Ryzyko zawału wyższe nawet o 70 proc. Kardiolog wskazuje, jak skutecznie zbić trójglicerydy
Choć to w cholesterolu upatrujemy głównego sprzymierzeńca udarów i zawałów, poważny problem może leżeć gdzie indziej. Na celowniku powinny być także triglicerydy, zwłaszcza że ubiegły rok był przełomowy, jeśli chodzi o nowe terapie. - Nawet przy prawidłowym cholesterolu, ale podwyższonych triglicerydach ryzyko sercowo-naczyniowe zwiększa się o 30 proc. - przestrzega prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.
W tym artykule:
Podwyższone trójglicerydy ma 60 proc. Polaków
Zaburzenia lipidowe są najczęstszym czynnikiem rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Mogą za nie odpowiadać nawet w 70 proc. przypadków, ale rozwijają się powoli, bezboleśnie, co może łatwo uśpić czujność.
Nie chodzi jednak tylko o cholesterol, bo powszechnym zaburzeniem jest także hipertriglicerydemia, czyli podwyższone stężenie triglicerydów we krwi. Szacuje się, że dotyczy ono nawet 20-25 proc. kobiet i ponad 30 proc. mężczyzn w Polsce.
- Niestety, triglicerydy nie do końca przebijają się do świadomości pacjentów jako poważny czynnik sprzyjający rozwojowi miażdżycy, a tym samym np. udarom mózgu czy zawałom serca. Najczęściej myślimy tylko o cholesterolu, wciąż nie wiemy, jak czytać profil lipidowy - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Maciej Banach, specjalista w dziedzinie kardiologii i lipidologii, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego oraz Międzynarodowego Panelu Ekspertów Lipidowych.
Dodaje, że dane z programu Profilaktyka 40+ wskazują, że częstość hipertriglicerydemii może dotyczyć nawet 60 proc. Polaków. To oznacza, że może dorównywać hipercholesterolemii.
Wyjaśnia, że w sytuacji, gdy będziemy zwracać uwagę tylko na cholesterol, a zaniedbamy triglicerydy, możemy nieświadomie zwiększać swoje ryzyko. Tym bardziej że ich podwyższone wartości także nie dają żadnych objawów.
- Triglicerydy mogą zwiększać ryzyko poważnych incydentów sercowo-naczyniowych nawet o 50-70 proc.. Co więcej, nawet przy prawidłowym cholesterolu LDL i podwyższonych triglicerydach ryzyko sercowo-naczyniowe zwiększa się o 30 proc. - wskazuje lekarz.
- Dlatego w najnowszych wytycznych Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, które niebawem opublikujemy, mówimy wprost: nie oceniaj tylko cholesterolu, ale patrz na cały profil lipidowy. Tylko wtedy mamy pełny obraz zagrożenia i możemy skutecznie zapobiegać chorobie serca i naczyń - dodaje.
Wyjaśnia, że ryzyko dotyczy przede wszystkim resztkowych cząsteczek cholesterolu, które zostają po metabolizmie lipoprotein bogatych w triglicerydy. - Mogą one swobodnie przenikać do ścian naczyń i to one współodpowiadają za proces miażdżycowy oraz jego progresję - wyjaśnia prof. Banach.
Przełomowy rok
Przypomina, że od 2024 roku obowiązują nowe wytyczne dotyczące prawidłowych wartości triglicerydów - na poziomie poniżej 100 mg/dl. Wcześniej norma była na poziomie 150 mg/dl.
By skutecznie leczyć pacjentów, którzy przekraczają te normy, konieczna jest personalizacja leczenia, a to umożliwia tylko dostęp do zróżnicowanych terapii. Tymczasem aktualne opcje leczenia hipertriglicerydemii obejmują fenofibrat i kwasy tłuszczowe omega-3.
- Do tej pory możliwości terapeutyczne były więc ograniczone. Mieliśmy do dyspozycji jedną grupę leków - fibraty (fenofibrat - red.), które mają wskazania przy hipertrójglicerydemii, a także przy redukcji ryzyka powikłań cukrzycy. Skuteczność obniżania triglicerydów jest w tym przypadku na poziomie 35-50 proc. - wskazuje lekarz.
- W przypadku kwasów omega-3 także nie mamy danych wskazujących na redukcję ryzyka sercowo-naczyniowego. Co więcej, musimy pamiętać o możliwości wystąpienia migotania przedsionków przy zalecanych dawkach (2-4 g na dobę). Ponadto ich skuteczność w obniżaniu triglicerydów jest na poziomie zaledwie 25 proc. - mówi ekspert.
Dodaje, że jedyny kwas, który mógłby mieć tu większe znacznie w redukcji ryzyka sercowo-naczyniowego, to ikozapent etylowy. W Polsce nie jest niestety refundowany, a jego koszt jest bardzo wysoki.
- Rok 2025 był jednak przełomowy, jeśli chodzi o nowe badania przybliżające nas znacząco do wprowadzenia nowych terapii. W tym momencie już niemal na wyciagnięcie ręki są leki, których skuteczność jest niezwykle wysoka - na poziomie nawet 80 proc., jeśli chodzi o redukację stężenia triglicerydów - zaznacza prof. Banach.
Precyzuje, że chodzi o plozasiran i olezarsen, które zostały już zatwierdzone przez FDA i EMA. - To kwestia roku-dwóch lat, a może nawet krócej, kiedy będą dostępne dla polskich pacjentów. Do tej pory mogliśmy tylko o tym pomarzyć - wskazuje prof. Banach.
Od niedawna jest dostępny wolanesorsen dla pacjentów z rodzinną chylomikronemią (genetycznie uwarunkowana choroba, pacjenci mają nadmiar chylomikronów - cząsteczek, które mają najwięcej triglicerydów). Choroba ta podnosi ryzyko sercowo-naczyniowe, ale też istotnie zwiększa ryzyko zapalenia trzustki.
- Leki redukują ryzyko zapalenia trzustki nawet o 87 proc., co pokazały najnowsze badania dla olezarsenu. Sukcesywnie wskazania mają być rozszerzone na innych chorych - wskauzje lekarz.
Tak zbijesz trójglicerydy bez leków
Prof. Banach wskazuje, że w ponad 90 proc. przypadków hipertriglicerydemia to zaburzenie wtórne, wynikające m.in. z nadmiaru alkoholu (jeden z najpoważniejszych czynników), niewłaściwej diety, stłuszczenia wątroby i innyych chorób metabolicznych, a także chorób nerek. Pierwotne - w postaci chylomikronemii - stanowi zaledwie kilka procent.
Lekarz wyjaśnia, że triglicerydy można zbić, stosując odpowiednią dietę (ograniczenie m.in. węglowodanów, tłuszczy i alkoholu) i optymalizacją chorób, które prowadzą do rozwoju hipertriglicerydemii. Ale kluczowy jest wysiłek fizyczny.
- Chodzi tu o każdy rodzaj wysiłku, nawet codzienne spacery, bieganie czy rower. Regularną aktywnością fizyczną połączoną z dietą jesteśmy w stanie zbić triglicerydy nawet o 35-40 proc. Wysiłek fizyczny ma potwierdzoną badaniami znacznie większą skuteczność niż w przypadku zmniejszania poziomu cholesterolu - zaznacza prof. Banach.
- Co ważne, dotyczy to także młodych ludzi, u których nagminnie obserwuję albo podwyższone wartości, albo już wręcz rozwiniętą hypertriglicerydemię. Zdarza się, że przekroczenia norm są nawet kilkukrotne, bo mamy epidemię zespołu metabolicznego i otyłości, a niezdrowa dieta i brak ruchu są powszechne - dodaje.
Prof. Banach wskazuje, że profil lipidowy powinniśmy kontrolować co najmniej raz w roku. Jak przygotować się do badań?
- Poziom triglicerydów mogą zafałszować np. węglowodany. Dlatego, badając triglicerydy, powinniśmy być na czczo przez co najmniej 12-14 godzin - wskazuje lekarz.
Przypomnijmy też, że w 2024 roku Polskie Towarzystwo Diagnostyki Laboratoryjnej oraz Polskie Towarzystwo Lipidologiczne wprowadziły nowe normy dla profilu lipidowego:
cholesterol całkowity (TC): < 190 mg/dl (< 5 mmol/l),
cholesterol LDL (LDL-C): zależnie od ryzyka sercowo-naczyniowego: < 55 mg/dl (< 1,4 mmol/l) dla osób z bardzo wysokim ryzykiem, < 70 mg/dl (< 1,8 mmol/l) dla osób z wysokim ryzykiem,
cholesterol HDL (HDL-C): >40 mg/dl (>1 mmol/l) u mężczyzn, >45 mg/dl (>1,2 mmol/l) u kobiet,
triglicerydy (TG): < 100 mg/dl (< 1,1 mmol/l),
cholesterol nie-HDL: analogiczne progi jak LDL-C.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło:
- WP abcZdrowie
- Polskie Towarzystwo Lipidologiczne
- Archives of Medical Science
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.