Trwa ładowanie...
Przejdź na WP

"Boję się tego, co tam się wydarzy." Dr Katarzyna Pikulska w procesie z TVP walczy o godność i dobre imię

"Płakałam dwa tygodnie. Doniesienia medialne to jedno, ale potem była cała fala hejtu - krytykowano mnie, wyzywano, obrażano" - wspomina dr Katarzyna Pikulska. Po dwóch latach rusza proces znanej lekarki przeciwko TVP.

Zobacz film: "Protest rezydentów. Co frustruje młodych lekarzy?"

Katarzyna Grzęda-Łozicka WP abcZdrowie: Była pani jedną z twarzy protestu głodowego rezydentów, chętnie udzielała wywiadów... I wtedy w Wiadomościach TVP (14 października 2017 r.) pojawił się materiał, który zmienił całe pani życie...

Dr Katarzyna Pikulska, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy: Udzielałam wielu wywiadów w mediach. Co ciekawe, dwa dni przed tym hejtem, polski rząd i premier Szydło zapowiedzieli nam, że jak nie zakończymy głodówki, to nas rozjadą. Potem pojawił się ten materiał. Rzeczywiście nas rozjechali.

Dziennikarze wykorzystali pani prywatne zdjęcia.

Dziennikarze wykorzystali m.in. zdjęcia z misji medycznej w Kurdystanie z komentarzem, że jeżdżę na egzotyczne wakacje, a w głównym wydaniu wiadomości pokazali z kolei moje zdjęcie z mustangiem informując, że to moje auto. To było zdjęcie z wcześniejszego wyjazdu, gdzie rzeczywiście wynajęłam taki samochód ze znajomymi na kilka dni, spełniając swoje marzenie. To jakiś absurd. Ja mam 10-letnią mazdę, też czerwoną, więc tylko kolor się zgadzał.

Dziennikarze wykorzystali prywatne zdjęcia Katarzyny Pikulskiej m.in. z misji medycznej prenetując je jako zagraniczny urlop.
Dziennikarze wykorzystali prywatne zdjęcia Katarzyny Pikulskiej m.in. z misji medycznej prenetując je jako zagraniczny urlop. (FB/Katarzyna Pikulska)

Jak pani zobaczyła ten materiał, to jaka była pierwsza reakcja?

Płakałam dwa tygodnie. Doniesienia medialne to jedno, ale potem była cała fala hejtu - krytykowano mnie, wyzywano, obrażano. To zabolało najbardziej. Ja nie jestem przyzwyczajona do bycia nazywaną k..wą, zdrajcą, zdzirą. To nie jest miłe, szczególnie w tak dużym natężeniu.

Miałam ochotę wyć, nawet uciekłam na chwilę z kraju - do Afryki. Schowałam się, nie miałam nawet ochoty wychodzić z mieszkania. Na początku podjęliśmy decyzję, że w ogóle wycofam się z mediów. Dopiero później zgodziłam się na kolejne wywiady z dziennikarzami, ale mam teraz paranoję w kwestii autoryzacji.

Dostawała pani też pogróżki. Czuła się pani zagrożona?

To nie był tylko hejt medialny, nachodzono mnie w Lublinie. Od razu jak wróciłam do mojego mieszkania po proteście głodowym, to jakiś agresywny mężczyzna po godz. 22:00 dobijał się do mnie. Byłam w domu sama z psem i naprawdę się przeraziłam. Dostawałam maile z pogróżkami na mój prywatny adres, a do tego był oczywiście olbrzymi hejt na Facebooku. W prywatnych wiadomościach byłam wyzywana od najgorszych. Nie spodziewałam się tego kompletnie.

Była pani główną "bohaterką", jeśli tak można powiedzieć, tego materiału, ale byli pokazywani w nim też inni protestujący lekarze.

Ja byłam twarzą tego wszystkiego, dlatego to ja wytaczam proces, bo proces się wytacza personalnie. Ale moi koledzy też byli absurdalnie atakowani. Mój kolega np. miał na FB śmieszne zdjęcie w czapce wojskowej i została mu przypisana postkomunistyczna propaganda na rzecz Rosji. O drugim koledze, który był na wakacjach we Włoszech mówiono z kolei, że jadł tam kawior. Oni od początku próbowali zniszczyć nam reputację, żeby w ten sposób zdyskredytować całe środowisko. Byłam wychowana na TVP, mi by to do głowy nie przyszło, że telewizja publiczna jest w stanie zachować się w ten sposób. To jest nie tylko nieetyczne, ale i niepoważne.

Dr Mike Varshavski. Kolejki do tego lekarza ciągną się bez końca
Dr Mike Varshavski. Kolejki do tego lekarza ciągną się bez końca [6 zdjęć]

Wizyta u lekarza nie kojarzy się z niczym przyjemnym. Jednak jak się okazuje, wszystko zależy od tego,...

zobacz galerię

A pacjenci, którzy do pani przychodzili, jak się zachowywali?

Najbardziej bałam się tego, że jak ja wrócę do Lublina do pracy w szpitalu, to pacjenci w to po prostu uwierzą, że spotkam się z agresją - wprost. Bałam się, bo wielu ludzi, wierzy, że jak coś pokaże telewizja, to tak jest.

Na szczęście okazało się, że nie było złych reakcji ze strony pacjentów. Paradoksalnie. Po samej głodówce pacjenci zaczęli widzieć, że to nie jest wina środowiska medycznego, lekarzy, pielęgniarek, tylko ktoś na górze tak tym zarządza.

Lekarka najbardziej obawiała się po materiale reakcji swoich pacjentów.
Lekarka najbardziej obawiała się po materiale reakcji swoich pacjentów. (FB/Katarzyna Pikulska)

Dlaczego zdecydowała się pani na proces? Czy to nie jest rozgrzebywanie ran na nowo?

Jak się skończył protest głodowy, to miałam duże wątpliwości czy wchodzić na drogę sądową. Tu świetnie zachowała się Naczelna Rada Lekarska, bo dała mi pełne finansowanie i prawo wyboru mecenasa. Wybrałam mecenasa Sagana, który już wcześniej wygrał sprawę Moniki Olejnik z TVP.

Nie zaczęliśmy od razu od pozwu, tylko najpierw napisaliśmy pismo z prośbą o przeprosiny. Wtedy TVP wydała taki komunikat, że Komisja Etyki TVP uznała materiał za nieetyczny. Potem zwolniono jego autora - Ziemowita Kossakowskiego, ale przeprosin oficjalnych stacji nie było.

Mój mecenas ostrzegał mnie, że będą nas przeciągać i miał rację. Rozprawa miała odbyć się 8 czerwca, ale dwa dni wcześniej dowiedzieliśmy się, że ten termin jest odwołany, bo rozchorował się sędzia referendarz. Nowy termin został wyznaczony na 19 listopada, dopiero po wyborach. Myślę, że to nie jest bez związku i komuś zależało, żeby to było dopiero teraz. Dlaczego? Bo ta sprawa jest naprawdę o godność, ta sprawa jest wygrana. Ja skarżę cywilnie. Z prawnego punktu widzenia tej sprawy nie da się przegrać, ale spodziewam się, że na tym procesie adwokaci "Jedynki" nie odpuszczą. Mój adwokat też nie.

Mam dwóch świadków. Pierwszy to Paweł Szczuciński, który po materiale TVP pokazał na Twitterze nasze prawdziwe zdjęcia z misji w Iraku, bo był tam z nami. Ten jego "tweet" miał 100 tys. zasięgu. On mnie wtedy obronił, pokazując jak było naprawdę. Drugim świadkiem będzie Kossakowski, czyli autor materiału.

Decyzja nie była łatwa. Wiele osób odradzało mi podjęcie tej walki, ale z drugiej strony przecież chodzi o moje nazwisko. Ja się domagam przeprosin w głównym wydaniu Wiadomości wieczornych i zadośćuczynienia w postaci wpłaty 30 tys. na konto Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. To z nimi byłam na tej misji w Kurdystanie.

A jakie były reakcje środowiska medycznego?

Środowisko nasze też nie jest równe. Byli ludzie, którzy odradzali mi jakąkolwiek drogę prawną, ale np. prezes NRL - podobnie jak ja, patrzy na to szerzej i uważa, że trzeba zacząć walczyć z tą propagandą hejtu, propagandą kłamstw, oszczerstw.

Katarzyna Pikulska postanowiła walczyć o godność i dobre imię. Jutro rusza proces przeciwko TVP.
Katarzyna Pikulska postanowiła walczyć o godność i dobre imię. Jutro rusza proces przeciwko TVP. (FB/Katarzyna Pikulska)

Miała pani przez te dwa lata momenty zwątpienia, takie poczucie, że to się pani wymknęło spod kontroli?

Ja jestem innym człowiekiem po tym wszystkim. Protest głodowy, ta fala hejtu... Od tego czasu stałam się kompletnie nieufna. Zwątpiłam w pewne rzeczy, nie mieściło mi się to w głowie, że media mogą zrobić coś takiego. Zresztą to samo potem zrobili z nauczycielami.

To wraca. Trzy tygodnie temu po jednym z krótkich wywiadów - autoryzowanym, czytałam znowu okropne komentarze typu "dlaczego biega po Tanzanii skoro w Polsce brakuje lekarzy" albo "kto mógł ją wystawić na twarz protestu?". To nie było tak, że ktoś ze mnie zrobił twarz protestu, ja po prostu od początku do końca go organizowałam. Teraz wspierają mnie najbliżsi, przyjaciele, środowisko medyczne i to daje mi duże wsparcie.

Jutro przed rozprawą odbędzie się przed sądem pikieta na znak pani wsparcia.

Pikieta będzie pod hasłem "Walka o godność polskich medyków", bo tak samo obrywają ratownicy, pielęgniarki, lekarze. Jak jest okres nagonki, to zawsze się znajdzie jeden pijany doktor w kraju, pielęgniarka, która źle podała lek, ale nikt nie pisze o 99.9 proc. lekarzy, pielęgniarek, którzy uratowali komuś życie. Propaganda zniechęcania Polaków do naszego środowiska jest skrajnie nieetyczna.

Lekarka obawia się kolejnych agresywnych ataków w związku z rozpoczęciem procesu.
Lekarka obawia się kolejnych agresywnych ataków w związku z rozpoczęciem procesu. (FB/Katarzyna Pikulska)

Boi się pani procesu?

Boję się - dosłownie. Odwozi mnie na proces mój kolega ratownik medyczny – 180 cm wzrostu. Ja się po prostu boję tego, co tam się wydarzy, po tym hejcie, po tych komentarzach...

Obawia się pani, że TVP znowu pokaże panią w krzywym zwierciadle, a część ludzi w to uwierzy?

Tak, dlatego zaprosiłam na salę kamery. Będą dziennikarze, bo nie mogę dopuścić, żeby "Jedynka" przechwyciła przekaz. Wszystko będzie otwarte. Nie będę dawać żadnych wypowiedzi. Będzie tylko jeden komunikat medialny, w którym ciężko będzie coś przekręcić.

Najbardziej chciałabym, żeby już był 20 listopada i żebym pojechała na dyżur i żyła normalnie do następnego terminu rozprawy. To nie jest coś, czego ja chciałam, po prostu musiałam to zrobić, by bronić własnej godności i własnego nazwiska, bo mam jedno i gdybym pozostała na poziomie braku sprzeciwu, to nie mogłabym sobie spojrzeć w oczy. I tak są pewni ludzie, którzy wierzą tej propagandzie "Jedynki", a przecież to uderzenie nie było tylko we mnie, ale to przeze mnie miało zdyskredytować całe środowisko.

Wszystkie działania rządu zmierzają do tego, żeby była kolejna fala emigracji wśród młodych lekarzy. Po dwóch latach od tej głodówki jest tylko gorzej. Moja wiara, że cokolwiek się zmieni dla nas na lepsze w tym kraju jest zerowa.

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy