Zapłacą więcej. Zła wiadomość dla cukrzyków i chorych na nerki
Od kwietnia setki tysięcy Polaków leczących cukrzycę, serce i nerki zderzy się z przykrą rzeczywistością przy aptecznym okienku. Cena popularnego leku – empagliflozyny (nazwa handlowa Jardiance) – wzrosła z 50 do 97 złotych za jedno opakowanie.
Ministerstwo Zdrowia uznało, że dwa różne leki – empagliflozyna oraz jej rynkowa konkurentka, dapagliflozyna – są na tyle do siebie podobne pod względem medycznym, że powinny być finansowane przez państwo na identycznych zasadach. Tymczasem są to dwa odmienne od siebie preparaty.
Ukraińcy stracili ważny przywilej w Polsce. "Jesteśmy tu gośćmi"
Dopłata obniżona automatycznie
Sytuacja skomplikowała się w momencie, gdy ten drugi lek stracił ochronę patentową, a na rynku pojawiły się jego tanie odpowiedniki. Przepisy działają w taki sposób, że gdy tylko pojawia się tani zamiennik jakiegokolwiek leku w danej grupie, NFZ automatycznie obniża dopłatę do wszystkich pozostałych preparatów w tym samym zbiorze.
Wszystko zaczęło się od decyzji urzędników, którzy uznali, że dwa różne leki – empagliflozyna oraz jej rynkowa konkurentka, dapagliflozyna – są na tyle do siebie podobne pod względem medycznym, że powinny być finansowane przez państwo na identycznych zasadach. Tymczasem są to dwa różne leki.
Dla pacjentów stosujących empagliflozynę – a jest ich w Polsce ponad 430 tysięcy – to fatalna wiadomość. Znaleźli się oni w swoistej pułapce przepisów. Z jednej strony NFZ drastycznie obniża kwotę, którą dokłada do ich leczenia, traktując ten lek tak samo jak te, które mają już tanie zamienniki. Z drugiej strony empagliflozyna sama w sobie wciąż jest chroniona patentem (aż do 2029 roku). Oznacza to, że jej tańsza wersja po prostu jeszcze nie istnieje i nikt nie może jej legalnie wyprodukować.
To nie są tożsame leki
W efekcie pacjent nie ma żadnego wyjścia awaryjnego. Nie może poprosić w aptece o tańszy odpowiednik, bo go nie ma. Nie może też po prostu zamienić leku na tańszy z "sąsiedniej półki", ponieważ mimo podobnego mechanizmu działania, jest to zupełnie inna substancja czynna. O takiej zmianie nie może zdecydować farmaceuta – wymaga ona nowej diagnozy, wizyty u specjalisty i wystawienia nowej recepty, co nie zawsze jest możliwe lub bezpieczne dla zdrowia chorego
Najmocniej skutki tych zmian odczują osoby z przewlekłą chorobą nerek, dla których ten konkretny lek jest często kluczowym elementem terapii. Nagły skok kosztów o niemal 50 złotych na każdym pudełku to dla wielu domowych budżetów bariera, która może doprowadzić do najgorszego scenariusza: przerwania leczenia z powodów finansowych.
Źródło: mgr.farm
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.