Trzecia przyczyna zgonów w Polsce. "Dane są porażające"

Lekarzom coraz bardziej spędzają sen z powiek zapalenia płuc, które stały się jedną z głównych przyczyn śmierci Polaków. - Chory jest uznawany za takiego, który może czekać. Niestety, jest dokładnie odwrotnie. Są przypadki, że pacjenci nie doczekali podania leku - alarmuje pulmonolog dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka.

Zapalenie płucZapalenia płuc to jedna z głównych przyczyn zgonów
Źródło zdjęć: © Getty Images, Znany lekarz
Katarzyna Prus

Trzecia przyczyna zgonów

Choć to przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) była uważana za jedną z głównych przyczyn - po chorobach serca i nowotworach - zgonów w Polsce, najnowsze dane polskich naukowców wskazują na inne zagrożenie. Z analizy, która ukazała się na łamach czasopisma "Advances in Respiratory Medicine", wynika, że pod względem śmiertelności POChP wyprzedzają zapalenia płuc. Badanie będzie omawiane na 39. Zjeździe Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, który zaczął się w środę w Bydgoszczy.

- Najnowsze badania epidemiologów z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wywracają nasze dotychczasowe myślenie o zapaleniach płuc. Dotychczas byliśmy przekonani, że to POChP jest trzecią przyczyną zgonów w Polsce, a z nowej ponad 20-letniej analizy wynika, że zapalenia płuc wyprzedziły tę chorobę wiele lat temu - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka, pulmonolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

- Dane, które nie były jeszcze nigdzie szerzej prezentowane, są porażające. Okazuje się, że rocznie z powodu zapaleń płuc umiera 27 tys. osób. Dla porównania, na raka płuc, który jest główną przyczyną zgonów nowotworowych, umiera co roku ok. 19 tys. osób, a z powodu POChP ok. 5 tys. - zwraca uwagę lekarz. Dane nie uwzględniają COVID-19 i gruźlicy, wówczas statystyki byłyby jeszcze gorsze. 

- W 2008 roku zgony z powodu zapalenia płuc skrzyżowały się m.in. ze zgonami z powodu astmy czy POChP i od tego momentu z każdym rokiem rosną. Niestety, w Polsce mamy bardzo poważny problem systemowy: lekceważymy zapalenie płuc - podkreśla dr Zielonka.

Przyznaje, że takie podejście zaczyna się na etapie wzywania karetki i dotyczy również szpitala. - Mówimy o "złotej godzinie" w zawaleudarze, ale chory, który ma objawy zapalenia płuc, jest uznawany za takiego, który może czekać. Niestety, jest dokładnie odwrotnie, bo z każdą godziną bez podania antybiotyku maleją jego szanse na wyleczenie, a rośnie ryzyko zgonu - zaznacza lekarz.

- Znam skandaliczne przypadki, do których dochodzi w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zdarza się, że chory z potwierdzonym radiologicznie zapaleniem płuc czeka na miejsce na internie aż trzy dni. W tym czasie nie dostaje antybiotyku. Są przypadki, że tacy pacjenci nie doczekali podania leku po przeniesieniu na inny oddział, podczas gdy musi on być podany właśnie w czasie tzw. złotej godziny po to, by nie doszło do powikłań i śmierci - tłumaczy dr Zielonka.

Zagrożenie nie tylko dla seniorów

- W Niemczech, gdzie skrócono czas podawania antybiotyku właśnie do 60 minut, spadła spektakularnie liczba zgonów szpitalnych. To samo moglibyśmy osiągnąć u nas, gdybyśmy wprowadzili takiego pacjenta na szybką ścieżkę. Mamy do dyspozycji ten sam lek, ale podajemy go za późno - punktuje lekarz.

- To, że seniorzy umierają z powodu zapalenia płuc 70 razy częściej, nie oznacza, że młodego człowieka ochroni wiek. Młody pacjent też może umrzeć, zwłaszcza jeśli ma choroby przewlekłe, np. cukrzycę, która jest jednym z głównych czynników ryzyka zapalenia płuc - przyznaje dr Zielonka. Dodaje, że co 10. pacjent umiera z powodu pozaszpitalnego zapalenia płuc, ale w grupie seniorów z chorobami przewlekłymi śmiertelność sięga 70 proc.

U młodszych pacjentów objawami zapalenia płuc są kaszel, odkrztuszanie wydzieliny, gorączka. - Pułapką mogą być objawy u seniorów, którzy często nie kaszlą, nie gorączkują, mogą też mieć ujemne parametry zapalne. Jedynym objawem mogą być zaburzenia świadomości. Wtedy trzeba jak najszybciej wykonać rentgen klatki piersiowej - wyjaśnia lekarz.

- Jedną z najgroźniejszych przyczyn zapalenia płuc są pneumokoki. W przypadku inwazyjnej choroby pneumokokowej połowa seniorów umiera. Na problemy systemowe nakłada się też słaba wyszczepialność. Chodzi jednak nie tylko o szczepienia przeciwko pneumokokom, ale też przeciwko RSV, na który nie ma leku - podsumowuje pulmonolog.

Nieodwracalne skutki

Sen z powiek spędza lekarzom również POChP. - Nierozpoznana i niewłaściwie leczona choroba może skracać życie nawet o 10-15 lat. Świadomość związanych z nią zagrożeń, czynników ryzyka i objawów nadal jest niska, przez co często w momencie diagnozy choroba jest już na tyle zaawansowana, że jej skutki mogą być nieodwracalne - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Piotr Dąbrowiecki, alergolog, specjalista chorób wewnętrznych z Wojskowego Instytutu Medycznego, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergie i POChP. 

Dlatego Polskie Towarzystwo Chorób Płuc zdecydowało, że ten rok będzie właśnie rokiem POChP. Specjaliści nie mają wątpliwości, że trzeba mówić o tym jak najwięcej, bo wielu chorych nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo zagrożone są ich płuca.

- Zagrożony jest tak naprawdę cały organizm. Ta choroba zaczyna się w płucach, ale ma podłoże zapalne. Postępujący stan zapalny prowadzi do kolejnych chorób. To trzykrotnie wyższe ryzyko cukrzycy i dwukrotnie wyższe ryzyko zawału i udaru. Chory w momencie diagnozy ma już najczęściej co najmniej jedną chorobę przewlekłą, a jej przyczyną jest właśnie przewlekły stan zapalny związany z POChP. Przeważnie dotyczy to układu krążenia. Te choroby wzajemnie się napędzają - wyjaśnia lekarz.

Niestety, zaledwie 30 proc. Polaków potrafi rozszyfrować skrót POChP i powiedzieć coś więcej o tej chorobie. - Szacujemy, że nawet 2 mln ma objawy, ale postawioną diagnozę ma 1,3 mln osób. To pokazuje, jak duża jest luka w świadomości - dodaje ekspert.

Nieoczywiste symptomy

Dr Dąbrowiecki przyznaje, że objawy nie zawsze wzbudzają niepokój u chorego. - To może być przewlekły kaszel i uczucie duszności przy wysiłku, które w miarę upływu czasu mogą się nasilać. - To dwa najbardziej charakterystyczne symptomy dla tej choroby, ale nieoczywiste dla wielu pacjentów. Zdarza się, że pacjent idzie do lekarza i na pytanie, jak się czuje, odpowiada "dobrze", bo w momencie, kiedy siedzi w gabinecie, nie czuje duszności, więc o niej zapomina. O kaszlu nie wspomina, bo płuca palacza "muszą się oczyścić" - zwraca uwagę lekarz.

- Te dwa objawy są ewidentnym wskazaniem do wykonania spirometrii - badania, które pomaga nam wyjaśnić, czy przyczyną dolegliwości jest POChP. Uczulam też na to kardiologów. Jeśli u pacjenta z zawałem, któremu udrożniono naczynia, nie mija duszność, oznacza to konieczność wykonania spirometrii, bo widać, że przyczyna nadal nie została wyeliminowana - tłumaczy.

Spirometrię ma w takiej sytuacji wykonaną tylko co czwarty-piąty pacjent. - Wielu chorych trafia do mnie po leczeniu kardiologicznym, nie zrobiono im spirometrii. Po jej wykonaniu okazuje się, że mają POChP - dodaje. W dalszej diagnostyce wykonuje się rentgen płuc, a optymalnie tomografię komputerową.

Zaczyna się u dzieci

Choć palenie tytoniu (czynne lub bierne) to jeden z najsilniejszych czynników ryzyka, chorobę mogą przyspieszyć także zanieczyszczenie powietrza oraz infekcje.

- Zanieczyszczone powietrze ma kolosalny wpływ na płuca, zwłaszcza jeśli są one w ten sposób obciążone już od dzieciństwa, kiedy jeszcze się rozwijają (płuca rozwijają się do 7. roku życia - red.). Nasze badania płuc dzieci z Zabrza i z Gdyni pokazały wyraźne różnice. Dzieci z Zabrza, ze względu na znacznie większe zanieczyszczenie powietrza, miały o 200 ml mniejszą pojemność płuc niż ich rówieśnicy znad morza - przyznaje dr Dąbrowiecki.

- Wchodzą więc w dorosłe życie z uszkodzonymi płucami. Wówczas POChP może nawet u 30-35-latka spowodować szybszą degradację płuc i w konsekwencji - jeśli pojawią się dodatkowe czynniki ryzyka, np. palenie - szybciej zabić - dodaje.

Lekarz zauważa, że "niszczycielskim czynnikiem" są także infekcje wirusowe. - Nie wiemy, jak bardzo infekcje przebyte w dzieciństwie uszkadzają płuca, bo nie ma takich badań. Wiemy jednak, że są to trwałe uszkodzenia. Widać to także u dorosłych pacjentów, którzy przeszli np. COVID-19. Wielu chorych ma nieodwracalnie uszkodzone płuca - zauważa lekarz.

- Dobra wiadomość jest taka, że od kilku lat mamy nowoczesną trójlekową terapię (dwa leki rozszerzające oskrzela i jeden przeciwzapalny - red.), dzięki której możemy realnie wydłużyć życie i zmniejszyć ryzyko zgonu aż o 49 proc. To bardzo ważna wiadomość w kontekście potencjalnego zaostrzenia choroby, którego przyczyną może być nawet zwykła infekcja. Ryzyko zgonu przy dwóch zaostrzeniach w roku rośnie o 80 proc. - podsumowuje dr Dąbrowiecki.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła: WP abcZdrowie, Advances in Respiratory Medicine, "Impact of Air Pollution on Lung Function among Preadolescent Children in Two Cities in Poland", PubMed, Polskie Towarzystwo Chorób Płuc

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie