Śmiertelnie groźny "lek" na raka i COVID-19. "Zatrucie było tak silne, że 30-latki nie udało się uratować"
DMSO, czyli dimetylosulfotlenek, który stosuje się w laboratoriach jako rozpuszczalnik, stał się ulubieńcem pseudoekspertów medycyny alternatywnej, którzy zachęcają do jego zażywania. Picie i wlewy dożylne mają rzekomo pomagać m.in. na raka i COVID-19. W rzeczywistości są bardzo niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia. - Trzydziestoletnia kobieta po wlewach z DMSO zmarła. Zatrucie było tak silne, że nie udało się jej uratować. Ludzie nie zdają sobie sprawy, na jakie skutki się narażają - ostrzega Eryk Matuszkiewicz, toksykolog ze Szpitala Miejskiego im. F. Raszei w Poznaniu.