O nowotworach wiemy tyle, ile wyczytamy z mediów? Onkolog komentuje
Żadna kampania edukacyjna nie sprawia, że o raku mówi się tyle, co wtedy, gdy zachoruje na niego znana osoba. Mimo to, w wiedzy i świadomości na temat nowotworów nadal mamy ogromne braki, które wyliczają onkolog i pacjentka onkologiczna.
W ostatnich dniach internet obiegła wiadomość o śmierci aktora Jamesa Van Der Beeka, który miał raka jelita grubego. Gwiazdor serialu "Jezioro marzeń" od wielu miesięcy mówił publicznie o chorobie, opisywał pierwsze objawy, które przegapił, i apelował, by nie lekceważyć profilaktyki. Van Der Beek to jednak nie jedyna sławna osoba, która otwarcie opowiedziała o swojej chorobie.
O tym, czy nagłaśnianie chorób onkologicznych przez celebrytów może mieć wpływ na profilaktykę oraz jak w ogóle radzimy sobie z wykrywaniem i świadomością na temat nowotworów w Polsce rozmawiamy z lekarzem onkologiem oraz z pacjentką, która sama otrzymała diagnozę.
Monika Olejnik otworzyła się na temat choroby. Mówi, jak zareagowała, kiedy usłyszała diagnozę
Wykrywanie nowotworów w Polsce
Wykrywalność nowotworów w Polsce znacznie się zwiększyła na przestrzeni ostatnich kilku dekad. Wykrywalność to jednak nie to samo, co zachorowalność. Na coraz wyższe liczby w raportach wpływ mają przede wszystkim nowsze, lepsze i bardziej precyzyjne narzędzia diagnostyczne, które zwiększają liczbę wykrytych nowotworów, ale także zwiększona świadomość społeczna i profilaktyka.
Statystycznie, największe szanse na wczesne wykrycie mają te nowotwory, dla których istnieją jasne ścieżki badań przesiewowych i łatwy dostęp do świadczeń. W Narodowej Strategii Onkologicznej wskazuje się wprost na potrzebę poprawy skuteczności badań przesiewowych m.in. w kierunku raka jelita grubego, piersi i szyjki macicy, oraz rozwijania wczesnego wykrywania raka płuca.
Największym problemem pozostają nowotwory, które długo nie dają charakterystycznych objawów albo nie mają prostego, powszechnego badania przesiewowego. Rak jajnika jest tu podręcznikowym przykładem: Narodowy Portal Onkologiczny wskazuje, że ok. 70 proc. przypadków rozpoznaje się w stadium zaawansowanym (przy 20–30 proc. wykryć w stopniach wczesnych).
Podstępny jest także rak trzustki. Krajowy Rejestr Nowotworów podkreśla, że objawy zwykle pojawiają się późno, gdy nowotwór jest już zaawansowany. Dodatkowo nie ma prostego, taniego i bezpiecznego badania do wykrywania wczesnych postaci, dlatego nie prowadzi się powszechnych badań przesiewowych. MZ zwraca uwagę, że we wczesnym stadium także rak płuca najczęściej przebiega bezobjawowo i bywa wykrywany przypadkowo, co tłumaczy, dlaczego tak łatwo go przeoczyć bez czujności onkologicznej i programów w grupach ryzyka.
Gdy na raka zachoruje celebryta
O nowotworach rzadko robi się głośno za sprawą kampanii edukacyjnych. Największe zainteresowanie, zarówno objawami, jak i profilaktyką, przyciągają przypadki zachorowań wśród sławnych osób. 11 lutego 2026 roku na nowotwór jelita grubego zmarł amerykański aktor James Van Der Beek. W 2025 roku Polska żyła błyskawicznym postępem agresywnego nowotworu mózgu u Joanny Kołaczkowskiej, który również doprowadził do śmierci aktorki kabaretowej. W 2014 roku taki sam szok wywołała śmierć 35-letniej Anny Przybylskiej, która zmarła po walce z rakiem trzustki. Po odejściu aktorów o chorobach chwilowo zrobiło się głośno w mediach, ale czy przyniosło to realne skutki?
– Rzeczywiście jest taki efekt, że kiedy na nowotwór odchodzi znana osoba, chwilowo robi się wokół tej choroby głośno. To ma swoje jednostkowe efekty i faktycznie jakaś niewielka część pacjentów pójdzie się wtedy przebadać albo zwróci uwagę na drobne objawy. Nie jest to jednak zjawisko, które wywołałoby nagłą rewolucję w statystykach profilaktyki wtórnej – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie onkolog i radioterapeuta dr n. med. Hubert Urbańczyk z Siedleckiego Centrum Onkologii.
– Były historie, które się poniosły, jak np. ta o profilaktycznej mastektomii Angeliny Jolie. Faktycznie, mówiono, że wzrost zainteresowania taką metodą profilaktyki i tym zabiegiem był w pewien sposób wymierny, ale w dalszym ciągu to za mało, żebyśmy mogli powiedzieć o rewolucji w świadomości na temat nowotworów. Ona się zmienia i rośnie, ale niestety bardzo powoli – dodaje lekarz.
Po publicznym ujawnieniu nosicielstwa mutacji BRCA przez Angelinę Jolie i decyzji o profilaktycznej mastektomii badacze odnotowali wyraźny wzrost wykonywania testów BRCA. W analizie z USA, opublikowanej w BMJ, wzrost był szybki i utrzymywał się w kolejnych miesiącach 2013 roku.
– Dopóki nie zachorowałam, myślałam, że ten temat mnie nie dotyczy i jest dla mnie bardzo odległy. Dziś, kiedy widzę newsy o sławnych osobach, które też dotknął nowotwór, zatrzymuję się. Pewnie przed zachorowaniem przescrollowałabym pobieżnie takie treści. To ma sens, kiedy gwiazdy mówią głośno o swoich chorobach, o ile jest prawdziwe. Takie osoby często mają ogromne zasięgi i są wpływowymi idolami, więc jeśli decydują się na upublicznienie swojej historii, to jest to bardzo odpowiedzialne zadanie – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie Karolina Szczepaniak, która sama poznała diagnozę nowotworu w 2023 roku.
Pacjentka zwraca jednak uwagę, że wiążą się z tym także pewne zagrożenia. – Sama złapałam się na tym, że kiedy zachorowałam, zaczęłam przeglądać w Internecie treści osób chorujących na raka płuc. Ale te same objawy i rodzaj nowotworu nie są gwarancją tego samego sposobu leczenia i jego efektów. To bywa czasem rozczarowujące – dodaje.
Ile Polacy wiedzą o profilaktyce?
Jak podkreśla dr Urbańczyk, wiedza o profilaktyce zmienia się na lepsze, ale powoli. Niestety, nadal pozostawia wiele do życzenia.
– Pamiętam, jak około 2010 roku zapraszano pacjentki imiennie, bezpośrednio, na bezpłatne badania mammograficzne czy cytologiczne w ramach programu przesiewowego raka szyjki macicy i raka piersi. W województwach ściany wschodniej zgłaszalność była na poziomie 1 proc., czyli tylko jedna kobieta na 100 zaproszonych faktycznie przychodziła na badanie. Oczywiście, od tego czasu nieco się zmieniło, ale nie są to zmiany piorunujące. Nawet jeśli jest 10 razy lepiej, to w dalszym ciągu mówimy o 10 kobietach na 100. Dla porównania, kiedyś trafiłem na dane, że w Szwecji regularną mammografię w grupie ryzyka wykonuje ok. 89 proc. Szwedek – przywołuje lekarz.
– Uważam, że jako społeczeństwo mamy duże braki wiedzy. Nie znamy programów profilaktycznych, z których możemy korzystać w ramach NFZ. Nie wiemy, czym jest karta DiLO, nie wiemy, że onkolog to specjalista, do którego nie musimy mieć skierowania, aby się zapisać na wizytę. Chorowanie na nowotwory kojarzy nam się z przyjmowaniem chemii i wypadaniem włosów, a kończy się szybko i tylko w jeden sposób... To nieprawda. Z nowotworem nierzadko da się żyć, dlatego badania są tak ważne i bardzo mnie cieszy, kiedy mówią o nich sławni – dodaje Karolina Szczepaniak.
Jak zwiększanie świadomości wpłynęło na wykrywalność nowotworów?
– Mogę ocenić tę wykrywalność na podstawie swoich obserwacji przypadków zaawansowanych. Dziś już mamy znacznie mniej pacjentek i pacjentów, którzy zgłaszają się z guzami skrajnie zaawansowanymi, zaniedbanymi. Jeszcze 30 lat temu widziałem pacjentkę, u której nastąpiła tzw. samoamputacja piersi, bo rak był tak zaawansowany, że część piersi po prostu odpadła razem z guzem. Dziś już takich przypadków nie ma i to jest duży postęp. W przypadku raka piersi, w tej chwili absolutną większość wykrywanych guzów stanowią te poniżej 2 cm, a więc wczesne – mówi dr Urbańczyk.
– Jest też poprawa w zakresie wczesnego wykrywania raka gruczołu krokowego. 15-20 lat temu diagnostyka zaczynała się dopiero wtedy, gdy pacjent zgłaszał problemy z oddawaniem moczu. W tej chwili większość raków diagnozowanych jest już w fazie bezobjawowej, a diagnostyka podejmowana jest z powodu podwyższonego stężenia PSA w rutynowych badaniach krwi. Myślę, że jest też postęp w profilaktyce raka płuca, przede wszystkim pierwotnej, bo coraz więcej Polaków odchodzi od palenia. Widzimy też niewątpliwy progres w wykrywalności raka jelita grubego. Dziś kolonoskopia jest badaniem znanym i dość powszechnym, a jeszcze 10–20 lat temu profilaktyczną kolonoskopię robili tylko onkolodzy. To oczywiście żart i uproszczenie, ale tak: było to badanie niszowe, mało znane i uznawane za specjalistyczne – dodaje.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.