Lekarka zaczęła od aktywności
Lekarka podkreśliła, że nie przytyła wówczas bardzo dużo. Mimo to zmiana odbiła się na jej zdrowiu i samopoczuciu. "Nie był to duży przyrost masy ciała, ale wywołał sporo dolegliwości i wpłynął na pogorszenie samopoczucia" - wyjaśnia w poście na Instagramie. Dr Bartusiak-Chatys postanowiła zmienić swoje codzienne nawyki. Jak relacjonuje, z czasem schudła, odzyskała energię, a poprawę zobaczyła również w wynikach badań.
WIDEO"Kortyzolowy brzuch". Ekspert mówi, skąd się bierze
Pierwszą z pięciu najważniejszych zmian było zwiększenie aktywności fizycznej. Kardiolożka wykupiła karnet do klubu fitness i zaczęła regularnie chodzić na zajęcia. Trening wykonywała 3-4 razy w tygodniu. Wybierała ćwiczenia ze sztangami i tabatę. Jednocześnie starała się więcej ruszać poza siłownią - chodziła na spacery i jeździła na rowerze.
Aktywność fizyczna ma szczególne znaczenie przy insulinooporności, ponieważ pracujące mięśnie wykorzystują glukozę, a regularny wysiłek może poprawiać wrażliwość tkanek na insulinę. Trening siłowy pomaga dodatkowo utrzymać i rozwijać masę mięśniową.
Zmiany w jadłospisie
Drugą zmianą był sposób komponowania pierwszego posiłku. Zamiast słodkich śniadań dr Bartusiak-Chatys wybierała posiłki wytrawne, zawierające dużo białka i warzyw. Wśród produktów, po które sięgała, wymieniła jajka, twaróg, mięso, ryby, awokado, warzywa i oliwę. Nie jest to uniwersalna recepta, którą każda osoba z insulinoopornością musi powielać. Pokazuje jednak sposób żywienia, który sprawdził się u samej kardiolożki.
Dr Bartusiak-Chatys zmieniła również częstotliwość jedzenia. Zdecydowała się na trzy większe posiłki dziennie i zrezygnowała z podjadania pomiędzy nimi. W jej przypadku taki rytm okazał się łatwiejszy do utrzymania i był jednym z elementów, które pomogły jej zmniejszyć masę ciała.
Na swojej liście lekarka umieściła coś, co nie ma bezpośredniego związku z zawartością talerza - ograniczenie stresu. "Odpuszczenie kontroli i zmniejszanie ilości obowiązków" - podkreśla ekspertka. Przewlekłe napięcie może wpływać na sen, apetyt i codzienne wybory, utrudniając jednocześnie utrzymanie regularnej aktywności.
Schudła, a wyniki badań się poprawiły
Piątym elementem był regularny sen. Kardiolożka wcześniej wskazywała niedobór snu jako jeden z czynników, które towarzyszyły pogorszeniu jej zdrowia metabolicznego. Finalne efekty zmian nie ograniczyły się do masy ciała. Kardiolożka wskazała, że odzyskała energię, a w badaniach obniżyły się u niej stężenia trójglicerydów i insuliny oraz wzrosło stężenie cholesterolu HDL. "Dzięki zmianom jakie wprowadziłam do swojego życia schudłam i odzyskałam zdrowie metaboliczne" - podsumowała zmiany.
Dr Bartusiak-Chatys opowiedziała nie tylko o tym, co jej pomogło. Wskazała również dwa rozwiązania, które w jej przypadku się nie sprawdziły. Jednym z nich było znaczne przesunięcie pierwszego posiłku. "Przesunięcie go na godzinę 12-13 sprawiało, że wieczorem nie mogłam osiągnąć sytości" - ujawniła w poście.
Drugim rozwiązaniem, z którego dr Bartusiak-Chatys zrezygnowała, było całkowite wyeliminowanie węglowodanów. "Pojawiało się osłabienie, brak energii i w konsekwencji po kilku dniach zjadanie więcej węglowodanów" - dodała. Ostatecznie zamiast eliminować całą grupę składników, lekarka postawiła na sposób odżywiania, który była w stanie utrzymać przez dłuższy czas.
Źródło: Instagram
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.