Upał uderza w nerki Polaków. "Jedna z najczęstszych przyczyn hospitalizacji"

Nawet 4,7 mln Polaków może chorować na przewlekłą chorobę nerek, a aż 95 proc. z nich nie ma o tym pojęcia. Problem dramatycznie narasta latem, gdy przez odwodnienie może dojść do nagłej niewydolności narządów. – Może wielu zaskoczę, ale właśnie uszkodzenie nerek na skutek odwodnienia jest, obok chorób serca, najczęstszą przyczyną hospitalizacji seniorów w wakacje – mówi dr hab. n. med. Magda Wiśniewska.

Upał uderza w nerki PolakówUpał uderza w nerki Polaków
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images, Luxmed • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Anna Klimczyk

Upał uderza w nerki. SOR-y pękają w szwach

Gdy słupki rtęci przekraczają 30 stopni Celsjusza, szpitalne oddziały ratunkowe przeżywają prawdziwe oblężenie. Trafiają tam pacjenci nie tylko z objawami udaru cieplnego czy odwodnienia, ale także z zaostrzeniem przewlekłej choroby nerek (PChN) czy bolesnymi atakami kolki nerkowej. Dlaczego wysoka temperatura jest tak niebezpieczna dla naszego układu moczowego?

– Nerki, aby prawidłowo funkcjonować, potrzebują stałego i obfitego przepływu krwi. A to zależy bezpośrednio od tego, ile płynów wypijamy. W czasie upałów drastycznie zwiększa się parowanie wody przez skórę i śluzówki – po prostu mocno się pocimy. Jeśli nie uzupełniamy tych strat, spada objętość krążącej krwi. W efekcie do nerek dociera jej za mało, co prowadzi do ich stopniowego, ostrego uszkodzenia – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Magda Wiśniewska, internista, diabetolog i nefrolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie.

Czyje nerki są najbardziej zagrożone w upalne dni?

Najszybciej do ostrego uszkodzenia nerek dochodzi u dzieci, osób obciążonych chorobami przewlekłymi (zwłaszcza układu sercowo-naczyniowego) oraz u seniorów.

– Osoby starsze bardzo często fizycznie nie czują pragnienia. Gdy wypiją dwie lub trzy szklanki wody dziennie, uważają, że to bardzo dużo. To błąd. Może wielu zaskoczę, ale właśnie uszkodzenie nerek na skutek odwodnienia jest, obok chorób serca, najczęstszą przyczyną hospitalizacji seniorów w wakacje. Zatem, jeśli na co dzień standardowo wypijamy około 1,5- 2 litrów płynów, to w czasie upałów musimy tę ilość diametralnie zwiększyć. Powinniśmy pić wtedy od 3 do nawet 4 litrów płynów dziennie – tłumaczy dr hab. Magda Wiśniewska.

Ataki kolki nerkowej to też letnia plaga

– Odwodnienie to jedno, ale latem plagą są też ataki kolki nerkowej. Gdy pijemy za mało, drastycznie spada ilość produkowanego moczu. Staje się on gęstszy i ma większy ciężar właściwy. W takim zagęszczonym środowisku znacznie łatwiej i częściej dochodzi do wytrącania się składników mineralnych. Mówiąc potocznie: w nerkach tworzą się kamienie. Osoby, które już wcześniej miały kamicę, doskonale wiedzą, że latem muszą pić dwa razy więcej, aby rozcieńczyć mocz i wypłukać minerały – wskazuje lekarka.

Ekspertka alarmuje, że głębokie odwodnienie, które może skutkować ostrą niewydolnością nerek, może doprowadzić nawet do zaburzeń elektrolitowych oraz zaburzeń równowagi kwasowo-zasadowej. Dlatego osoby, które miały już wcześniej rozpoznawaną jakąkolwiek chorobę nerek, muszą szczególnie dbać o odpowiednie nawodnienie w czasie wysokich temperatur.

Nie wiedzą, że chorują na nerki. "Największa zmora nefrologii"

Problemem jest jednak fakt, że większość chorych nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Nefrolodzy szacują, że przewlekła choroba nerek (PChN) to problem nawet 4,7 mln Polaków.

Nawet 95 proc. chorych nie wie, że ich dolegliwości są związane z chorobą nerek. A ona zabija szybko i po cichu. Podstępne jest to, że choroby nerek na wczesnym etapie najczęściej nie dają objawów. Nerki nie bolą, po prostu przestają funkcjonować – alarmował w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Ryszard Gellert, kierownik Kliniki Nefrologii, Chorób Wewnętrznych i Medycyny Rodzinnej CMKP, krajowy konsultant w dziedzinie nefrologii.

– To jest największa zmora nefrologii. Nerki dają o sobie znać bólowo w sytuacjach ostrych: przy kolce nerkowej, infekcjach dróg moczowych czy zapaleniu nerek. Natomiast przewlekłe uszkodzenie postępuje w absolutnej ciszy. Co więcej, objawy, które w końcu się pojawiają, są zupełnie niespecyficzne. Pacjenci skarżą się na przewlekłe zmęczenie, ogólne osłabienie, gorszą kondycję włosów czy szary odcień skóry. Kto z nas powiązałby szarą cerę z nerkami? Zwykle zrzucamy to na karb przepracowania, stresu, braku urlopu czy niedoboru słońca. Ignorujemy te sygnały, a choroba niszczy organizm – mówi dr hab. Magda Wiśniewska.

W zaawansowanym stadium PChN może się objawiać niewyjaśnionym wzrostem ciśnienia tętniczego, bólem głowy, obrzękami kończyn, pienieniem się moczu czy krwiomoczem. Ekspertka podkreśla, że do jej gabinetu trafia coraz więcej dializowanych 20- czy 30-latków, którzy nie mieli wcześniej żadnych objawów, a okazało się, że mają zaawansowane uszkodzenie nerek.

– Młody, silny organizm bez chorób towarzyszących potrafi bardzo długo kompensować uszkodzenia nerek. Chory czuje się w pełni zdrowy, podczas gdy jego nerki przestają działać. Doskonale pamiętam trzydziestokilkuletniego pacjenta, który był trenerem piłki nożnej. Zaniepokoił się swoim zdrowiem dopiero wtedy, gdy zauważył, że nie jest w stanie przebiec z podopiecznymi dwóch połówek meczu – po pierwszej opadał z sił. Lekarz rodzinny podejrzewał anemię i zlecił morfologię. Niedokrwistość rzeczywiście się potwierdziła. Gdy trafił do szpitala na rozszerzoną diagnostykę, wyniki nas zszokowały. Na szczęście ta historia ma dobre zakończenie. Pacjent przeszedł udaną transplantację nerek, czuje się świetnie i wrócił do trenowania na boisku – opowiada dr hab. Wiśniewska.

Mają chorobę nerek, "umierają na serce"

Natomiast dr n. med. Ewa Uścińska, kardiolog ze Szpitala św. Elżbiety LuxMed Onkologia, podkreśla, że przewlekła choroba nerek może prowadzić do groźnych powikłań sercowo-naczyniowych.

– Przewlekła choroba nerek jest bezpośrednią przyczyną nadciśnienia tętniczego – i bardzo często jest to nadciśnienie oporne na leczenie. Ono z kolei stanowi ogromne obciążenie dla serca, co zwiększa ryzyko rozwoju jego niewydolności. Po drugie, przyspiesza rozwój miażdżycy. Trzeba też wspomnieć o zaburzeniach elektrolitowych, do których dochodzi przy niewydolności czy przewlekłej chorobie nerek – a one bezpośrednio wywołują groźne zaburzenia rytmu serca – tłumaczy ekspertka.

Lekarka przyznaje, że szczególnie latem trafiają do niej pacjenci z zaostrzeniem przewlekłej choroby nerek. Niestety, często nie udaje im się pomóc.

Wielu pacjentów z przewlekłą chorobą nerek "umiera na serce". Zawał, udar mózgu, a w konsekwencji nagły zgon w przebiegu tych schorzeń mogą wystąpić – i często występują – jeszcze przed rozpoczęciem dializ. Musimy pamiętać, że dializoterapia to etap wdrażany najczęściej, gdy choroba nerek jest już bardzo zaawansowana – tłumaczy dr Uścińska i dodaje, że aby do tak tragicznych konsekwencji nie doszło, należy skutecznie leczyć wszystkie schorzenia wtórne, które mogą wynikać z przewlekłej choroby nerek.

– Kluczowe jest rygorystyczne kontrolowanie nadciśnienia tętniczego czy walka z dyslipidemią – podkreśla dr Uścińska.

Profilaktyka dla zdrowia nerek

Oprócz leczenia, ważna jest także profilaktyka. Dr hab. Magda Wiśniewska przypomina, że stan naszych nerek mogą nam pomóc ocenić dwa proste badania.

– Raz w roku zróbmy poziom kreatyniny we krwi oraz badanie ogólne moczu. To tanie, proste i bezbolesne badania, a absolutnie wystarczą, aby wstępnie ocenić czy nasze nerki są zdrowe – podsumowuje ekspertka.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie