W tym artykule:
Objawy upojenia mimo braku alkoholu
Zespół autobrowaru (auto-brewery syndrome, ABS) brzmi jak medyczna ciekawostka, ale dla chorych jest realnym dramatem. Po zjedzeniu posiłku nagle pojawiają się zawroty głowy, splątanie, chwiejny chód, senność albo zmiany zachowania - czyli symptomy kojarzone z upojeniem alkoholowym. Efekt bywa tak silny, że w badaniach wychodzi podwyższony poziom alkoholu we krwi.
Problem w tym, że ABS diagnozuje się rzadko, a chorym się nie dowierza. "Wielu pacjentów będzie odwiedzać wiele ośrodków medycznych tylko po to, by zostać zbytym jako osoby pijące po kryjomu i odejść bez diagnozy" - napisali autorzy nowej pracy, która podsumowuje wyniki największego jak dotąd badania z udziałem pacjentów z potwierdzonym ABS.
Mikroby pacjentów produkują wyższe ilości etanolu
Naukowcy przyjrzeli się próbkom kału od 22 osób z rozpoznaniem ABS oraz od ich zdrowych partnerów mieszkających w tym samym domu. Taki dobór grupy kontrolnej ma znaczenie: domownicy często jedzą podobnie i funkcjonują w podobnym środowisku, a to właśnie dieta i warunki życia mocno kształtują mikrobiom. W ten sposób łatwiej odróżnić, co może być cechą samej choroby, a co tylko efektem stylu życia.
Objawy zatrucia dioksynami
W badaniu kluczowe okazało się to, co działo się z mikroorganizmami w laboratorium. Gdy mikroby wyizolowane od pacjentów hodowano, potrafiły produkować wyższe ilości etanolu niż mikroby pobrane od zdrowych domowników. Co ważne, różnice nasilały się w okresach "zaostrzeń", czyli wtedy, gdy pacjenci zgłaszali objawy upojenia. Wynik z probówki korelował z poziomem alkoholu we krwi mierzonym w tym samym czasie. To mocny argument, że nie chodzi o przypadkową obserwację, lecz o konkretny mechanizm metaboliczny.
Jelita jak browar
Nowa praca wzmacnia też wnioski z 2019 roku, kiedy podejrzenia padły na bakterie Klebsiella pneumoniae. W obecnym badaniu, obok K. pneumoniae, częściej wykrywano również Escherichia coli - gatunek znany z tego, że w odpowiednich warunkach może wytwarzać etanol. Co więcej, w czasie "fali" ABS E. coli bywała szczególnie nadreprezentowana. W praktyce oznacza to, że u niektórych chorych jelita mogą stawać się swoistym "mini-browarem", w której bakterie fermentują składniki pokarmowe do alkoholu.
Konsekwencje wykraczają poza chwilowe "odurzenie". U pacjentów notuje się uszkodzenia wątroby, bo organizm musi regularnie radzić sobie z etanolem, którego nikt świadomie nie dostarcza. Do tego dochodzi wymiar społeczny: problemy w relacjach, w pracy, a nawet ryzyko konfliktów prawnych, gdy objawy są błędnie interpretowane jako zwykłe upicie się.
Szansa dla chorych: przeszczep kału
Czy jest na to sposób? Ponieważ nie ma jeszcze jednej, powszechnie przyjętej terapii, badacze wskazują kilka możliwych kierunków. Jednym z nich jest przywrócenie równowagi mikrobiomu - tak, aby dominowały drobnoustroje, które szybko metabolizują etanol lub hamują rozrost szczepów "etanolowych". W praktyce w grę wchodzą zmiany diety, probiotyki, a w wybranych przypadkach przeszczep mikrobioty jelitowej.
W badaniu opisano pacjenta, którego stan wyraźnie się poprawił po dwóch przeszczepach kału od zdrowego dawcy. Remisja utrzymała się ponad 16 miesięcy po drugiej procedurze, a rodzina oceniła, że jego normalne zachowanie "w zasadzie wróciło". To pojedynczy przypadek, ale daje sygnał, że "reset" mikrobiomu może być realną ścieżką leczenia, przynajmniej u części chorych.
Autorzy zwracają przy tym uwagę, że pacjenci z ABS mieli "ekstremalne" zaburzenia składu mikrobiomu. To prowadzi do szerszego pytania o znaczenie zjawiska w populacji ogólnej. Wcześniejsze prace sugerowały, że niska produkcja etanolu w jelitach może występować także w innych stanach, m.in. w cukrzycy, a mikroby produkujące etanol łączono z niealkoholową stłuszczeniową chorobą wątroby.
"To rodzi szersze pytanie, jak powszechna jest produkcja etanolu przez mikroby jelitowe w populacji ogólnej i jak rozległe mogą być jej patologiczne konsekwencje" - piszą badacze.
Na razie ABS pozostaje rzadką diagnozą, ale nowy obraz choroby jest coraz wyraźniejszy: jeśli pacjent "upija się" bez alkoholu, winne mogą być nie drożdże, lecz konkretne bakterie i ich szlaki metaboliczne. A to otwiera drzwi do bardziej sensownego leczenia i - co dla chorych bywa najważniejsze - do wiarygodnego wytłumaczenia, że problem nie jest "udawaniem".
"Ponadto nasze badanie podkreśla znaczenie mikrobiomu jelitowego i metabolitów drobnoustrojów dla zdrowia człowieka" - podsumowują autorzy.
Marta Słupska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: sciencealert.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.