Immunofitness to kontrolowane "trenowanie" układu odpornościowego
32-letnia Karina przyznaje, że zawsze dbała o siebie. – Zwracam uwagę na to, co jem, dużo śpię i regularnie ćwiczę. To jest taki mój złoty standard, ale o zdrowie dbam także w gabinecie lekarskim. Raz w roku robię badania krwi, zapisuję się na badania przesiewowe, ale także nie zapominam o szczepieniach. Wiem, że teraz jest bardzo mocny ruch antyszczepionkowy, ale uważam, że szczepienia to doskonała prewencja zdrowotna. W każdym sezonie szczepię się przeciwko grypie. Wykonałam także szczepienie przeciwko HPV i rozważam to przeciwko krztuścowi – wylicza.
Postępowanie 32-latki wpisuje się w trend immunofitness. Choć w Polsce dopiero raczkuje, to np. w Stanach Zjednoczonych taki styl życia staje się elementem świadomego dbania o siebie.
– Fitness kojarzy nam się z regularnymi treningami, poprawianiem sprawności fizycznej czy budowaniem mięśni. Ale żebyśmy mieli siłę na wszystkie treningi i po prostu byli zdrowi, trzeba też zadbać o odporność. I immunofitness jest właśnie takim trenowaniem układu odpornościowego – tłumaczy dr n. med. Monika Wanke-Rytt, pediatrka i specjalistka chorób zakaźnych.
– Można go trenować przez chorowanie, gdy po przebyciu np. infekcji generujemy w organizmie przeciwciała, które budują układ odpornościowy. Ale – jeśli miałabym to porównać do sportu - jest to trening niekontrolowany, bez trenera, konkretnego planu ćwiczeń. Nigdy nie wiemy, jakie będą efekty takiego treningu. A szczepienia dają nam tę kontrolę, bo pozwalają na wygenerowanie przeciwciał bez ryzyka ciężkich powikłań – dodaje.
– Musimy nauczyć układ odpornościowy tego, jak ma działać. Kwestia szczepień jest tu elementem bardzo ważnym. Natomiast połączenie ich ze zdrowym odżywianiem i treningami daje nam taką dawkę uderzeniową dla zdrowia – dodaje dietetyk kliniczny Kamil Paprotny.
Dr Wanke-Rytt wyjaśnia, że w dobie długowieczności, czyli filozofii, której celem jest nie tylko wydłużenie życia, ale przede wszystkim zachowanie pełni zdrowia, energii i sprawności fizycznej oraz umysłowej do późnej starości – szczepienia powinny być podstawą świadomego dbania o siebie.
– Zmniejszają one chociażby ryzyko demencji czy choroby Alzheimera, więc wpływają też na jakość życia do później starości. W Polsce immunofitness nie jest jeszcze trendem, ale na Zachodzie już tak. Naprawdę coraz więcej osób przekonuje się, że takie dbanie o siebie ma sens – mówi ekspertka.
– Ludzie młodzi nie myślą o tym, że mogą kiedyś zachorować i mieć powikłania, i się nie szczepią. Ale co z tego, że dbamy o ciało, jeśli bez odpowiedniej ochrony nie poradzimy sobie z powikłaniami chorób np. z konsekwencjami kleszczowego zapalenia mózgu. Po przechorowaniu może rozwinąć się np. porażenie i koniec ze sprawnością. Dlatego nie czekajmy na chorobę i pomyślmy o szczepieniach zawczasu – radzi dr Wanke-Rytt.
Ekspertka wylicza, że w takim podstawowym pakiecie szczepień powinny znaleźć się te przeciwko: grypie (raz w roku), kleszczowemu zapaleniu mózgu, krztuścowi, RSV czy wirusowi HPV.
– Niektórzy z nas mają na telefonie zainstalowaną aplikację IKP. To oficjalna, bezpłatna aplikacja mobilna Ministerstwa Zdrowia. I to właśnie tam możemy zapisać się na taką profilaktyczną wizytę u lekarza rodzinnego. Trwa ona pół godziny i obejmuje nie tylko profilaktykę w zakresie np. badań krwi, ale też szczepienia – wyjaśnia dr Wanke-Rytt.
Eksperci zaznaczają, że warto na takie spotkanie się wybrać, jeśli mamy w temacie szczepień jakiekolwiek wątpliwości. Dodają, że podstawą w budowaniu świadomości na temat szczepień jest właśnie edukacja.
– Dobrze działa zwykła rozmowa i pytanie "czy szczepił się Pan przeciwko...?". O ile o szczepieniach dzieci mówi się bardzo dużo, o tyle szczepienia dorosłych są trochę zaniedbane. I po takim banalnym pytaniu okazuje się, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w życiu dorosłym są potrzebne szczepienia. Na wyobraźnię świetnie działają też historie innych osób, które zachorowały. Często zdarza nam się, że ktoś chce się zaszczepić, bo właśnie ktoś bliski zachorował np. na RSV i był podłączony pod respirator, albo dostał półpaśca ocznego i opisywał to jako najgorszy ból w życiu. Świadomość tego, że choroby zakaźne, takie jak grypa, mogą powodować powikłania, np. udar czy zawał, również skłaniają pacjentów do szczepień – tłumaczy farmaceutka Dominika Lewandowska.
– Wbrew pozorom ruch antyszczepionkowy w Polsce nie jest tak silny. Badania pokazują, że to mniej niż 4 proc. społeczeństwa jest zdecydowanie przeciwko szczepieniom, czyli bardzo niewiele. Z tą grupą nawet nie powinniśmy rozmawiać, bo to strata energii. Naszym celem są osoby sceptyczne, takie, które mają wątpliwości i nie zamykają się na dyskusję czy zmianę zdania. W rozmowie z taką osobą trzeba postawić na fakty, pozwolić jej mieć wątpliwości i spróbować rzeczowo odpowiedzieć na wszystkie pytania. Podstawą jest zdobycie zaufania i pokazanie rzetelnej wiedzy – podkreśla dr Wanke-Rytt.
Warto także pamiętać, że szczepić możemy się w punktach podstawowej opieki zdrowotnej, ale też w niektórych aptekach.
– Odkąd otworzyliśmy punkt szczepień w aptece, dostajemy coraz więcej pytań od osób dorosłych właśnie o to, na co się zaszczepić. Dzięki szczepieniom w aptece można zaszczepić się szybko i załatwić wszystko na jednej wizycie. Dotyczy to 26 szczepień, nawet tych z zakresu medycyny podróży. Jeśli w aptece działa punkt szczepień, magister farmacji (po ukończeniu specjalnego kursu) może wypisać receptę na szczepionkę, potem zakwalifikować i zaszczepić pacjenta. Najlepiej wcześniej dopytać o dostępność szczepionki, która nas interesuje i wolny termin, ale z doświadczenia wiem, że często udaje się to załatwić "od ręki" – podsumowuje Dominika Lewandowska.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.