UOKiK o produktach Wojana i Paliona. Bosacka komentuje
"To się porobiło! Dwaj youtuberzy gamingowi, Wojan i Palion, otrzymali od szefa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zarzut nakłaniania dzieci do kupowania oraz wywierania na dzieciakach niedozwolonej presji. Szczerze? Mam nadzieję na najwyższy wymiar kary, czyli 2 mln zł" – napisała w mediach społecznościowych Katarzyna Bosacka, dziennikarka i edukatorka w dziedzinie żywienia i praw konsumenckich.
Wspomniani przez ekspertkę twórcy kierują swoje treści głównie do dzieci. Ponadto, oprócz działalności internetowej, prowadzą sklepy oferujące m.in. artykuły szkolne, odzież czy właśnie napoje. Jak poinformował w komunikacie UOKiK, analiza urzędu oraz skargi do niego kierowane wskazują, że sposób promocji mógł naruszać przepisy chroniące najmłodszych konsumentów.
WIDEOCo się dzieje w organizmie po wypiciu energetyka?
"Wbijajcie do Żabek, póki te Wojanki jeszcze są", "Już wszyscy kupili, bo widziałem, że niektóre osoby kupowały po 10 Wojanków na raz", "Wpadajcie na Palion Style, zamawiajcie, póki jest, bo sprzedaje się jak gorące bułeczki, a szkoła już niedługo". Takie reklamy mogą bezpośrednio nakłaniać dzieci do kupowania i wywierać na nie niedozwoloną presję. Stosują je dwaj youtuberzy gamingowi. Prezes UOKiK wszczął przeciwko nim postępowanie. Kara może wynieść do 10 proc. obrotu i 2 mln zł na osobę zarządzającą Wojan Group" – czytamy w komunikacie UOKiK.
– Od lat nagłaśniam takie sprawy. Uważam, że w świecie, w którym jesteśmy coraz grubsi i mamy coraz bardziej przetworzone jedzenie, osoby publiczne muszą brać odpowiedzialność za to, co polecają i reklamują. A niestety często tego nie robią i ta sprawa jasno to pokazuje. Człowiek dorosły może kupować i jeść, co chce. Natomiast reklamy tych panów były bezpośrednio kierowane do dzieci, a skład ich produktów nie zachwyca – przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie Katarzyna Bosacka, ekspertka żywieniowa.
Skład Wojanków pozostawia wiele do życzenia
W składzie kierowanych do dzieci produktów króluje woda, mamy też pulpę, czyli przetworzony, zagęszczony sok owocowy – w zależności od smaku – i cukier.
– Gdy opublikowałam post, na moim profilu, dostałam mnóstwo wiadomości i komentarzy od rodziców, którzy mówili, że biegali z dziećmi po sklepach i szukali tych napojów – mówi Katarzyna Bosacka.
– A te napoje to marketingowy chłam. Ich skład jest tragiczny i szata graficzna również. W środku mamy wodę, słabej jakości pulpę i masę cukru. W 500 ml butelce mamy prawie 5 łyżeczek cukru. Według WHO jest to norma dzienna dla 10-latka. Producent chwali się, że w jego napoju nie ma syropu glukozowo-fruktozowego i konserwantów. Ale nie ma co bić braw, bo tam nie ma co konserwować, skoro na pierwszym miejscu w składzie jest woda, a błonnika nie ma wcale. Ponadto warto zaznaczyć, że cukier też jest konserwantem, a w składzie, jak już ustaliliśmy, go nie brakuje – podkreśla ekspertka.
Bosacka: Te napoje powinny zniknąć ze sklepów
Jednak zdaniem ekspertki to nie jedyny napój, który powinien zniknąć ze sklepowych półek. Przykłady? Napoje energetyczne, nektary podszywające się pod soki, smakowe mleka, w których składzie króluje cukier, czy święcące ostatnio triumfy napoje o smaku matchy. – Oczywiście tych przykładów jest mnóstwo i wymieniać bym mogła długo, ale te są chyba najbardziej jaskrawe – mówi Bosacka.
– Zacznijmy od matchy, a raczej napojów matchopodobnych. Tam jest tylko marketing i brakuje wartości odżywczych, dlatego od lat namawiam, żeby czytać etykiety. W tych napojach znajdziemy znikome ilości prawdziwej herbaty, za to pojawia się cukier, syrop glukozowo-fruktozowy i sztuczne dodatki. Smakowe mleka też często przy mleku nie stały. W składzie najczęściej królują ogromne ilości cukru i sztuczne dodatki, które zmieniają zdrowy napój w wysokokaloryczny deser. Ale jest dobry zamiennik. Możemy sami zrobić np. mleko migdałowe. Wtedy będziemy wiedzieć, jaka jest zawartość migdała w migdale. O napojach energetycznych chyba nie muszę mówić, że jest to zupełnie nam niepotrzebne zło. Zamiast tego zróbmy sobie mocną kawę i lekko ją posłódźmy. Będziemy mieli zdrowy napój energetyczny – tłumaczy Bosacka.
Jakie jeszcze pozycje w składzie produktu powinny nas zaniepokoić? – Przede wszystkim zastanówmy się, czym jest prawdziwy napój. Są nimi woda, herbata, kawa i soki, ale te prawdziwe, czyli wyciskane – wskazuje ekspertka.
– Powinniśmy unikać takich pozycji w składzie jak np. błękit brylantowy – jest to barwnik używany między innymi w kostkach toaletowych. Na czarnej liście powinien znaleźć się również syrop glukozowo-fruktozowy, nadmiar cukru (oraz jego ukryte formy, takie jak np. fruktoza) oraz kwas fosforowy. Czytajmy etykiety i sprawdzajmy, co trafia do naszego koszyka, bo te wybory drastycznie wpływają na nasze zdrowie – podsumowuje Bosacka.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.