"Wirus Ferrari" dotyka też Polaków. To nie jest "zwykła jelitówka"
Ponad sto osób zostało zakażonych norowirusem na wycieczkowcu Caribbean Princess. Wirus nazywany przez zakaźników "Ferrari" jest powszechny również w naszym kraju i miesięcznie wywołuje ponad tysiąc zachorowań. W jaki sposób się przed nim chronić i dlaczego "ludowe" sposoby są niebezpieczne?
Sprawa budzi o tyle silne emocje, że nastąpiła w podobnym czasie, co wykrycie hantawirusa na innym statku wycieczkowym - MV Hondius. Z drugiej strony nie brak też głosów, że jest to po prostu zwykła i przejściowa choroba jelit, która nie powinna być przeszkodą w dobrej zabawie.
— To tylko jelitówka, wszyscy czują się bezpiecznie. Na statku nie ma paniki, ludzie się bawią — tak w rozmowie z portalem Onet opisywał sytuację na Caribbean Princess jego pasażer projektant mody Marcin Paprocki.
Zatrucie pokarmowe. Te grupy osób są szczególnie narażone na niebezpieczeństwo
Choroba brudnych rąk
– Nie ma czegoś takiego, jak zwykła "jelitówka". Norowirusy to jedna z przyczyn zakażenia jelitowego. I jak ktoś jest chory, to raczej nie będzie miał ochoty na imprezę – komentuje dr n. med. Ewa Talarek, pediatra z Kliniki Chorób Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Lekarka wyjaśnia, że zakażenie spowodowane norowirusem zaliczane jest do tzw. chorób brudnych rąk i przenosi się drogą fekalno-pokarmową – Jego najbardziej powszechną przyczyną jest niemycie rąk po skorzystaniu z toalety. Wirus jest wydalany z kałem, jest też obecny w wymiocinach i jeśli ktoś nie zadba o higienę, a potem dotknie jedzenia czy poda komuś nieumytą rękę, może przekazać wirusa – zaznacza dr Talarek.
Podkreśla przy tym, że patogenem tym można zakazić się nie tylko na statku wycieczkowym, ale wszędzie tam, gdzie gromadzą się ludzie: na koloniach, zielonej szkole, wspólnym biwaku czy grillu.
"Wirus Ferrari" - zakażenie częste i szybko przebiegające
Według raportu przygotowanego przez Zakład Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego tylko w pierwszym kwartale tego roku wykryto 5 741 przypadków wirusowego zakażenia jelitowego wywołanego norowirusami. W analogicznym okresie zeszłego roku było to 3 805. W sumie wirus jest przyczyną mniej więcej co trzeciego zachorowania na wirusowe zakażenie jelitowe. Sprzyja temu specyfika norowirusów, nazywanych przez zakaźników "wirusami Ferrari".
"Norowirus, występujący na całym świecie, wśród wirusów znany jest jako "Ferrari" ze względu na szybkość rozprzestrzeniania się" - alarmowała prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska w serwisie X.
- Okres wylęgania norowirusów jest krótki i wynosi zazwyczaj od jednej do dwóch dób. Do głównych objawów zakażenia należą: silne bóle brzucha, wymioty i biegunka. Choć osoby dorosłe bez dodatkowych obciążeń zdrowotnych zazwyczaj przechodzą infekcję łagodnie, sytuacja jest znacznie poważniejsza w przypadku dzieci i seniorów. Te grupy są szczególnie narażone na niebezpieczne dla życia odwodnienie - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Joanna Zajkowska, z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Higiena zamiast izolacji
W wypadku MV Hondius, gdzie doszło do zakażenia odmianą Andes hantawirusa, która w przeciwieństwie do innych hantawirusów, przenosi się między ludźmi, konieczne było wdrożenie reżimu sanitarnego. Czy podobne kroki powinno się podjąć w wypadku pojawienia się ogniska norowirusa.
– Raczej na tym statku nie zamykałabym ludzi w kajutach, ale zadbałabym porządnie o higienę. O to, żeby każdy dokładnie i często mył ręce. Ważne jest też, aby blaty, stoły i naczynia były porządnie umyte. Tak samo łazienki, gdzie regularnie czyszczone powinny być choćby klamki. To pomoże zatrzymać dalszą transmisję nie tylko norowirusów, ale też innych chorób układu pokarmowego, również tych bakteryjnych – wyjaśnia lekarka.
– Norowirus to wirus bezotoczkowy, co czyni go trudniejszym w eliminacji. Wirusy posiadające otoczkę można dość szybko wyeliminować za pomocą detergentów. W przypadku bezotoczkowych jest to możliwe, ale proces ten trwa dłużej i wymaga więcej pracy – tłumaczy prof. Joanna Zajkowska.
Ekspertka ostrzega, że na powierzchniach dotykowych norowirus może utrzymywać się nawet do dwóch tygodni. Z tego powodu pojawienie się wirusa w jakimkolwiek skupisku ludzkim powinno wiązać się z szeregiem zdecydowanych działań. Kluczowe jest nie tylko utrzymanie rygorystycznej czystości w kuchniach i łazienkach, ale również odpowiednie postępowanie z odzieżą osób chorych.
– Osoba chora, wymiotując, rozpryskuje aerozol, który może osiadać na tkaninach – na przykład na ubraniach i ręcznikach. Należy je bezwzględnie wyprać w wysokiej temperaturze – dodaje specjalistka.
Nawodnienie i lekka dieta
Niestety wciąż nie dysponujemy skuteczną szczepionką przeciwko norowirusom i jedynym rozwiązaniem w walce z nimi pozostaje dbanie o higienę, a w wypadku zachorowania - leczenie objawowe.
- W przypadku wystąpienia wirusowego zakażenia jelitowego kluczowe jest odpowiednie nawodnienie. Optymalne jest stosowanie doustnych preparatów nawadniających. Nie chodzi bowiem o samo picie czystej wody, ale o jej szybkie przyswajanie z układu pokarmowego – proces ten wspierają jony sodu i glukoza zawarte w profesjonalnych preparatach. Pomocne jest również stosowanie probiotyków oraz przejście na dietę lekkostrawną - objaśnia dr Talarek, która stanowczo zaznacza: alkohol w żadnej postaci i ilości nie jest jej elementem.
Szkodliwe "ludowe" sposoby
Lekarka odradza nie tylko samo rekreacyjne spożywanie alkoholu, ale też stosowanie tzw. metod ludowych, takich jak picie nalewek czy wódki z pieprzem.
Niestety takie "ludowe podejście" do leczenia chorób żołądkowo-jelitowych jest wciąż powszechne.
- Zdarzają się sytuacje, które mogą być bardzo niebezpieczne, a nawet zagrozić życiu. Jeden z moich pacjentów, 80-latek, przyznał, że nigdy nie miał aż tak silnych dolegliwości; męczyły go biegunki i wymioty. Niestety, posłuchał sąsiada, który doradził mu kieliszek spirytusu z pieprzem, co jeszcze pogorszyło sprawę. Nie dość, że nasiliły się objawy, to doszło do uszkodzenia śluzówki żołądka - tak opowiadała w rozmowie z WP abcZdrowie o "leczeniu" zakażenia norowirusem dr Joanna Zabielska-Cieciuch, prezeska Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców "Porozumienie Zielonogórskie".
– Alkoholu w ogóle lepiej nie spożywać przy jakiejkolwiek okazji – podkreśla dr Talarek. – Co do herbat ziołowych, na przykład z mięty, warto pamiętać, że one nie leczą takich zakażeń. Jeśli ktoś się po nich lepiej czuje, bo łagodzą nudności, można je pić, ale kluczowe pozostaje nawodnienie i lekkostrawna dieta wspierana probiotykami.
Ekspertka zaznacza, że powyższe zalecenia dotyczą wszystkich zakażeń jelitowo-żołądkowych, w tym również tych o podłożu bakteryjnym.
Prof. Zajkowska zwraca również uwagę na ważny aspekt powrotu do zdrowia. Choć pacjenci zazwyczaj szybko odzyskują siły, nie oznacza to natychmiastowego końca okresu zakaźnego.
– Po ustąpieniu objawów wirus utrzymuje się w organizmie jeszcze przez około dwa dni. Dlatego, mimo że człowiek czuje się już dobrze i np. wraca do pracy czy szkoły, wciąż może zakażać inne osoby – podkreśla prof. Joanna Zajkowska.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.