"Rzeczpospolita": Spór o pół miliarda na kontrolę szpitali

Spór o 500 mln zł hamuje reformę ochrony zdrowia. Rząd chce wyposażyć NFZ w uprawnienia do walki z nadużyciami, ale brak pieniędzy na zatrudnienie 400 kontrolerów. Resort finansów każe szukać oszczędności w już i tak napiętym budżecie Funduszu.

Jest spór między NFZ a Ministerstwem FinansówJest spór między NFZ a Ministerstwem Finansów
Źródło zdjęć: © Materiały WP • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego, ujawnienie kontrowersyjnej działalności spółki neurochirurgów SPINE, nadużycia w Miejskim Centrum Medycznym w Piasecznie czy dramatyczna sytuacja w szpitalu we Włocławku – obnażyły słabość aparatu kontrolnego w polskiej ochronie zdrowia. Przypadki te pokazały, jak łatwo system staje się bezradny w zetknięciu ze skalą występujących w nim nieprawidłowości.

Odpowiedzią na te problemy ma być przygotowany przez rząd pakiet zmian w ochronie zdrowia, który wyposaża prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w szerokie uprawnienia kontrolne. Nowe przepisy mają sprawić, że reakcja na oszustwa będzie szybsza, a sama liczba kontroli znacząco wzrośnie. Niestety, na przeszkodzie stają pieniądze.


WIDEO
Najpierw cel, potem pieniądze. Jak naprawić system ochrony zdrowia?

Bilokacja i "upcoding", czyli wyciąganie pieniędzy z systemu

Nowe narzędzia mają pomóc NFZ w wykrywaniu zjawisk takich jak tzw. bilokacja lekarzy (jednoczesne wykazywanie pracy w kilku miejscach) czy upcoding. Ten drugi proceder polega na celowym zawyżaniu w dokumentacji skomplikowania procedury medycznej, aby szpital mógł uzyskać z Funduszu wyższe refundacje, niż mu się faktycznie należą.

– W pogoni za dodatkowym przychodem pojawia się pokusa nadużyć – wskazywała w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, kierowniczka Think Tanku #SGH dla ochrony zdrowia. – W dokumentacji medycznej zmiana nazwy zabiegu, dopisanie procedury czy zmiana opisu powoduje, że można ją rozliczyć jako bardziej skomplikowaną. Im bardziej złożony proces leczenia, jak na przykład w neurochirurgii, tym takie oszustwo może łatwiej przejść niezauważone.

Potrzeba kontrolerów i opór Ministerstwa Finansów

Aby zapowiadana reforma mogła zadziałać w praktyce, NFZ musi zatrudnić ponad 400 nowych kontrolerów. Jak jednak informuje poniedziałkowa "Rzeczpospolita", na drodze do realizacji tego planu stanął spór o finansowanie.

Koszt utworzenia nowych etatów szacowany jest na około 500 mln zł w perspektywie najbliższych dziesięciu lat. Sytuację komplikuje fakt, że Narodowy Fundusz Zdrowia został objęty tzw. stabilizującą regułą wydatkową. Oznacza to, że od 2027 r. dodatkowe środki przekazywane z budżetu państwa nie mogą zwiększać deficytu. Choć w przyszłym roku do NFZ trafi z budżetu aż 41,5 mld zł, w kasie Funduszu i tak będzie brakować od 12 do 16 mld zł.

Ministerstwo Finansów negatywnie odniosło się do pomysłu finansowania nowych etatów z budżetu centralnego, przesyłając resortowi zdrowia jasny komunikat: środki na kontrolerów należy znaleźć w ramach dotychczasowego budżetu. Według MF oszczędności można by poszukać np. poprzez ograniczenie wydatków na badania medyczne lub rezygnację z podwyżek płacy minimalnej w Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Oba te rozwiązania wymagałyby jednak kolejnych zmian ustawowych.

System ściga za mleko

Eksperci zwracają uwagę, że braki kadrowe to tylko część szerszego problemu z kontrolą wydatków medycznych. Kluczową barierą pozostaje niska przejrzystość oraz niewystarczające wykorzystanie istniejących już narzędzi.

– Przede wszystkim system ma słabe bezpieczniki, a do tego nie wykorzystuje w pełni tych, które posiada. Jego największym problemem jest brak transparentności – oceniała w rozmowie z WP abcZdrowie dr Maria Libura, kierowniczka Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum UWM.

Analityczne pospolite ruszenie

Zdaniem dr Libury szybkim bodźcem do poprawy sytuacji mogłoby być szersze udostępnienie danych medycznych zewnętrznym, niezależnym analitykom.

– Uważam, że na fali obecnego zainteresowania ochroną zdrowia trzeba wręcz zrobić analityczne pospolite ruszenie – ale zorganizowane, a nie chaotyczne. Skoro instytucje publiczne, jak widać, nie mają mocy przerobowych, to uczelnie i akredytowane zespoły badawcze powinny uzyskać jasną ścieżkę dostępu do danych systemu ochrony zdrowia – podsumowuje ekspertka.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie