Trwa ładowanie...

Trzecia dawka. Dostała szczepionkę, ale nie ma przeciwciał. Pacjentka domaga się powtórzenia szczepienia

Pani Joanna pierwszą dawkę szczepionki przeciw COVID-19 przyjęła w marcu. Jest przekonana, że szczepienie wykonano nieprawidłowo, a na dowód pokazuje negatywne wyniki badań na poziom przeciwciał. Eksperci przekonują jednak, że nie jest to ostateczny dowód na brak odporności. Co z uzupełniającą trzecią dawką? - Mamy związane ręce. Na tu musi zareagować Ministerstwo Zdrowia - komentuje dr Grzesiowski.

Zobacz film: "Prof. Parczewski: Ozdrowieńcy powinni być szczepieni po trzech miesiącach, a nie jednym"

spis treści

1. Pacjentka jest przekonana, że szczepienie wykonano nieprawidłowo

69-letnia Joanna Dąbrowska 10 marca była szczepiona pierwszą dawką AstraZeneki w jednej z krakowskich przychodni. Kobieta jest przekonana, że zastrzyk wykonano nieprawidłowo, ale od dwóch miesięcy odbija się od ściany.

- Prawdopodobnie igła natrafiła na twardą tkankę w okolicy stawu barkowego, pielęgniarka nie mogła wcisnąć tłoczka strzykawki i poruszając igłą na boki, strofowała mnie, że napinam mięsień. Miała problem ze wstrzyknięciem płynu. Gdy wycofywała igłę z tkanki, zauważyłam wytryskującą pod ciśnieniem z igły strzykawki strużkę płynu - opowiada Joanna Dąbrowska, doktor nauk fizycznych. - Niestety nie zgłosiłam tego natychmiast obecnemu przy szczepieniu lekarzowi, bo byłam zupełnie zdezorientowana całą sytuacją, wiele razy byłam szczepiona i nigdy coś takiego mnie nie spotkało - dodaje kobieta.

(arch. prywatne)

Jej obawy wzmocniły się po tym, jak wróciła do domu i zobaczyła, że plasterek w miejscu wkłucia był przyklejony na samym szczycie ramienia. - W dodatku zauważyłam na swetrze, który miałam na sobie w trakcie szczepienia ok. 2 cm plamę, jakby od krwi rozcieńczonej w płynie. Wtedy nadal miałam jeszcze nadzieję, że przynajmniej znaczna część dawki została jednak podana - opowiada pacjentka.

(arch. prywatne)

2. Testy pokazały, że nie ma przeciwciał

69-latka postanowiła wykonać testy sprawdzające poziom przeciwciał cztery tygodnie po szczepieniu. Wynik: SARS-CoV-2 Trimeryczne S IgG < 33,8 BAU/ml, co oznacza wynik ujemny.

Dwa tygodnie później powtórzyła badanie - wynik 26,3 BAU/ml, nadal jest klasyfikowany jako ujemny.

(arch. prywatne)

Biolog medyczny, dr Piotr Rzymski tłumaczy, że oba badania, które wykonała pacjentka, wskazują wyraźnie na brak przeciwciał.

- Z badań klinicznych szczepionki Oxford/AstraZeneca wynika jasno, że te przeciwciała wykrywalne są już po 14 dniach od podania pierwszej dawki, tym bardziej później - wyjaśnia dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- Oczywiście, u części z osób - dotyczy to częściej seniorów i pacjentów z immunosupresją - podanie pierwszej dawki szczepionki może nie być wystarczająco immunogenne, stąd tak ważne jest podanie drugiej dawki, po której przeciwciała często się pojawiają. Rzadką grupę stanowią osoby zupełnie niereagujące na obie dawki. Z relacji pacjentki wynika natomiast, że niekoniecznie to cechy indywidualne zdecydowały o braku przeciwciał IgG po pierwszej dawce, ale potencjalnie, techniczne kwestie związane z samym podaniem szczepionki. Mowa bowiem o wytryśnięciu zawartości szczepionki w powietrze - dodaje ekspert.

3. Odsyłają ją do punktu szczepień, a ten uznał sprawę za zamkniętą

Pani Joanna kontaktowała się z NFZ i biurem Rzecznikiem Praw Pacjenta, wszędzie odsyłają ją do punktu, w którym wykonano szczepienie.

(arch. prywatne)

Pacjentka wielokrotnie kontaktowała się z przychodnią, przesłała też wyniki badań wskazujące na poziom przeciwciał.

- Zadzwonił do mnie lekarz i powiedział, że doskonale pamięta moje szczepienie, że widział, jak pielęgniarka prawidłowo wykonała zastrzyk, a wynik testu nie ma znaczenia. Mailowo też otrzymałam odpowiedź, że sprawa jest zamknięta i że mam się zgłosić na szczepienie drugą dawką 26 maja. Później również prezes spółki poinformował mnie, że lekarz widział wynik drugiego testu i stwierdził, że "rośnie mi odporność w wyniku prawidłowego zaszczepienia" i punkt szczepień uznaje sprawę za zamkniętą - opowiada zbulwersowana.

Pacjentka jest przekonana, że szczepienie wykonano nieprawidłowo
Pacjentka jest przekonana, że szczepienie wykonano nieprawidłowo (East News)

4. Brak reakcji na szczepienie

Kobieta prosiła punkt szczepień o powtórzenie wakcynacji, a najlepiej zmianę preparatu i rozpoczęcie nowego cyklu szczepień. Bez efektu. Pani Joanna przyznaje, że nie chodzi jej o odszkodowanie, tylko o własne zdrowie - chce być w pełni zaszczepiona i czuć się bezpiecznie. Tym trudniej jej zrozumieć decyzję lekarza.

- Muszę iść na tę drugą dawkę, bo to jest dla mnie jedyna ochrona. Wolałabym być teraz zaszczepiona w innym punkcie, ale wiem, że tego się nie da zmienić - mówi.

Po ludzku czuje się po prostu oszukana. - W tej chwili już wyłączam radio, bo ciągle słyszę, jak namawiają na szczepienia, a ja chcę się szczepić i jestem w zawieszeniu - podkreśla pani Joanna.

- Po co zgłaszałabym zastrzeżenia i z taką determinacją domagała się ponownego zaszczepienia, gdyby wszystko przebiegło prawidłowo? Czy gdybym miała wątpliwości, specjalnie narażałabym zdrowie na nieprzewidziane skutki podania dodatkowej dawki? - dodaje z oburzeniem.

Dąbrowska zdecydowała się powierzyć swoją sprawę adwokatowi, ale to też nie przyniosło rezultatu.

5. Dr Grzesiowski: Systemowo nie ma dla pacjentów zarezerwowanej trzeciej dawki

Dr Rzymski przyznaje, że w trakcie szczepień przeciw COVID-19 były odnotowywane przypadki nieprawidłowego podania zbyt małej dawki, także takie które zostały uchwycone na kamerze telewizyjnej. Wtedy można było jednoznacznie stwierdzić błąd przy wykonywaniu szczepienia i szczepienie powtarzano.

- Rekomendacje amerykańskiego CDC stwierdzają, że w przypadku nieprawidłowego podania szczepionki, w sytuacji, w której podano mniej niż połowę zalecanej dawki, bądź nie da się określić objętości podanej dawki, szczepionkę należy podać ponownie. Również w Wielkiej Brytanii przyjmuje się zasadę, że w sytuacji, gdy nie uda się podać całej dawki - np. dojdzie do wytryśnięcia jej części - należy podać szczepionkę ponownie, najlepiej tego samego dnia, albo w najszybszym możliwym terminie - wyjaśnia ekspert.

O komentarz dotyczący tej sprawy poprosiliśmy również dr. Pawła Grzesiowskiego. Lekarz przyznaje, że sprawa jest trudniejsza, niż się wydaje, bo brakuje rozwiązań systemowych.

- Nie ma procedury w tym zakresie. W związku z tym będzie to zależeć od indywidualnej opinii lekarza, a z drugiej strony na tym etapie lekarz nie może sam z siebie powiedzieć: "dajmy tej pani trzecią dawkę", dopóki nie będzie przyzwolenia na to z Ministerstwa Zdrowia. Systemowo nie ma dla pacjentów zarezerwowanej trzeciej dawki. Na tu musi zareagować Ministerstwo - nikt inny i powiedzieć: "mamy non-respondera - mamy dla niego trzecią dawkę", bo inaczej podanie jej w tej chwili, takiej pacjentce byłoby nielegalne - wyjaśnia dr Paweł Grzesiowski, immunologi i pediatra, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19.

6. Ministerstwo Zdrowia: Nie zawsze ujemny wynik oceny przeciwciał świadczy o braku uodpornienia

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy z kolei, że decyzja w takich sytuacjach zawsze jest po stronie personelu wykonującego szczepienia.

- W przypadku błędów związanych z podawaniem szczepień są określone schematy postępowania zgodne z ogólnymi zaleceniami dotyczącymi szczepień. Przykładowo, jeśli podano mniej niż połowę zalecanej dawki lub nie da się określić objętości podanej dawki, należy podać dawkę o prawidłowej objętości w drugie ramię i nie jest tu wymagany żaden minimalny odstęp między dawkami - wyjaśnia Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska, Naczelnik Wydziału ds. Mediów Ministerstwa Zdrowia. - Na podstawie oceny pacjenta nie zaleca się powtarzania dawki - dodaje.

Jak przekonuje przedstawicielka resortu zdrowia, wyniki badań serologicznych nie mogą być wykorzystywane jako argument do powtórzenia szczepienia. W związku z tym nie zaleca się pacjentom takich badań.

- Związane jest to z tym, że nie znamy jeszcze poziomu ochronnego przeciwciał. Nie wiemy jaki poziom faktycznie chroni przed zachorowaniem. Odporność poszczepienna rozwija się tak na poziomie komórkowym, jak i humoralnym (przeciwciała) i nie zawsze ujemny wynik oceny przeciwciał świadczy o braku uodpornienia. Natomiast ważne jest, aby badanie serologiczne, jeżeli jest już robione, obejmowało ocenę poziomu przeciwciał przeciw białku S kolca, który jest antygenem w szczepionkach przeciw COVID-19 - tłumaczy przedstawicielka resortu zdrowia.

- Dopóki nie zostanie wyznaczony ochronny poziom przeciwciał (właściwy punkt odcięcia dla pacjentów uodpornionych po szczepieniu), wynik badania serologicznego nie może stanowić punktu wyjścia dla dalszych decyzji dotyczących kontynuowania (lub nie) schematu szczepienia - przekonuje Pochrzęst-Motyczyńska.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

    Pomocni lekarze

    Szukaj innego lekarza