Trwa ładowanie...

Chcesz sprawdzić, czy przeszedłeś niedawno COVID-19? Jeśli jesteś zaszczepiony, to nie będzie takie proste

Bezobjawowa infekcja, lekkie przeziębienie, a może COVID-19? Jeszcze rok temu można było to sprawdzić, badając przeciwciała. Obecnie sytuacja komplikuje się, bo przeciwciała wykrywane są w naszym organizmie dzięki szczepieniom także u zdrowych osób. Co zrobić, by upewnić się, że kataru nie spowodował SARS-CoV-2?

Zobacz film: "Koronawirus będzie atakował coraz młodszych. Prof. Szuster-Ciesielska tłumaczy"

spis treści

1. Badania przeciwciał – o czym informuje i jakie są dostępne

Przeciwciała produkowane przez układ immunologiczny człowieka mają za zadanie chronić go przed zagrożeniem, jakim jest atak danego patogenu. Układ odpornościowy może je wytwarzać na skutek kontaktu z intruzem, a także po szczepieniu.

Dzięki badaniu przeciwciał możemy dowiedzieć się kilku istotnych faktów – m.in. czy szczepionka odegrała swoją rolę, czy zetknęliśmy się z patogenem lub kiedy chorowaliśmy.

Ze względu na sposób działania przeciwciał dzieli się je na 5 klas: IgG, IgM, IgA, IgE oraz IgD.

W przypadku wirusa SARS-CoV-2 najważniejsze są w zasadzie przeciwciała IgG i IgM, poniekąd także IgA, ponieważ one są związane z odpornością dróg oddechowych.

Klasa IgG to grupa przeciwciał, które utrzymują się najdłużej w organizmie, zastępując przeciwciała pojawiające się najwcześniej – IgM. I właśnie dzięki tym dwóm klasom możemy różnicować czas pojawienia się infekcji.

Badania, obecne na rynku, różnią się także sposobem prezentacji wyniku.

- Można zbadać sobie przeciwciała. To badanie jakościowe i ilościowe, które pokazuje poziom przeciwciał w konkretnych klasach. Jeśli ktoś się nie szczepił, ale podejrzewa, że przeszedł COVID-19, to badanie wykaże poziom przeciwciał. Będą one świadczyć o kontakcie z wirusem, a w przypadku osób zaszczepionych – o kontakcie z antygenem szczepionkowym – tłumaczy prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z UMCS w Lublinie.

Ale co w przypadku, gdy zaszczepiony chce sprawdzić, jaką infekcję przeszedł niedawno i czy lekki katar sprzed kilku dni był w rzeczywistości objawem COVID-19?

- Tu całkowicie zmienia się optyka. Musimy wtedy sprawdzić przeciwciała fazy wcześniejszej, czyli przeciwciała klasy IgM, bo przeciwciała późnej fazy, sugerujące, że kiedyś doszło do zakażenia, to przeciwciała klasy IgG. Są też przeciwciała IgA, ale najczęściej oznaczyć wystarczy te dwie główne klasy przeciwciał – IgM i IgG – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie diagnosta laboratoryjny, dr n. med. Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

2. Przeciwciała u zaszczepionych a infekcja

Tutaj jednak pojawia się pewien problem. Na wirusa SARS-CoV-2 składają się określone białka strukturalne: małe białko osłonowe (E), białko membranowe (M) i białko nukleokapsydu (N) oraz najczęściej wspominane białko S. Ono odgrywa główną rolę w zakażaniu.

W badaniach określa się często przeciwciała skierowane właśnie przeciwko niemu. W przypadku osób zaszczepionych to może być mylące, bo białko S jest głównym antygenem wykorzystywanym do produkcji szczepionek. Jeśli przyjdzie nam do głowy je oznaczyć po infekcji – nie poznamy prawdy.

- Jeśli będziemy sobie sprawdzali przeciwciała przeciwko białku S, przeciwko któremu generujmy odporność poprzez szczepienie – to nam nic nie powie. Dlatego mamy też zestawy odczynnikowe, w których wykrywamy przeciwciała przeciwko białku N. Wtedy, wykonując takie badanie, będziemy wiedzieli, czy przeciwciała w naszym organizmie są spowodowane wirusem SARS-CoV-2 – tłumaczy dr Kłudkowska.

Sprawa wydaje się zatem prosta – jeśli lekki katar ustąpił, a my chcemy sprawdzić, czy ta niedyspozycja spowodowana była obecnie dominującym na całym świecie wariantem Delta SARS-CoV-2, wystarczy pamiętać o wykonaniu badania przeciwciał skierowanych przeciwko białku N.

- A co znaczy dla pacjenta stwierdzenie obecności przeciwciał przeciw białku N nowego koronawirusa? To, że miał kontakt z patogenem, który spowodował w naszym organizmie wyprodukowanie przeciwciał anty-N-SARS-CoV-2. Natomiast jakie to ma implikacje kliniczne – nikt nie wie – przekonuje dr Bartosz Fiałek, reumatolog i popularyzator wiedzy na temat COVID.

Jego zdaniem istnieje ryzyko, że na podstawie wyników badań przeciwciał można wyciągnąć całkowicie nieprawdziwe wnioski.

- Badania na obecność przeciwciał, to bardzo specyficzne testy – zdarzają się wyniki fałszywie ujemne i fałszywie dodatnie, które mogą nie korespondować ze stanem klinicznym. Nie mają więc one takiej wagi, jak chociażby genetyczny test potwierdzający lub wykluczający aktywny COVID-19 – podkreśla ekspert i dodaje: - Gdyby tak było, to nie trzeba byłoby wykonywać testów na obecność aktywnego zakażenia SARS-CoV-2, tylko cyklicznie testy na obecność przeciwciał i na ich podstawie można byłoby w końcu stwierdzić: "Siema, jestem ozdrowieńcem!".

3. Co robić? Tylko testy

Eksperci są w tej kwestii zgodni – każda infekcja wymaga testu w kierunku SARS-CoV-2, wykonanego w czasie, kiedy mamy objawy infekcyjne. To nie fanaberia, ale konieczność podyktowana pandemią. W szczególności, gdy mówimy o wariancie Delta, który jest nie tylko bardziej zakaźny, ale także daje mylące i trudne do weryfikacji objawy.

Zdaniem dra Karaudy może to pozwolić na lepsze monitorowanie przebiegu infekcji.

- Niemal każdy COVID-19 zaczyna się od objawów przeziębieniowych – u jednych na tym etapie zostanie, a u innych szybko będzie eskalować w stronę duszności, niewydolności oddechowej. Więc nie można tego bagatelizować – w pierwszej kolejności trzeba wykonać wymaz – tłumaczy ekspert w rozmowe z WP abcZdrowie.

Z kolei dr Fiałek podkreśla, że istotna jest kontrola liczby zakażeń w kontekście pandemii, a także w celu ograniczenia transmisji wirusa.

- Generalnie, każdy chory powinien robić test na obecność SARS-CoV-2, bo inaczej izolujemy osobę z infekcją spowodowaną wirusem paragrypy, a inaczej osobę chorą z powodu COVID-19. Dlatego ja uważam, że każda osoba, która ma objawy infekcji dróg oddechowych, a nawet objawy infekcji dróg pokarmowych, powinna taki test wykonać. Wiemy przecież, że przełomowe infekcje nie są powszechne, ale nie są już rzadkie – po prostu występują.

Również wirusolożka, prof. Szuster-Ciesielska, podkreśla rangę testów.

- Dla mnie to ma sens. To jest bardzo rzetelne monitorowanie przebiegu epidemii w Polsce. Wiele osób lekceważy to, traktując swoje lekkie objawy przeziębieniowe jako mało znaczącą dolegliwość, która nie wymaga dalszej diagnostyki. Tymczasem pamiętajmy, że nawet łagodne przejście COVID może w nieodległej przyszłości skutkować objawami niepożądanymi, które składają się na tzw. long COVID.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza