspieszając ich zrastanie i regenerację. O ile współczesna nauka potwierdza skuteczność maści, żeli i olejków żywokostowych w leczeniu urazów, zwichnięć, obrzęków czy odmrożeń, o tyle stawia twardą granicę: żywokostu nie wolno przyjmować doustnie w żadnej formie.
Detoks wątroby w prosty sposób. Oto 6 sprawdzonych metod
Zabójcze alkaloidy: Dlaczego żywokost truje?
Toksyczność tej rośliny wynika z obecności alkaloidów pirolizydynowych (PA). Są to naturalne związki azotowe, które roślina wytwarza jako broń chemiczną przeciwko roślinożercom. W organizmie człowieka związki te działają podstępnie. Alkaloidy te po dostaniu się do wątroby są przetwarzane w wysoce reaktywne toksyny, które bezpośrednio niszczą białka i DNA komórek wątrobowych. Ponadto liczne badania wykazały, że alkaloidy te mają potencjał rakotwórczy, trwale modyfikując strukturę genetyczną komórek.
Napar na cenzurowanym: Europa ostrzega
Z powodu wysokiego ryzyka niemieckie Ministerstwo Zdrowia już w latach 90. wprowadziło restrykcyjne przepisy – żywokost został tam całkowicie wycofany z użytku jako produkt spożywczy i zakazano sprzedaży produkowanych z tej rośliny herbat i tabletek.
Również Europejska Agencja Leków (EMA) wydała surowe wytyczne: preparaty z żywokostu można stosować wyłącznie zewnętrznie, na nieuszkodzoną skórę i przez okres nie dłuższy niż 10 dni w roku. W Polsce bezpieczeństwo produktów spożywczych pod kątem zawartości alkaloidów PA monitoruje Główny Inspektorat Sanitarny (GIS), jednak ryzyko wciąż dotyczy osób przygotowujących napary samodzielnie z zebranych ziół.
Zachowajmy dystans do "cudownych" metod
Warto pamiętać o jednym – to, że ktoś pił napar z żywokostu i "nic mu się nie stało", nie jest dowodem na bezpieczeństwo tej metody. Uszkodzenia wątroby często przebiegają bezobjawowo i kumulują się latami, dając o sobie znać, gdy organ jest już skrajnie niewydolny.
Należy również z dużym dystansem podchodzić do internetowych blogów i poradników ziołolecznictwa. Wiele z nich powiela szkodliwe mity lub stanowi element marketingu firm sprzedających preparaty roślinne, których rzekome właściwości lecznicze nie mają żadnego potwierdzenia w rzetelnych badaniach klinicznych.
Źródła: gov.pl (GIS), Europejska Agencja Leków (EMA), Śląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego (sodr.pl).
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.