Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Prof. Simon o szpitalu na Stadionie Narodowym: Akcja PR-owa rządu

Szpitale nie wyrabiają się z przyjmowaniem chorych na COVID-19, podczas gdy szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym świeci pustkami. Mimo wyposażenia na 300 osób placówka konsekwentnie odmawia przyjmowania pacjentów z innych szpitali, ponieważ są w zbyt ciężkim stanie. Do tego, według prof. Krzysztofa Simona, szpital tymczasowy dostaje dwa razy więcej pieniędzy niż inne placówki.

Zobacz film: "Czy są jeszcze wolne respiratory? O problemach z dostępnością sprzętu mówi Marcin Jędrychowski (WIDEO)"

spis treści

1. Szpital tymczasowy stoi pusty

W poniedziałek 16 listopada Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy raport dotyczący sytuacji epidemiologicznej w Polsce. Wynika z niego, że w ciągu ubiegłej doby zakażenie koronawirusem zostało potwierdzono u 20 816 osób. Niestety z powodu COVID-19 zmarły 143 osoby, w tym 16, które wcześniej nie były obciążone żadnymi chorobami.

Szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym
Szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym (Getty Images)

Od tygodni lekarze apelują, że w szpitalach zaczyna brakować wszystkiego - respiratorów, tlenu, remdesiviru. Personel medyczny jest zaś na skraju wyczerpania, ponieważ liczba chorych na COVID-19 jest większa niż możliwości placówek. Karetki często muszą godzinami czekać przy SOR-ach. Tymczasem szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym w Warszawie, który został w ekspresowym tempie zbudowany po to, aby odciążyć chwiejący się system opieki zdrowotnej, stoi niemal pusty.

Jak przyznał w rozmowie z TVN24 dr Zbigniew J. Król, zastępca dyrektora SCK MSWiA w Warszawie, w niedzielę 15 listopada w całym szpitalu przeznaczonym dla 300 pacjentów przybywały tylko 32 osoby. Mimo że w placówce urządzono 45 stanowisk intensywnej terapii, trafiają tam tylko osoby z lekkim przebiegiem COVID-19. Sytuacja stała się na tyle kuriozalna, że ostatnio dr Paweł Grzesiowski, epidemiolog i ekspert ds. walki z COVID-19 Naczelnej Rady Lekarskiej nazwał szpital tymczasowy "narodowym izolatorium".

"Na Narodowym nie będzie leczona niewydolność oddechowa wymagająca tlenoterapii wysokoprzepływowej lub respiratoroterapii ani pacjenci z ciężkim zapaleniem płuc niezależnie od stanu klinicznego. To 'Narodowe Izolatorium' nie odciąży szpitali" - napisał na Twitterze dr Grzesiowski.

2. Szpital dla zdrowych ludzi

Swojego rozczarowania nie kryje również prof. Krzysztof Simon. W rozmowie z WP abcZdrowie kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wskazuje na wielką niesprawiedliwość.

- Do szpitala na Stadionie Narodowym trafiają prawie same zdrowe przypadki, pacjenci bez większych obciążeń. Chorych w ciężkim stanie muszą przyjmować inne szpitale. Tymczasem jest ogromna różnica w wycenie świadczeń. Szpital tymczasowy na "lekkich" pacjentów dostaje 1026 zł, a my dla ciężko chorych otrzymujemy 630 zł. Przy zdecydowanie mniejszym zakresie usług, które świadczy szpital tymczasowy, dostaje dwa razy większe pieniądze. To jest oburzający szwindel - irytuje się profesor Simon.

Jak podkreśla ekspert, szpital na Stadionie Narodowym miał funkcjonować na zasadzie uzupełnienia służby zdrowia. Tymczasem mimo wyposażenia na 300 pacjentów, placówka odmawia przyjmowania chorych z przeciążonych szpitali z Warszawy i okolic.

Jak relacjonował w ubiegły piątek Marcin Kulicki, prezes Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach, w jego placówce jest ponad dwa razy więcej chorych na COVID-19 niż wolnych łóżek. Pacjenci są układani na dostawkach, w SOR-ze i "gdzie tylko się da". Mimo prośby, szpital na Stadionie Narodowym nie przyjął żadnego pacjenta, ponieważ, jak okazało się według kryteriów tej placówki stan chorych był zbyt ciężki.

Jak tłumaczył dr Zbigniew J. Król, do hospitalizacji w szpitalu tymczasowym nadają się osoby, które samodzielnie korzystają z toalety, samodzielnie jedzą, nie mają zbyt wysokiej gorączki i chorób współistniejących. Zdaniem niektórych ekspertów takich pacjentów można również leczyć w domu.

3. "Typowe zagranie wizerunkowe"

Większość ekspertów uważa jednak, że pustki na Stadionie Narodowym są związane z brakiem personelu medycznego. O tym, że w szpitalach tymczasowych będzie ciężko skompletować personel, było wiadomo od początku.

- Nie wiem, kto dzisiaj pracuje na Stadionie Narodowym. Może jest to personel wyciągnięty z innych szpitali - mówi prof. Krzysztof Simon.

Zdaniem profesora szczytna idea sprowadziła się do akcji reklamowej rządu.

- Dla ludzi, którzy nie znają się na realiach w polskiej służbie zdrowia, taki szpital na Stadionie Narodowym może się wydać wspaniałym osiągnięciem. Tymczasem jest to po prostu typowe zagranie wizerunkowe, rządowy PR - mówi prof. Simon.

Próbowaliśmy zapytać o przyczyny takiego stanu rzeczy dr Artura Zaczyńskiego, który jest szefem szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym. Dr Zaczyński ani nie odpowiedział na telefon, ani nie odpisał na naszą wiadomość.

Zobacz również: Koronawirus w Polsce. Prof. Gut: "Liczba zgonów będzie rosnąć"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.