Sześciu lekarzy odeszło w dniu otwarcia placówki. Szpital odpiera zarzuty

1 lipca w Zabrzu rozpoczęło działalność Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej. Otwarciu placówki towarzyszy jednak napięcie. Tego samego dnia sześcioosobowy zespół lekarzy z Katowic, który miał kontynuować pracę w nowym ośrodku, rozwiązał umowy o pracę.

szpitalKryzys kadrowy w nowym centrum w Zabrzu
Źródło zdjęć: © East News, Getty
Angelika Grabowska

Lekarze odeszli w dniu otwarcia centrum

Nowe centrum działa w strukturach Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu. Powstało z połączenia oddziałów onkologii i hematologii dziecięcej w Katowicach i Zabrzu. Celem projektu było scentralizowanie opieki nad dziećmi z chorobami nowotworowymi i hematologicznymi.

Jak wynika z pisma lekarzy z dawnego oddziału Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, do którego dotarła redakcja TVP, cały sześcioosobowy zespół zdecydował się odejść z pracy. Jednym z ich głównych zastrzeżeń jest zakres leczenia, który miał zostać przeniesiony do Zabrza.

Medycy wskazują na problemy

Lekarze wskazują, że mieli przejąć opiekę nad dziećmi z guzami ośrodkowego układu nerwowego i guzami litymi. Ich zdaniem taki profil leczenia wymaga dobrze przygotowanych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych oraz ścisłej współpracy wielu specjalistów.

Medycy zwrócili też uwagę na kwestie organizacyjne. Według nich w nowym centrum zaplanowano obecność tylko jednego lekarza dyżurnego na trzykondygnacyjny obiekt z 58 łóżkami. W oświadczeniu odnieśli się również do sugestii, że spór dotyczył pieniędzy. "Oświadczamy, że jest to nieprawda. Uważamy, że taka narracja to próba przykrycia braku właściwej organizacji pracy Centrum kosztem dobrych opinii o pracy zespołu katowickiego" - napisali onkolodzy.

Dyrekcja odpiera zarzuty lekarzy

Dyrektor SPSK nr 1 w Zabrzu Dariusz Budziński zapewnia, że placówka była gotowa do działania pod względem organizacyjnym, infrastrukturalnym i diagnostycznym. Jego zdaniem problemem była jednoczesna rezygnacja lekarzy.

- Rozwiązanie stosunków pracy przez wszystkich lekarzy specjalistów oraz ich jednoczesna nieobecność od pierwszego dnia funkcjonowania nowego ośrodka stanowiły okoliczność, która obiektywnie zwiększyła ryzyko organizacyjne i wymagała natychmiastowego wdrożenia działań zabezpieczających. Szpital niezwłocznie wdrożył zaplanowane wcześniej procedury przygotowane na taką ewentualność - powiedział PAP Budziński.

Obecnie w centrum pracuje 9 lekarzy specjalistów i 9 rezydentów. Szpital zapewnia, że organizacja dyżurów została dostosowana do liczby pacjentów i ich stanu klinicznego.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie