Trwa ładowanie...

Brytyjski wariant koronawirusa nie tylko bardziej zakaźny, ale też bardziej śmiercionośny. Czy stanie się dominujący również w Polsce?

Wariant brytyjski jest nie tylko bardziej zakaźny, ale też częściej powoduje zgony. Szacuje się, że w Polsce ok. 10 proc. zakażeń jest już spowodowanych mutantem z Wielkiej Brytanii. Czy wkrótce stanie się on dominujący? - To zależy od samodyscypliny mieszkańców Polski - mówi wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Zobacz film: "Czy szczepionki na koronawirusa są skuteczne w przypadku nowych mutacji? Wirusolog odpowiada"

1. Zakażenie brytyjskim wariantem koronawirusa - ponad 30 proc. wyższe ryzyko zgonu

spis treści

W czwartek 11 lutego resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 7008 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Z powodu COVID-19 zmarło 456 zakażonych.

Od kilku tygodni naukowcy badają nowe warianty koronawirusa, które są wykrywane w coraz większej liczbie państw. Wcześniejsze badania wskazywały, że są bardziej zakaźne, stąd w wielu krajach zaczynają być dominujące, ale nie powodują cięższego przebiegu choroby. Najnowsze badania potwierdzają jednak czarne scenariusze. Ryzyko zgonu w przypadku zakażenia brytyjskim mutantem jest zdecydowanie wyższe niż w przypadku "klasycznego" wirusa SARS-CoV-2.

- Jeśli chodzi o wariant brytyjski koronawirusa, to już zostało udowodnione, że ten wirus się znacznie szybciej rozprzestrzenia, szacuje się, że nawet o 60-70 proc. razy skuteczniej. Niestety, pogłoski na temat związku wirusa z cięższym przebiegiem choroby, a co za tym idzie, także zwiększonej śmiertelności – o 30 proc. - zostały niedawno potwierdzone przez naukowców - mówi prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS.

Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii objęły grupę miliona osób, którym wykonano test potwierdzający zakażenie. 3 tys. z nich zmarło. "Wśród zakażonych brytyjskim wariantem 1 zgon przypadał już na 140 przypadków" – podkreśla cytowany przez PAP dr Nicholas Davies z London School of Tropical Medicine and Hygiene, jeden z autorów badań. Analizy nie objęły osób, które z powodu COVID były hospitalizowane, albo nie miały wykonanego testu. Autorzy badań uważają, że przy ujęciu również tych grup zakażonych, może się okazać, że śmiertelność będzie jeszcze większa.

2. Czy wariant brytyjski stanie się dominujący również w Polsce?

Wariant brytyjski dotarł już do 75 państw, w tym również do Polski. Oficjalne dane z Ministerstwa Zdrowia mówią o 8 potwierdzonych przypadkach zakażenia tym wariantem w Polsce, ale zdaniem wirusologów jest ich zdecydowanie więcej.

- Ocenia się, że na razie liczba zakażeń wariantem brytyjskim stanowi ok. 10 proc. zakażeń występujących w Polsce. W Wielkiej Brytanii ten wariant jest dominujący. Czy ten wariant stanie się dominujący również u nas zależy od samodyscypliny mieszkańców Polski, rygorystycznego przestrzegania dystansu, higieny, prawidłowego noszenia maseczek. Wówczas będziemy mieć szansę na minimalizację zagrożenia - tłumaczy prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Jak rozprzestrzenia się wariant brytyjski koronawirusa?
Jak rozprzestrzenia się wariant brytyjski koronawirusa? (public.tableau.com)

Za kilka tygodni wariant brytyjski może się stać dominującym w wielu państwach. Tak jest już w Wielkiej Brytanii. We Francji w ciągu tygodnia liczba zakażeń mutantem wzrosła o 60 proc., a w Stanach liczba wykrytych przypadków podwaja się co 10 dni.

- Obecnie naukowcy bardziej martwią się wariantem południowoafrykańskim, ponieważ jest on słabiej rozpoznawany przez przeciwciała osób, które już przechorowały COVID-19. Wskazuje to na duży potencjał tego wariantu do wywoływania powtórnych zakażeń, tzw. reinfekcji. Ma to też wymierny wpływ, jeśli chodzi o skuteczność dostępnych szczepionek. Preparaty Pfizera i Moderny mogą być mniej skuteczne w ochronie przed wariantem południowoafrykańskim koronawirusa. Podobnie szczepionka AstraZeneki – nie zapobiega ona przed zakażeniem, łagodnym i umiarkowanym przebiegiem choroby, chociaż wydaje się, iż może chronić przed ciężkim COVID-19 i hospitalizacją - wyjaśnia prof. Szuster-Ciesielska.

3. Wariant brytyjski groźniejszy dla osób starszych?

Badania Brytyjczyków wskazują ponadto, że w przypadku nowego wariantu nadal najwyższe ryzyko zakażenia dotyczy osób starszych. U kobiet miedzy 70-84 rokiem życia ryzyko zgonu z powodu COVID-19 szacowano na 2,9 proc., w przypadku wariantu brytyjskiego wzrasta do 3,7 proc. U mężczyzn w tej samej grupie wiekowej wariant brytyjski może spowodować, że odsetek zgonów sięgnie 6,1 proc. zakażonych. Autorzy badań przypominają, że do tej pory śmiertelność w tej grupie szacowano na 4,7 proc.

- Pojawiają się informacje, że ten wariant brytyjski może zwiększać śmiertelność w grupach osób starszych. To wynika z jednej strony ze zjawiska immunosenescencji, czyli starzenia się układu immunologicznego, który gorzej radzi sobie z infekcjami, ale może temu sprzyjać również tzw. zespół kruchości, po angielsku określany jako frailty syndrome. Osoby starsze, wyczerpane chorobami funkcjonują w bardzo delikatnej równowadze i nawet lekka infekcja powoduje zachwianie tej równowagi i może doprowadzić do zgonów. Także te dwa czynniki sprawiają, że umieralność w grupach seniorów jest duża - tłumaczy prof. Joanna Zajkowska, specjalistka w zakresie chorób zakaźnych.

4. "Znoszenie obostrzeń w tej delikatnej sytuacji nie jest dobre"

W Polsce wykryto na razie tylko kilka przypadków brytyjskiego mutanta, to może oznaczać, że nagły wzrost liczby nowych zakażeń dopiero przed nami - ostrzega lekarz Bartosz Fiałek, specjalista w dziedzinie reumatologii, Przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

"Wydaje się, że kraje, które zanotowały pik nowych zakażeń SARS-CoV-2 z powodu pojawienia się u nich zdecydowanie bardziej zakaźnego, tzw. brytyjskiego wariantu nowego koronawirusa (B.1.1.7), poradziły sobie z tą falą uderzeniową i obserwują codzienny spadek liczby nowych przypadków" - pisze lekarz we wpisie umieszczonym na Facebooku.

Eksperci nie mają złudzeń, że mogą nas czekać trudne tygodnie. I ostrzegają przed gwałtownymi ruchami: nadal za wcześnie by radyklanie znosić obostrzenia.

- Jeżeli teraz wszystko otworzymy, to istnieje ryzyko, że w marcu będziemy mieli taki sam skok zakażeń, jak miała Portugalia czy Izrael w grudniu - mówi lekarz Bartosz Fiałek.

- Znoszenie obostrzeń w tej delikatnej sytuacji nie jest dobre, bo bardzo szybko odczujemy duży wzrost zakażeń. To też przełoży się na oblężenie szpitali. Pamiętając jesień ubiegłego roku, nie możemy do tego dopuścić. W tej chwili obowiązujące obostrzenia powinny zostać utrzymane, przynajmniej do czasu wyraźnego spadku liczby nowych zakażeń i zgonów - dodaje prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.