20 tys. kroków dziennie. Dziennikarka sprawdziła, czy to ma sens. Oto wnioski

Codzienny spacer to jedna z najprostszych form aktywności fizycznej. Nie wymaga specjalistycznego sprzętu ani karnetu na siłownię, a eksperci od lat podkreślają jego korzyści dla zdrowia. Amy May Ellis, dziennikarka "Women's Health", postanowiła jednak pójść o krok dalej. Przez miesiąc każdego dnia realizowała ambitny cel 20 tys. kroków.

Największym wyzwaniem nie była kondycjaNajwiększym wyzwaniem nie była kondycja
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Dominika Najda

Trudności logistyczne to dopiero początek

Szybko okazało się, że osiągnięcie takiego wyniku wymaga znacznie więcej wysiłku, niż można przypuszczać. Amy przyznaje, że już wcześniej była aktywna i regularnie przekraczała 10 tys. kroków dziennie. Podwojenie tej liczby okazało się jednak dużym logistycznym wyzwaniem.

Ćwiczenia na zdrowe kolana

Aby osiągnąć wyznaczony cel, musiała zmienić codzienny harmonogram. Oznaczało to dodatkowe spacery jeszcze przed rozpoczęciem pracy oraz świadome planowanie każdego dnia. Same drobne zmiany, takie jak wybieranie schodów zamiast windy czy wysiadanie przystanek wcześniej, nie wystarczały. Dziennikarka podkreśla, że osiągnięcie 20 tys. kroków wymagało wygospodarowania nawet kilkudziesięciu dodatkowych minut dziennie przeznaczonych wyłącznie na chodzenie.

W trakcie eksperymentu Amy wyjechała na kilkudniowy urlop ze znajomymi. W tym czasie ani razu nie udało jej się osiągnąć założonego celu. Jak przyznaje, nie żałuje tej decyzji. Aby zrealizować plan, musiałaby rezygnować ze wspólnego spędzania czasu lub wstawać bardzo wcześnie tylko po to, by nabić kolejne kroki.

To doświadczenie skłoniło ją do refleksji nad granicą między zdrową motywacją a nadmiernym skupieniem na wynikach. Jej zdaniem aktywność fizyczna nie powinna prowadzić do poczucia winy czy ograniczania życia towarzyskiego.

Czy warto robić 20 tys. kroków dziennie?

Z czasem dodatkowe spacery stały się naturalnym elementem dnia. Chodzenie do dalszej stacji metra, częstsze wychodzenie z domu czy rezygnacja z autobusu na krótkich trasach przestały wymagać świadomego wysiłku. Po około dwóch tygodniach nowe nawyki weszły Amy w rutynę. Zauważyła jednak, że osiągnięcie celu było znacznie trudniejsze po nieprzespanej nocy lub w okresach większego zmęczenia.

Dziennikarka regularnie biega i niedawno ukończyła swój drugi maraton. Jak przyznaje, właśnie dzięki temu łatwiej było jej osiągać wysokie wyniki. W dni treningowe, kiedy pokonywała około 10 km biegiem, już sam trening zapewniał jej mniej więcej połowę dziennego celu. Osoby, które nie biegają, musiałyby poświęcić na zdobycie 20 tys. kroków znacznie więcej czasu.

Po miesiącu eksperymentu Amy May Ellis doszła do wniosku, że zwiększenie liczby kroków jest skutecznym sposobem na poprawę kondycji i wsparcie zdrowia serca, zwłaszcza u osób prowadzących siedzący tryb życia. Jednocześnie podkreśla, że 20 tys. kroków dziennie to bardzo wymagający cel, który nie dla każdego będzie realistyczny na dłuższą metę. Jej zdaniem znacznie lepiej stopniowo zwiększać codzienną aktywność niż próbować radykalnie zmieniać swoje nawyki z dnia na dzień.

Dziennikarka zwraca także uwagę, że korzyści z chodzenia nie ograniczają się do zdrowia fizycznego. Spacery pomagają redukować stres, poprawiają samopoczucie, sprzyjają kontaktom społecznym i pozwalają oderwać się od codziennych obowiązków. Jak podsumowuje, aby czerpać korzyści z ruchu, wcale nie trzeba każdego dnia osiągać 20 tys. kroków. Najważniejsze jest znalezienie poziomu aktywności, który można utrzymać przez długi czas i który daje satysfakcję zamiast frustracji.

Źródło: Women's Health

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie