Jedna z najdroższych roślin świata rośnie w Polsce. 1,5 tys. za kilogram

Zielona pasta podawana do sushi może mieć niewiele wspólnego z prawdziwym wasabi. Tymczasem świeże kłącza tej rośliny od lat uprawiane są także w Polsce, pod Radomiem. Co więcej, należą do najdroższych produktów roślinnych na świecie.

Wasabi uprawiane jest też w PolsceWasabi uprawiane jest też w Polsce
Źródło zdjęć: © Getty Images | behindlens
Magdalena Pietras

Wasabi z polskiej uprawy

Pierwsze sadzonki do polskiej uprawy sprowadzono z Japonii, ale stworzenie im odpowiednich warunków w polskim klimacie wymagało kilku lat prób. Właściciele gospodarstwa przyznawali w wywiadach, że początkowo stracili niemal wszystkie rośliny. Dopiero z czasem udało im się opracować sposób uprawy dostosowany do miejscowych warunków.

Nie było to proste, bo wasabi jest rośliną wyjątkowo wymagającą. Właściciele farmy tłumaczyli, że konieczne było m.in. ograniczenie dużych wahań temperatury i stworzenie roślinom warunków zbliżonych do klimatu morskiego. Na pierwszy plon trzeba było natomiast czekać nawet około dwóch lat.

Dziś pod Radomiem uprawiana jest m.in. odmiana Mazuma. Jak informuje Wasabi Farm Poland na Instagramie, w Japonii decyduje się na nią zaledwie około 10 proc. farm. Co ważne, wysokie wymagania do utrzymania uprawy znajdują odzwierciedlenie w cenie. Za kilogram produktu trzeba zapłacić nawet 1,5 tys. zł.

To nie jest zwykły zielony chrzan

Choć wasabi bywa potocznie nazywane "japońskim chrzanem", botanicznie należy do rodziny kapustowatych. Przy czym jadalne jest nie tylko kłącze. W kuchni można wykorzystywać również liście, ogonki liściowe i kwiaty.

Prawdziwe wasabi różni się też od zielonej pasty serwowanej w wielu restauracjach sushi. Właściciele polskiej farmy zwracali uwagę, że gotowe pasty i proszki często powstają przede wszystkim z chrzanu, gorczycy i barwników.

Świeżo starte kłącze ma natomiast bardziej złożony smak, a jego ostrość utrzymuje się krótko. Dlatego wasabi najlepiej ścierać tuż przed podaniem. Przygotowana pasta stopniowo traci intensywny aromat i charakterystyczne pieczenie.

Co odpowiada za ostry smak wasabi?

Za ten efekt odpowiadają przede wszystkim glukozynolany i powstające z nich izotiocyjaniany. To związki obecne również w innych warzywach kapustnych, m.in. kapuście, jarmużu czy brukselce. Po rozdrobnieniu rośliny zaczynają oddziaływać na receptory w jamie ustnej i błonach śluzowych, dlatego po zjedzeniu wasabi można poczuć intensywne pieczenie w nosie i na języku, a także łzawienie.

Izotiocyjaniany są jednocześnie jednym z powodów, dla których wasabi od lat interesuje naukowców. W badaniach laboratoryjnych niektóre związki z tej grupy wykazywały aktywność przeciwbakteryjną, przeciwutleniającą i wpływ na procesy zapalne. Analizowano również ich potencjalny wpływ na komórki nowotworowe.

Nie tylko izotiocyjaniany

Wasabi dostarcza również niewielkich ilości składników odżywczych, w tym witaminy C i A oraz potasu i magnezu. Ze względu na to, że wasabi je się zwykle w małych porcjach, trudno jednak traktować je jako istotne źródło witamin czy minerałów w codziennej diecie.

Roślina zawiera też błonnik, a jej ostry smak może pobudzać wydzielanie śliny i soków trawiennych. W badaniach eksperymentalnych analizowano ponadto wpływ składników wasabi na niektóre bakterie, w tym Helicobacter pylori. Na obecnym etapie nie ma jednak podstaw, by traktować wasabi jako zamiennik leczenia zakażeń czy chorób przewodu pokarmowego.

Najlepiej więc postrzegać je przede wszystkim jako aromatyczną przyprawę o ciekawym składzie. U osób z wrażliwym przewodem pokarmowym większa ilość ostrego wasabi może natomiast powodować podrażnienie, ból brzucha lub nasilać objawy refluksu.

Źródła:

  • WP abcZdrowie
  • Gazeta Wyborcza
  • Marketing i Biznes

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie