Znasz to uczucie, gdy sięgasz po coś na wysoką półkę lub gwałtownie zadzierasz głowę, a świat nagle zaczyna wirować? To niekoniecznie przemęczenie czy skok ciśnienia. Eksperci wskazują, że za zawroty głowy przy schylaniu lub zmianie pozycji najczęściej odpowiada właśnie błędnik. Objawy te to klasyczny opis łagodnych napadowych położeniowych zawrotów głowy, znanych w medycynie jako BPPV. Szacuje się, że ta przypadłość dotyka w ciągu życia nawet 2,4 proc. populacji.
Problem ma swoje źródło w uchu wewnętrznym. Z powodu urazu lub bez wyraźnej przyczyny drobne kryształki węglanu wapnia (otolity) przemieszczają się do kanałów półkolistych błędnika.
Dobroczynne działanie witaminy D i kwasów omega-3. Zaskakujące wyniki badań
Gdy zmieniasz pozycję ciała, grawitacja wprawia je w ruch. Do mózgu trafia wtedy fałszywy sygnał o obracaniu się, co wywołuje krótkotrwałe, ale niezwykle intensywne uczucie wirowania.
Uraz głowy i niedobór słońca
U około połowy pacjentów precyzyjna przyczyna uwolnienia się kryształków pozostaje nieznana. Jednak u osób przed pięćdziesiątką głównym winowajcą bywa wcześniejszy uraz głowy lub długie leżenie w jednej pozycji – na przykład na fotelu stomatologicznym lub stole operacyjnym.
Ważnym, choć wciąż rzadko łączonym z błędnikiem, czynnikiem ryzyka jest niedobór witaminy D. Zeszłoroczne badania potwierdzają, że jej odpowiednia suplementacja potrafi zmniejszyć ryzyko nawrotu problemu aż o 55 proc. To biologiczne powiązanie doskonale widać w statystykach: najwięcej przypadków BPPV notuje się zimą (28 proc.), gdy w naszym klimacie drastycznie spada ekspozycja na słońce, a najmniej latem (21 proc.).
Ukryte konsekwencje
Choć samo schorzenie nie zagraża bezpośrednio życiu, bywa bardzo niebezpieczne. U seniorów ryzyko groźnych upadków wzrasta z tego powodu o blisko 7 proc. Choroba potrafi skutecznie sparaliżować codzienność – aż 86 proc. chorych deklaruje, że zawroty głowy utrudniają im podstawowe czynności. Krótkim, minutowym napadom wirowania często towarzyszą silne nudności, wymioty i utrata stabilności. Lekarz w trakcie ataku może zaobserwować również oczopląs, czyli mimowolne, rytmiczne ruchy gałek ocznych, które są koronnym dowodem na to, że źródłem problemu jest właśnie ucho wewnętrzne.
Ruch, który leczy w minutę
Rozpoznanie problemu jest proste – lekarz lub fizjoterapeuta wykonuje w gabinecie krótki test Dix-Hallpike'a, który prowokuje objawy i potwierdza diagnozę. Sama terapia jest zaskakująco łatwa. Mowa o manewrze Epleya, czyli serii precyzyjnych ruchów głową, które dosłownie "przestawiają" zbłąkane kryształki na właściwe miejsce.
Jego skuteczność sięga aż 90 proc. już po pierwszej sesji. Jeśli manewr nie działa, zazwyczaj wynika to z nieprecyzyjnej techniki lub leczenia niewłaściwego ucha. Wtedy specjalista może zmodyfikować procedurę lub wdrożyć alternatywny manewr Semonta.
Jeśli zawrotom głowy towarzyszy nagły, ostry ból, problemy z mową, podwójne widzenie lub drętwienie ciała, należy natychmiast wezwać pogotowie. To mogą być pierwsze objawy udaru.
Mistrzowie kamuflażu
Nie każde wirowanie w głowie to BPPV. Bardzo podobne objawy daje migrena przedsionkowa, uważana za prawdziwą mistrzynię kamuflażu. Często pozostaje niewykryta, a jej cechą charakterystyczną jest to, że ataki trwają dłużej niż minutę i współistnieją z nadwrażliwością na światło, dźwięk lub z klasycznym bólem głowy. Z kolei w chorobie Meniere’a wielogodzinnym atakom towarzyszą dodatkowo szumy uszne oraz postępująca utrata słuchu.
Co robić?
Naturalnym i najbardziej efektywnym sposobem pozyskiwania witaminy D jest jej synteza skórna, która zachodzi pod wpływem promieniowania słonecznego UVB. W warunkach klimatycznych Europy Środkowej efektywna produkcja ma jednak miejsce głównie od maja do września, przy założeniu ekspozycji co najmniej kilkunastu procent ciała przez 15 minut dziennie w godzinach południowych. W pozostałych miesiącach, z powodu kąta padania promieni słonecznych i zachmurzenia, proces ten staje się niewystarczający.
Choć niewielkie ilości tego związku można dostarczyć wraz z dietą – sięgając po tłuste ryby morskie, takie jak łosoś, makrela czy śledź, a także po żółtka jaj i oleje rybie – pożywienie pokrywa zaledwie drobną część dziennego zapotrzebowania. Z tego powodu w okresie jesienno-zimowym, a u osób spędzających większość czasu w pomieszczeniach nawet przez cały rok, kluczowa staje się codzienna suplementacja doustna, której dawka powinna być dobrana do wieku, masy ciała oraz aktualnego stężenia tego związku w organizmie.
Choć niedobory są powszechne, z suplementacją witaminy D można przesadzić, co prowadzi do toksycznej dla organizmu hiperwitaminozy i niebezpiecznego odkładania się wapnia w tkankach oraz nerkach. Najprostszym sposobem na uniknięcie przedawkowania jest rezygnacja z przyjmowania preparatów "w ciemno" na rzecz regularnego, wykonywanego raz w roku badania krwi określającego stężenie metabolitu 25(OH)D. Wynik ten pozwala lekarzowi wdrożyć bezpieczną, spersonalizowaną dawkę i precyzyjnie kontrolować jej wpływ na zdrowie.
Źródło: Poradnik Zdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.