Źródło wideo: © WP abcZdrowie
Michał BiałyMateusz Różański

Wspierają najbardziej potrzebujących. Apelują do rządu: Wysłuchajcie nas

To miejsca, które dla wielu są drugim domem. Codziennie dają wsparcie osobom, które bez nich by sobie nie poradziły. Dziś to Środowiskowe Domy Samopomocy potrzebują wsparcia. Niskie finansowanie, rosnące koszty i odpowiedzialność – to problemy, z którymi się mierzą.

874 – tyle, według danych na koniec grudnia 2024 r., funkcjonuje w Polsce Środowiskowych Domów Samopomocy. To miejsca, gdzie dorosłe osoby z niepełnosprawnością, które wypadły już z systemu edukacji, mogą uczestniczyć w zajęciach, zdobywać potrzebne w codziennym życiu umiejętności, ale przede wszystkim funkcjonować w swoim środowisku.

Nie zamknąć się w czterech ścianach

Dla dużej większości z nich jedyną alternatywą dla ŚDS byłyby cztery ściany domu i towarzystwo coraz bardziej zmęczonych i wypalonych rodziców. Bez codziennych aktywności, spotkań z rówieśnikami i zajęć straciliby nabyte przez lata edukacji i ciężkiej pracy umiejętności. Dlatego te domy to coś więcej niż zajęcia w kuchni i wspólne śpiewanie – to często jedyna szansa na wyjście do ludzi i otrzymanie codziennego wsparcia.

– Słowo "dom" w nazwie nie jest przypadkowe. Robimy tu wszystko, co dzieje się w domu – mówi w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski Michałem Białym Anna Puchalska, psycholożka pracująca w jednym z podlaskich środowiskowych domów samopomocy.

Istnienie ŚDS-ów to nie tylko możliwość funkcjonowania w społeczeństwie i rehabilitacji dla osób z niepełnosprawnością. To także ogromne odciążenie ich rodziców, nierzadko ludzi w zaawansowanym wieku, którzy sami zmagają się z problemami zdrowotnymi, depresją i wypaleniem opiekuńczym. Wielu z nich dzięki tym miejscom może podjąć pracę zawodową, zająć się własnym zdrowiem czy po prostu odpocząć. Placówki te pełnią więc kluczową funkcję, która niestety nie zawsze jest w wystarczający sposób doceniana.

- Wielu z nas dopada wypalenie zawodowe. Ma to związek z tym, że czujemy się tak zwyczajnie niedocenieni - opowiada Magdalena Grzybowska, pracowniczka jednej z placówek.

Tych pieniędzy jest za mało

– Wykonujemy zadanie zlecone przez rząd. Zgodnie z definicją takiego zadania państwo powinno nas finansować do wysokości poniesionych kosztów. No niestety, tak się nie dzieje – tłumaczy Emilia Wierzbicka, dyrektorka ŚDS w Krynickich.

Jak wyjaśnia pani dyrektor, problem tkwi nie tyle w całkowitym braku funduszy, co w tym, że trafia ich do ŚDS-ów po prostu za mało. I choć aż 80 proc. budżetu prowadzonej przez nią placówki stanowią koszty płac, to jednak – o czym z bólem mówią sami pracownicy – zarobki są zbyt niskie, zwłaszcza jeśli zestawi się je z odpowiedzialnością i trudem pracy, jaką codziennie wykonują.

Apel do rządzących

– Problemem, z jakim będziemy zmagać się w najbliższym czasie, jest odpływ profesjonalnej, doświadczonej kadry – dodaje Beata Kiełsa-Dowejkorka ŚDS w Łapach. 

Potwierdzają to sami pracownicy i pracowniczki.

- Czujemy, że jesteśmy w jakiś sposób pominięci, bo nasza płaca jest nieadekwatna do pracy, jaką wykonujemy - stwierdza z bólem starsza terapeutka Karolina Mazurkiewicz.

A bez tej kadry, jak zauważają pracownicy i dyrektorzy ŚDS-ów, trudno będzie zapewnić osobom z niepełnosprawnością wystarczające wsparcie.

– Mój apel do rządzących jest taki, by usiedli z nami do stołu i zaczęli rozmawiać – podsumowuje w rozmowie z Michałem Białym.

Pytania dotyczące przyszłości Środowiskowych Domów Samopomocy wysłaliśmy do biura prasowego Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wciąż czekamy na odpowiedzi.

oprac. Mateusz Różański

Więcej wideo
To badanie ratuje życie. "Należy oznaczyć przynajmniej raz w życiu"To badanie ratuje życie. "Należy oznaczyć przynajmniej raz w życiu"
Jak wybrać probiotyk: szczepy, badania kliniczne i bezpieczeństwoJak wybrać probiotyk: szczepy, badania kliniczne i bezpieczeństwo
1 na 5 Polek nigdy ich nie badała. Ekspertka: To piorunujący wynik1 na 5 Polek nigdy ich nie badała. Ekspertka: To piorunujący wynik
Nawet 10 proc. nie chodzi do ginekologa w ogóle. "Wciąż mamy dużo do zrobienia"Nawet 10 proc. nie chodzi do ginekologa w ogóle. "Wciąż mamy dużo do zrobienia"
Polki boją się badań profilaktycznych. Psycholożka tłumaczy mechanizmPolki boją się badań profilaktycznych. Psycholożka tłumaczy mechanizm
Objaw raka wzięła za ukąszenie owada. "Chorują i umierają młode kobiety"Objaw raka wzięła za ukąszenie owada. "Chorują i umierają młode kobiety"
Koniec dramatu Polaka na Filipinach. "Do końca nie wierzyłem, że się uda"Koniec dramatu Polaka na Filipinach. "Do końca nie wierzyłem, że się uda"
Wybrane dla Ciebie