Onkolog zdradza przepis na długowieczność. Sam ma 96 lat

Silvio Garattini ma 96 lat, wciąż pracuje naukowo i uchodzi za jeden z najważniejszych głosów w Europie, gdy mowa o zdrowiu i starzeniu. W jego podejściu nie ma cudownych diet ani modnych trików. Jest za to żelazna konsekwencja, śródziemnomorska baza i zasada, którą dziś wielu ignoruje: jeść mniej.

Silvio Garattini Silvio Garattini
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2018 Leonardo Cendamo
Marta Słupska

Zdrowe żywienie według Garattiniego

Silvio Garattini to postać, której we Włoszech nie trzeba przedstawiać. Onkolog, naukowiec i założyciel Instytutu Mario Negri w Bergamo od dekad komentuje kwestie związane ze zdrowiem publicznym, lekami i profilaktyką. Dziś, mając 96 lat, pozostaje w świetnej formie i nadal zabiera głos w dyskusjach o tym, jak żyć dłużej, ale przede wszystkim: jak żyć dłużej w możliwie dobrej kondycji. Jego recepta nie brzmi jak reklama suplementu. Jest prosta, czasem niewygodna, a jednocześnie mocno osadzona w tym, co potwierdzają badania: styl życia ma realne konsekwencje.

Garattini podkreśla, że zdrowe nawyki nie są wyłącznie prywatną sprawą. W wywiadzie dla "Corriere della Sera" wskazuje, że zyskuje na tym nie tylko jednostka.

– Zdrowe nawyki życiowe w pierwszej kolejności przynoszą korzyść nam samym, a dodatkowo dają wiele innych plusów. Jeśli czujemy się dobrze, nasze rodziny także nie ponoszą tego kosztów; to akt hojności wobec najbliższych – tłumaczy. Dodaje, że jest to również odciążenie dla systemu ochrony zdrowia, który zmaga się z chorobami, którym często można zapobiegać.

Wśród wszystkich elementów stylu życia najwięcej uwagi poświęca odżywianiu. I od razu zaznacza: bez ekstrawagancji i bez "wynalazków". Zamiast szukać dietetycznych sensacji, wybiera to, co przez lata obroniło się w nauce. Kluczem ma być połączenie dwóch zasad: różnorodności i umiaru.

Powinna być urozmaicona i umiarkowana. Urozmaicona, czyli trzeba jeść trochę wszystkiego, żeby dostarczyć mikro- i makroskładników, których potrzebujemy. Ale różnorodności musi towarzyszyć umiar – mówi.

"Jedzenie mniejszych porcji sprzyja długowieczności"

To "umiarkowanie" Garattini definiuje w sposób, który brzmi staromodnie, ale działa na wyobraźnię: "Jak mówili nasi starsi: od stołu trzeba wstawać z lekkim uczuciem głodu". W świecie, w którym jedzenie bywa formą rozrywki, nagrody albo sposobu na stres, taka zasada potrafi dziwić. Garattini idzie jednak dalej i przywołuje wnioski z badań dotyczących ograniczenia kalorii.

– Badania wykazały, że jeśli je się o 30 proc. mniej, żyje się o 20 proc. dłużej. Jedzenie mniejszych porcji sprzyja długowieczności – podkreśla.

W praktyce oznacza to, że ważniejsza od listy "zakazanych" produktów jest całkowita ilość jedzenia i bilans energetyczny dnia. Stąd jego sympatia do klasycznego, dobrze znanego modelu żywienia, zamiast coraz nowszych trendów.

– Ogólnie rzecz biorąc, należy trzymać się diety śródziemnomorskiej, która promuje jedzenie owoców, warzyw, ryb i węglowodanów złożonych oraz ograniczanie mięsa i tłuszczów – wylicza, zaznaczając, że kaloryczność powinna być "proporcjonalna". Innymi słowy: nie chodzi o ascetyczne głodówki, tylko o rozsądek, który da się utrzymać latami.

Post przerywany? Garattini mówi "nie"

Co ciekawe, 96-letni naukowiec nie jest fanem rozwiązań, które w ostatnich latach zrobiły zawrotną karierę w internecie. Szczególnie krytycznie ocenia post przerywany. Jeśli ktoś liczy, że sama przerwa między posiłkami zadziała jak magiczny przełącznik zdrowia, Garattini studzi entuzjazm.

Niektóre badania wykazały, że nie ma różnicy między tymi, którzy jedli bez ograniczeń, a tymi, którzy robili przerwy 10-12 godzin między posiłkami – zauważa. – Powtórzę: liczy się to, żeby jeść mało. Nawet jeśli jem pięć razy dziennie, kluczowa jest suma – dodaje.

Jego podejście można streścić w jednym zdaniu: mniej bodźców, mniej pogoni za modą, więcej konsekwencji. Garattini nie obiecuje, że kilku prostych zmian wystarczy, by żyć wiecznie. Pokazuje raczej, że długowieczność nie musi być wynikiem spektakularnych wyrzeczeń ani dietetycznych rewolucji. Czasem zaczyna się od decyzji, by jeść uważniej, częściej wybierać produkty z "śródziemnomorskiej" listy i nie traktować przejedzenia jako normy.

Źródło: menshealth.com

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
49 proc. wyższe ryzyko cukrzycy. Wystarczy zmienić jeden nawyk, by przeciwdziałać
49 proc. wyższe ryzyko cukrzycy. Wystarczy zmienić jeden nawyk, by przeciwdziałać
Kleszcze już aktywne. Leśnicy apelują o ostrożność
Kleszcze już aktywne. Leśnicy apelują o ostrożność
Koniec specjalnych zasad dla uchodźców z Ukrainy. Nowe przepisy od 5 marca
Koniec specjalnych zasad dla uchodźców z Ukrainy. Nowe przepisy od 5 marca
Lampka w pokoju dziecka: mały detal, a robi wielką różnicę. Sprawdzamy modele Mary’s
Lampka w pokoju dziecka: mały detal, a robi wielką różnicę. Sprawdzamy modele Mary’s
Popularne wiosenne kwiaty. Część z nich jest trująca
Popularne wiosenne kwiaty. Część z nich jest trująca
Chorej na raka pobrano komórki, które zmieniły medycynę. Rodzina zawarła ugodę
Chorej na raka pobrano komórki, które zmieniły medycynę. Rodzina zawarła ugodę
Co dzieje się z mózgiem po infekcji? Naukowcy porównali COVID i grypę
Co dzieje się z mózgiem po infekcji? Naukowcy porównali COVID i grypę
WHO ostrzega: wpływają na hormony i odporność. Te produkty to źródło
WHO ostrzega: wpływają na hormony i odporność. Te produkty to źródło
Chris Bosh o dramatycznym incydencie. "Obudziłem się w kałuży własnej krwi"
Chris Bosh o dramatycznym incydencie. "Obudziłem się w kałuży własnej krwi"
Lek na pasożyty pomocny w leczeniu raka. Nowe odkrycie badaczy
Lek na pasożyty pomocny w leczeniu raka. Nowe odkrycie badaczy
Witamina D3 a zawał. Celowane dawki zmniejszyły ryzyko o połowę
Witamina D3 a zawał. Celowane dawki zmniejszyły ryzyko o połowę
Pięć dni po ślubie obudziła się częściowo niewidoma. Ból był silniejszy niż podczas porodu
Pięć dni po ślubie obudziła się częściowo niewidoma. Ból był silniejszy niż podczas porodu