Trwa ładowanie...

Miała na nosie bliznę po trądziku. Przeżyła szok, gdy lekarz postawił diagnozę

40-latka zauważyła, że niewielka zmiana na jej nosie wciąż rośnie. Pomyslała, że pomogą jej zabiegi z zakresu medycyny estetycznej i dlatego umówiła się na wizytę u lekarza. Nie spodziewała się, że ten skieruje ją do dermatologa z podejrzeniem raka.

spis treści

1. Miała raka podstawnokomórkowego

Melissa Fife z Salt Lake City w stanie Utah miała na nosie znamię przypominające bliznę potrądzikową. Nic sobie z tego nie robiła, dopóki znamię nie zaczęło rosnąć, a nawet się łuszczyć.

Zobacz film: "Czerniak to nie tylko rak skóry. 59-latka miała czerniaka oka"

Melissa była niezadowolona ze swojego wyglądu – wspomina nawet, że zaczęła się wstydzić swojej twarzy. Chirurg plastyczny, gdy tylko obejrzał jej nos, niezwłocznie odesłał ją do dermatologa.

Konieczne było wykonanie biopsji – obaj lekarze przypuszczali, że znamię nie jest tak niewinne, jak Melissie się wydawało. Badania ujawniły, że w rzeczywistości 40-latka ma raka podstawnokomórkowego skóry. Została skierowana na operację zwaną chirurgią Mohsa.

To specjalistyczna metoda chirurgiczna stosowana w przypadku nowotworów skóry. W schorzeniu Melissy miała polegać na usunięciu tkanki rakowej w znieczuleniu miejscowym.

Znamię na twarzy Melissy zaczęło się łuszczyć i zmieniać kształt
Znamię na twarzy Melissy zaczęło się łuszczyć i zmieniać kształt (Facebook)

Jednak w trakcie zabiegu na jaw wyszło coś jeszcze. Okazało się, że tkanki nowotworowe sięgają głębiej, niż lekarze przypuszczali. Każdy kolejny etap operacji powiększał ranę na twarzy kobiety. Finalnie Amerykanka miała ziejącą dziurę w miejscu, w którym pojawiło się niebezpieczne znamię.

2. Operacja plastyczna miała uratować jej urodę

- Cała procedura trwała siedem godzin, potem lekarz zaplanował kolejną operację u chirurga plastycznego w następnym tygodniu – relacjonuje Melissa.

Przyznaje, że to wydarzenie było dla niej traumatyczne – dlatego nie była w stanie spojrzeć na swoją twarz w lustrze. I to nawet mimo zapewnień lekarza, że dzięki operacji plastycznej jej nos odzyska dawny kształt.

Tak się jednak nie stało – próba rekonstrukcji przy użyciu pobranej z obojczyka skóry sprawiła, że jedno z nozdrzy kobiety dosłownie się zapadło.

- Wyglądało to tak, jakby na mojej twarzy był wszyty kawałek wyschniętej, martwej skóry zombie - przyznaje kobieta.

Melissa musiała zmienić nastawienie do swojego ciała. Przyznaje, że kiedyś ogromnym problemem była dla niej niewielka blizna dla twarzy, dziś musi nauczyć się żyć ze znacznie większą skazą na jej urodzie.

- Zamieszczam zdjęcia mojego nosa w mediach społecznościowych, ponieważ chcę, aby ludzie wiedzieli, że nie są sami – mówi i dodaje: - Chcę, aby ludzie zobaczyli, że uzdrowienie wymaga czasu, a życie nie musi dobiec końca.

Karolina Rozmus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza