Tak piorun działa na serce. Trzy zespoły badały tragiczną śmierć turystów

– Ogromny ładunek elektryczny przepływa przez ludzki organizm w zaledwie kilka milisekund, wywołując w sercu spustoszenie porównywalne z ekstremalnym maratonem lub serią wyładowań defibrylatora – wskazują badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Naukowcy zbadali, jak zabijają piorunyNaukowcy zbadali, jak zabijają pioruny
Źródło zdjęć: © Getty | Safal Prakash Shrestha
Mateusz Różański

Krakowski zespół badawczy, we współpracy z ratownikami Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) oraz zagranicznymi ekspertami, dokonał analizy medycznej ofiar tragedii na Giewoncie z sierpnia 2019 roku. Wyniki ich prac opublikowano w prestiżowym czasopiśmie "Communications Medicine" z grupy Nature, mogą całkowicie odmienić standardy segregacji medycznej i ratownictwa górskiego podczas zdarzeń masowych.

Cztery osoby zmarły w wyniku uderzenia pioruna

Masowe porażenia piorunem należą do zdarzeń niezwykle rzadkich w skali globalnej. Pod tym względem uderzenie pioruna w metalowy krzyż na szczycie Giewontu, w wyniku którego poszkodowanych zostało ponad 130 osób, a cztery poniosły śmierć, było zjawiskiem bezprecedensowym.

Poraził ich prąd i zeszli z Giewontu o własnych siłach. Głupota czy odwaga?

Osoby przebywające wówczas na kopule szczytowej zostały narażone na skrajnie różne mechanizmy porażenia: od bezpośredniego trafienia, przez wyładowanie boczne (tzw. side flash), aż po prąd krokowy płynący bezpośrednio po powierzchni mokrej skały. Ta różnorodność skłoniła naukowców do zbadania, dlaczego u części turystów skończyło się na strachu i powierzchownych oparzeniach, podczas gdy u innych doszło do ukrytego, głębokiego uszkodzenia mięśnia sercowego.

Śledztwo na styku topografii i medycyny

Trzy zespoły ekspertów przeprowadziły rekonstrukcję wydarzeń. Podczas gdy pierwsi specjaliści precyzyjnie odtwarzali rozmieszczenie turystów na szlakach Giewontu, drugi zespół badał mechanizmy fizyczne samego wyładowania. Trzecia grupa analizowała w tym samym czasie dane statystyczne oraz dokumentację medyczną ze szpitali. Dopiero nałożenie na siebie tych trzech niezależnych map pozwoliło odkryć bezpośrednią zależność między pozycją na szczycie, rodzajem porażenia a skalą uszkodzenia serca.

Analiza biochemiczna krwi poszkodowanych przyniosła alarmujące wyniki. U blisko połowy pacjentów (45,8 proc.) stwierdzono podwyższone stężenie troponiny – kluczowego markera laboratoryjnego, który jednoznacznie świadczy o uszkodzeniu lub martwicy komórek mięśnia sercowego.

Widoczne różnice ujawniły się przy zestawieniu mechanizmów uderzenia. Osoby, w które piorun trafił bezpośrednio lub które ucierpiały wskutek wyładowania bocznego, miały medianę troponiny na poziomie 25,6 ng/l. U pozostałych turystów, porażonych prądem powierzchniowym, wartość ta wynosiła 10,7 ng/l. W zaawansowanej analizie wieloczynnikowej to właśnie bezpośredni kontakt z głównym wyładowaniem okazał się jedynym niezależnym czynnikiem predykcyjnym (przepowiadającym) gwałtowny wzrost tego markera.

Nowy standard dla ratownictwa masowego

Skala uwolnienia troponiny do krwiobiegu po porażeniu piorunem zaskoczyła samych badaczy. Wartości te okazały się znacznie wyższe niż te obserwowane po standardowej kardiowersji elektrycznej w warunkach szpitalnych. Najbliższym medycznym odpowiednikiem takich wyników jest stan pacjentów z tzw. burzą elektryczną, u których defibrylator wszczepialny odpala się wielokrotnie raz za razem, bądź też organizm sportowca po przebiegnięciu morderczego ultramaratonu.

Różnica tkwi jednak w czasie ekspozycji – piorun uderza i niszczy w ułamku sekundy. Autorzy badania podkreślają, że zebrane dane pomogą lekarzom i ratownikom lepiej rozumieć ukryte obrażenia wewnętrzne u pozornie zdrowych pacjentów. Może to zdecydowanie przyspieszyć i usprawnić procedury segregacji medycznej (triage) w trudnych warunkach górskich, ratując życie tym, u których serce doznało cichego urazu.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie