Ekonomistka o profilaktyce: "Choroba wcześniej wykryta jest dużo tańsza"
System ochrony zdrowia w Polsce wciąż skupia się głównie na leczeniu skutków, a nie zapobieganiu chorobom. Anna Gołębicka, ekonomistka z Centrum im. Adama Smitha, przekonuje, że bez wzmocnienia profilaktyki i większej odpowiedzialności po stronie pacjentów trudno będzie to zmienić.
Profilaktyka to nie jeden nawyk, ale cały proces
Anna Gołębicka, gościni konferencji WP abcZdrowie "Długowieczność zaczyna się od zdrowia", zwraca uwagę, że profilaktyka zdrowotna, dbałość o długie życie, nie sprowadza się do jednego działania. To nie tylko wykonanie badań raz na jakiś czas, ale cały zestaw decyzji, które podejmujemy na co dzień. Ekspertka tłumaczy, że na profilaktykę składają się zdrowe odżywianie, ruch, regularne kontrolowanie stanu zdrowia, ale też stosowanie się do zaleceń lekarza i reagowanie na wyniki badań.
– Profilaktyka to jest w tej chwili jakiś zestaw naczyń rozproszonych, czyli profilaktyką jest i zdrowe życie, i zdrowe żywienie, i poruszanie się, i badanie się w odpowiednim momencie, i branie leków, które lekarz zaleci, i robienie czegoś z wynikami badań, czyli pójście dalej do tego lekarza – mówi ekspertka.
Pacjent ma wpływ na więcej, niż się wydaje
W ocenie ekspertki Centrum im. Adama Smitha znaczna część działań profilaktycznych pozostaje po stronie samego pacjenta. To właśnie od niego zależy, czy będzie dbał o dietę, regularnie się ruszał, zgłaszał się na badania i nie lekceważył zaleceń lekarza.
– Skończyły się już takie dobre czasy, gdzie wszyscy wszystkich wspierają – dodaje. – Powinniśmy zainwestować w siebie, żeby być silniejszymi, żeby samemu stosować profilaktykę, żeby samemu dbać o swoje zdrowie, żeby zwracać uwagę, jak się odżywiamy, żeby zwracać uwagę na to, jak się poruszamy i to jest ta część profilaktyki, na którą my możemy mieć wpływ.
Gołębicka zastrzega jednak, że nie wszystko zależy od jednostki. Część rozwiązań powinno zapewnić państwo, organizując system tak, aby ułatwiać ludziom dostęp do badań, diagnostyki i leczenia. Bez aktywnego udziału pacjentów nawet najlepsze rozwiązania systemowe nie przyniosą jednak oczekiwanego efektu.
Sam system nie wystarczy
Gołębicka nie ma wątpliwości, że państwo powinno wspierać obywateli w dbaniu o zdrowie. Chodzi nie tylko o finansowanie świadczeń, ale też o lepszą organizację działań profilaktycznych i ułatwienie pacjentom poruszania się po systemie.
Jednocześnie dodaje, że bez gotowości samych pacjentów niewiele się zmieni. Trzeba korzystać z dostępnych możliwości, zgłaszać się na badania we właściwym czasie i reagować, gdy pojawiają się sygnały ostrzegawcze. – My też tam musimy być, bo bez nas nic się nie wydarzy – podkreśla.
Choroba wykryta wcześniej kosztuje mniej
Ekonomistka w rozmowie z WP abcZdrowie przypomina, że polski system ochrony zdrowia od lat działa głównie w trybie interwencyjnym. Najwięcej środków trafia na leczenie najcięższych, najbardziej zaawansowanych przypadków.
– Nasz system ochrony zdrowia jest systemem naprawczym. Od lat mówimy o tej odwróconej piramidzie zdrowia, czyli my najwięcej pieniędzy wydajemy w zdrowiu na to, co jest najtrudniejsze, czyli na te najtrudniejsze choroby, najcięższych pacjentów – wyjaśnia.
Jej zdaniem prawdziwym wyzwaniem jest dziś to, by pacjenci nie trafiali do systemu dopiero wtedy, gdy ich stan zdrowia jest już poważnie pogorszony. Im wcześniej zostanie wykryty problem, tym większa szansa na skuteczne leczenie i niższe koszty terapii.
– Choroba wcześniej wykryta jest dużo tańsza do wyleczenia niż choroba, z którą trafiamy do lekarza na bardzo późnym etapie – zaznacza.
– Wszystko to, co jest na dole, jest tańsze niż to, co jest na górze w tej piramidzie – podsumowuje.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski