– Jest takie przekonanie, że zdrowie to coś niezależnego od człowieka. Tymczasem sarkopenia, czyli brak mięśni, jest wynikiem między innymi dwóch procesów: zbyt małej podaży białka i zbyt małego wysiłku. Nie ma jeszcze powszechnej świadomości, że mamy na to wpływ. A tymczasem mamy – objaśniał w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Jacek Sobocki, chirurg ogólny i gastroenterolog.
Konsekwencja starzenia się
Sarkopenia to postępujący proces utraty masy, siły oraz sprawności mięśni szkieletowych, który bezpośrednio ogranicza sprawność fizyczną i zwiększa ryzyko upadków czy powikłań zdrowotnych.
Czy skoro nic mi nie dolega, to nie muszę się badać? Kardiolog dementuje: Nie myślmy, że jesteśmy niepokonani
Najczęściej występuje u osób starszych jako naturalna konsekwencja starzenia się organizmu (sarkopenia pierwotna), jednak może rozwinąć się w każdym wieku pod wpływem czynników zewnętrznych (sarkopenia wtórna). Pojawia się przede wszystkim przy niedostatecznej aktywności fizycznej, diecie ubogiej w białko, a także w przebiegu ciężkich chorób przewlekłych – takich jak nowotwory, niewydolność serca czy schorzenia neurologiczne – lub w trakcie długotrwałego unieruchomienia w łóżku.
Dr Sobocki zwrócił uwagę na to, że rozpoznanie sarkopenii nie zawsze wymaga skomplikowanej diagnostyki aparaturowej.
Wstań z krzesła
– Najprościej sarkopenię rozpoznać, po prostu patrząc na pacjenta. Jeżeli chory wchodzi o lasce, trzęsie się i trudno mu utrzymać równowagę, to prawdopodobnie ma sarkopenię. Nawet jeżeli wynika to z choroby neurologicznej, sprawność fizyczna spada, pacjent mniej się rusza, a w konsekwencji jego mięśnie zanikają – tłumaczy prof. Sobocki i wskazuje sygnały ostrzegawcze, które powinny wzbudzić naszą czujność.
- problemy ze wstawaniem z krzesła,
- rezygnacja z wchodzenia po schodach na rzecz windy,
- unikanie wychodzenia z domu,
- widoczna wiotkość brzucha oraz ubytek tkanki mięśniowej na udach.
– To są bardzo proste sygnały. Ocena stanu umięśnienia podczas badania nie wymaga wielkich umiejętności, dodatkowych nakładów finansowych w systemie ani badań, na które trzeba czekać w kolejkach – tłumaczył gastroenterolog.
Operacja to nie wszystko
Przygotowanie do operacji nie zaczyna się na sali operacyjnej. Coraz większą rolę odgrywa prehabilitacja, czyli kompleksowe działania podejmowane jeszcze przed zabiegiem chirurgicznym. Obejmuje ona odpowiednie żywienie, aktywność ruchową oraz ogólną poprawę sprawności organizmu. Ma to szczególne znaczenie w onkologii, gdzie operacja stanowi zaledwie jeden z etapów długiego i obciążającego leczenia.
– W chirurgii rehabilitacja to podejście oparte na dowodach (evidence-based). Nie ma dobrej chirurgii bez rehabilitacji. Dla mnie jako chirurga celem nie jest samo zoperowanie pacjenta, ale jego wyleczenie. Nie chodzi o to, żeby po prostu wyciąć zmianę, ale żeby pacjent przeszedł operację i wyszedł z niej w nie gorszym stanie niż przed zabiegiem – wyjaśniał prof. Jacek Sobocki.
Ekspert zaznacza, że u pacjentów onkologicznych sam zabieg operacyjny często nie kończy terapii – kolejnym etapem bywa leczenie systemowe (np. chemioterapia czy radioterapia), które bywa jeszcze bardziej obciążające dla organizmu.
– Prehabilitacja ma na celu nie tylko uniknięcie powikłań pooperacyjnych. Chodzi również o to, aby pacjent znajdował się w jak najlepszej formie przed podjęciem dalszego leczenia onkologicznego – podsumował specjalista.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.