Trwa ładowanie...

Szczepionki przeciw COVID-19 nie działają? W szpitalach leży więcej osób zaszczepionych? Dr Rzymski: Ta narracja może zmylić nawet klinicystów

W mediach społecznościowych pojawiła się lawina fake newsów o tym, że szczepionki przeciw COVID-19 nie działają. Na poparcie swojej tezy sceptycy i antyszczepionkowcy podają przykład Izraela i Wielkiej Brytanii, gdzie wśród pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19 dominują osoby zaszczepione. - Diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku - w liczbach. Można łatwo ulec manipulacji - mówi dr Piotr Rzymski.

Zobacz film: "Jacek Bujko: "Tata zmarł, ponieważ uwierzył, że szczepionki są szkodliwe""

spis treści

1. Jak zrozumieć statystyki o COVID-19 wśród zaszczepionych?

Z danych statystycznych udostępnionych przez izraelską służbę zdrowia wynika, że obecnie wśród pacjentów z COVID-19 dominują osoby, które zostały w pełni zaszczepione przeciw COVID-19. Mogłoby się wydawać, że ta informacja pociąga za sobą logiczny wniosek: szczepionki nie są tak skuteczne, jak zakładano. W rzeczywistości jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Przypadek Izraela dowodzi, że szczepionki zapewniają nawet 90 proc. ochrony przed ciężkim przebiegiem COVID-19. Kluczem do zrozumienia jest odpowiednia interpretacja liczb.

Jak czytać statystyki o COVID-19 wśród zaszczepionych?
Jak czytać statystyki o COVID-19 wśród zaszczepionych? (Gett Images)

- Sytuacja ta potrafi budzić wątpliwości nawet wśród niektórych klinicystów. Stąd warto wyjaśnić w jaki sposób prawidłowo czytać dane pochodzące z krajów o wysokim stopniu wyszczepialności - uważa dr hab. med. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Jak podkreśla ekspert, w Izraelu szczepionkę przeciw COVID-19 otrzymało ok. 80 proc. osób w wieku powyżej 12. roku życia.

- W tym przypadku bezpośrednie porównywanie liczby hospitalizowanych wśród osób zaszczepionych i niezaszczepionych traci sens, ponieważ dysproporcje w wielkości obu grup są oczywiste. Żeby zobaczyć, jak w rzeczywistości wygląda sytuacja należy liczbę hospitalizowanych zaszczepionych i niezaszczepionych ustandaryzować względem wielkości jednej i drugiej grupy, np. przeliczając liczbę hospitalizacji na milion lub 100 tys. To nie jest "kreatywna księgowość", tylko standardowe postępowanie przy analizowaniu danych tego typu - wyjaśnia dr Rzymski.

2. "Stopień ochrony jest więc fenomenalny"

Dane o hospitalizacjach z powodu COVID-19 w Izraelu zostały podzielone na dwie grupy. W pierwszej uwzględniono pacjentów przed 50. r.ż., a w drugiej mających powyżej 50 lat.

Po przeliczeniu okazało się, że liczba hospitalizacji z powodu COVID-19 wśród osób niezaszczepionych poniżej 50. r. ż. wynosiła 3,9 przypadków na 100 tys.

Z kolei w grupie zaszczepionych odnotowano tylko - 0,3 przypadki hospitalizacji na 100 tys. Innymi słowy, częstość hospitalizacji była o 13 razy niższa w grupie zaszczepionych.

Z kolei wśród osób powyżej 50. r. ż. liczba hospitalizacji w grupie niezaszczepionych wynosiła 91,9 przypadków na 100 tys., a wśród zaszczepionych - 13,6. Częstość hospitalizacji była o ok. 7 razy niższa w grupie osób zaszczepionych.

- Na podstawie tych liczb możemy wywnioskować, że szczepionki zapewniają ochronę przez ciężkim COVID-19 w grupie osób młodych i w wieku średnim na poziomie 91,8 proc. Z kolei wśród osób starszych stopień ochrony wynosi 85,2 proc. - wyjaśnia dr Rzymski.

Jeszcze bardziej optymistyczne dane pochodzą z Wielkiej Brytanii. Analiza za okres od 3 do 15 sierpnia wykazała, że w grupie osób powyżej 50. roku życia szczepionki zapewniają 91,1 proc. ochrony przed ciężkim COVID-19 oraz 90,5 przed zgonem.

- Stopień ochrony jest więc fenomenalny. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że koronawirus ewoluuje w kierunku wyższej transmisyjności, replikacyjności i wiremii. Musimy jednak wiedzieć jak interpretować dane, w przeciwnym razie będziemy ulegać manipulacji. Im więcej jest zaszczepionych, tym mniejsza jest częstość ciężkich zachorowań w tej grupie. A na dodatek, badania wskazują, że im wyższy jest stopień zaszczepienia, tym koronawirus mutuje wolniej. To również logiczne - więcej zaszczepionych, niższa transmisja, krótszy czas replikacji w komórkach, mniejsza szansa na mutowanie, kumulowanie tych mutacji i dalszą transmisję zmutowanego wirusa na kolejne osoby - podkreśla dr Rzymski.

3. COVID-19 u zaszczepionych. "To naprawdę rewelacyjny wynik"

Nakowcy od początku podkreślali, że żadne szczepienie nie gwarantuje odporności przed zachorowaniem. Jakiś czas temu na łamach czasopisma "Vaccines" ukazał się artykuł polskich naukowców, w którym przeanalizowano przypadki wystąpienia COVID-19 u osób zaszczepionych przeciwko tej chorobie. W badaniach wzięły udział 4 szpitale z Wrocławia, Poznania, Kielc oraz Białegostoku.

Pod uwagę brano tylko pacjentów, którzy wymagali hospitalizacji. Takich przypadków w okresie od 27 grudnia 2020 r. do 31 maja 2021 r. we wszystkich czterech placówkach było tylko 92. Dla porównania w tym samym czasie i w tych samych szpitalach z powodu COVID-19 hospitalizowanych było 7552 niezaszczepionych pacjentów.

- Oznacza to, że wśród wszystkich hospitalizacji pacjenci zaszczepieni stanowili zaledwie 1,2 proc. To naprawdę rewelacyjny wynik – podkreśla dr Rzymski, który był głównym autorem publikacji.

W grupie osób zaszczepionych odnotowano 15 zgonów, co stanowiło 1,1 proc. wszystkich śmiertelnych przypadków w badanym okresie. Dla porównania wśród niezaszczepionych zarejestrowano 1413 zgonów.

4. Jedna dawka szczepionki nie chroni przed COVID-19

Jak mówi dr Rzymski, badania potwierdziły wcześniejsze doniesienia. Po pierwsze, żeby wytworzyła się pełna ochrona przed COVID-19 powinny upłynąć co najmniej 2 tygodnie od przyjęcia drugiej dawki preparatu. Po drugie, osoby zaszczepione tylko jedną dawką nie są w pełni chronione.

- Osoby, które przyjęły tylko jedną dawkę szczepionki, stanowiły aż 80 proc. wśród hospitalizowanych. Przy czym pacjenci, u których objawy COVID-19 wystąpiły w ciągu 14 dni od przyjęcia pierwszej dawki, stanowiły 54,3 proc. wszystkich przypadków. Jednak ze względu na to, że okres inkubacji koronawirusa wynosi przeciętnie 5 dni, ale może rozciągać się aż do dwóch tygodni, nie można całkowicie wykluczyć, że część z tych osób została zainfekowana jeszcze przed przyjęciem szczepionki – opowiada dr Rzymski.

- Niestety, wielu Polaków mylnie uważa, że już po otrzymaniu pierwszej dawki mają ochronę przed COVID-19. Znam przypadki osób, które tuż po wyjściu z punktu szczepień zaczynały bagatelizować funkcjonujące zalecenia sanitarno-epidemiologiczne – mówi dr Rzymski.

Osoby, które przyjęły dwie dawki szczepionki, a mimo to zachorowały na COVID-19, stanowiły 19,6 proc. z całej grupy zaszczepionych pacjentów. Co więcej, tylko u 12 proc. pacjentów objawy wystąpiły po 14 dniach od przyjęcia drugiej dawki preparatu, czyli od chwili, kiedy cykl szczepień jest uznawany za w pełni wykonany.

- Na szczęście tacy pacjenci stanowili margines – zaledwie 0,15 proc. ze wszystkich przypadków COVID-19 hospitalizowanych w wymienionych 4 ośrodkach i w tym samym okresie. Można więc powiedzieć, że są to zdarzenia bardzo sporadyczne – podkreśla dr Rzymski.

Co ciekawe, naukowcom udało się ustalić, że część tych pacjentów należała do tzw. grupy non-responders.

- Badania potwierdziły, że część pacjentów, mimo przyjęcia dwóch dawek szczepienia, w momencie hospitalizacji nie miała przeciwciał przeciwko białku kolca, czyli osoby te nie zareagowały na szczepienie. Byli to jednak szczególni pacjenci, m.in. osoby, które przeszły przeszczep oraz przyjmowały silne leki immunosupresyjne – wyjaśnia dr Rzymski.

Zobacz także: Wariant Delta atakuje słuch. Pierwszym objawem zakażenia jest ból gardła

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza