Pojawiał się, gdy brała łyk alkoholu. To był objaw raka
Lauren miała 24 lata i nie podejrzewała, że dziwna reakcja organizmu może oznaczać poważną chorobę. Przez długi czas sądziła, że ból, który pojawiał się po wypiciu alkoholu, to przypadek albo skutek przeciążenia po treningach. Z czasem okazało się jednak, że nietypowy objaw był sygnałem alarmowym poważnej choroby.
W tym artykule:
Ból po alkoholu okazał się sygnałem alarmowym
Pierwszy atak bólu pojawił się latem 2018 roku. Lauren wspominała, że poczuła nagłe, przeszywające dolegliwości, ale uznała, że mogła po prostu naciągnąć mięsień. Sytuacja powtórzyła się jednak niedługo później, gdy sięgnęła po gin z tonikiem.
Jak relacjonowała, po kilku łykach pojawił się silny ból i mrowienie promieniujące od szyi aż do palców dłoni. - Ból pojawiał się regularnie za każdym razem, gdy sięgałam po drinka, więc postanowiłam odstawić alkohol i zauważyłam, że wtedy znikał - mówiła Lauren.
Niepokojący objaw nawracał
Przez pewien czas nie wiązała tych dolegliwości z niczym groźnym. Dopiero święta Bożego Narodzenia 2018 roku sprawiły, że zaczęła się niepokoić. Po zaledwie jednym łyku likieru znów poczuła się źle, a ręka jej zdrętwiała. - To była najgorsza reakcja ze wszystkich. Wzięłam dosłownie maleńki łyk, a moja ręka zdrętwiała. To było naprawdę przerażające - przyznała.
Badania ujawniły zaawansowanego chłoniaka
Na początku 2019 roku zgłosiła się do lekarza. Badania krwi wykazały nieprawidłowości, a wkrótce pojawił się także uporczywy kaszel. Chociaż RTG klatki piersiowej nie pokazało nic niepokojącego, tomografia komputerowa ujawniła zmiany w klatce piersiowej i przy prawym płucu. Ostatecznie, po kolejnych badaniach, lekarze potwierdzili chłoniaka Hodgkina w czwartym stadium.
O chorobie dowiedziała się przez pomyłkę
Najbardziej wstrząsający był moment, w którym dowiedziała się o chorobie. Zanim usłyszała oficjalną diagnozę od lekarzy, zadzwoniła do niej klinika leczenia niepłodności, by umówić ją na zabezpieczenie płodności przed terapią. - Serce mi dosłownie zamarło. Nie mogłam w to uwierzyć. Miałam tylko 25 lat, a jedynym objawem na początku była ta dziwna reakcja na alkohol i uporczywy, brzydki kaszel - wspominała.
Dziś apeluje, by nie lekceważyć sygnałów organizmu
Lauren przeszła intensywną chemioterapię i dziś jest w remisji. Podkreśliła, że chce dzielić się swoją historią, by zwracać uwagę na nietypowe sygnały wysyłane przez organizm. Jej przypadek pokazuje, że nawet objaw, który z początku wydaje się błahy i trudny do wytłumaczenia, nie powinien być lekceważony.
Źródło: The Sun
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.