Kleszczowe zapalenie mózgu. Lepiej zapobiegać niż leczyć

Kleszczowe zapalenie mózgu może się skończyć nieodwracalnymi powikłaniami, a nawet przedwczesną śmiercią. Ryzyko dotyczy również młodych, aktywnych ludzi. - To jest jak ruletka, nie wiadomo, na kogo padnie - przyznaje dr n. med. Monika Wanke-Rytt.

KZM to groźna chorobaKZM to groźna choroba
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | rbkomar
Katarzyna Prus

Każdy jest w grupie ryzyka

Kleszczowe zapalenie mózgu to złożony problem, bo nie ma leczenia przyczynowego, a choroba może doprowadzić do ciężkich, nieodwracalnych powikłań. Warto mieć świadomość zagrożenia, bo zmiany klimatyczne sprawiają, że kleszczy, także tych, które są nosicielami kleszczowego zapalenia mózgu, jest coraz więcej. W ubiegłym roku wykryto KZM u 935 osób, w tym roku do końca maja takich przypadków była już niemal setka.

- Nie wiemy też, którego pacjenta to dotknie. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że w początkowej fazie KZM jest niezwykle trudne do wykrycia, bo przypomina zwykłą infekcję i większość osób w ogóle nie kojarzy tego z ukłuciem kleszcza lub nawet nie zdaje sobie z tego sprawy - wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Monika Wanke-Rytt, specjalistka chorób zakaźnych i pediatrii z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Tłumaczy, że objawy związane z pierwszą nieneurologiczną fazą KZM mogą się pojawić już ok. tygodnia po ukłuciu przez kleszcza. Nazywane są "letnią" grypą, bo pojawiają się często już po sezonie infekcyjnym, kiedy aktywność kleszczy jest większa. 

- Symptomy przypominają grypę, choć wywołał je inny wirus - wirus kleszczowego zapalenia mózgu. To może być m.in. ból głowy, ból mięśni, uczucie rozbicia - wylicza ekspertka. 

Zaznacza, że organizm może, ale wcale nie musi poradzić sobie z wirusem w tej pierwszej fazie. Jeśli tak się nie stanie, pojawią się problemy neurologiczne. 

- Większość z nas przechoruje infekcję na pierwszym etapie, ale mniej więcej 20 proc. chorych rozwinie objawy neurologiczne. Problem w tym, że nie wiemy, kto to dokładnie będzie. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. To nie zależy od wieku, formy, aktywności fizycznej, zdrowia. Nie ma takiej prewencji, a wirus może być bezwzględny - zaznacza lekarka.

- Ciężkie objawy neurologiczne może rozwinąć nawet młody zdrowy człowiek, który przed chorobą był bardzo aktywny. Na tym właśnie polega zagrożenie związane z KZM: to jest ruletka, nie wiadomo, na kogo padnie - przestrzega ekspertka.

Nieodwracalne powikłania

Tymczasem osoby, u których pojawiły się objawy neurologiczne, są narażone na nieodwracalne powikłania. Są zagrożone niepełnosprawnością lub nawet przedwczesną śmiercią.

- Początkowo to mogą być symptomy związane z zajęciem opon mózgowo-rdzeniowych, czyli np. sztywność karku, silne bóle głowy, nudności i wymioty, światłowstręt i towarzysząca temu gorączka. Można to kojarzyć z silną migreną. Tak wygląda najczęściej ta neurologiczna postać KZM. Niestety u części pacjentów choroba pójdzie dalej, bo skoro nie ma leczenia przyczynowego, polegamy jedynie na objawowym - możemy reagować na pojawiające się symptomy, ale nie wyeliminujemy ich przyczyny - zaznacza lekarka.

Tymczasem do cięższych objawów należą zaburzenia świadomości, senność, która oznacza, że chory śpi nawet 20 godzin na dobę, zaburzenia koncentracji, pamięci - pacjenci mogą nie wiedzieć, gdzie są i nie poznawać rodziny. 

- Może się nagle zmienić ich zachowanie, stają się agresywni, używają wulgaryzmów, czego wcześniej nie robili. To także drgawki, przypominające atak padaczki, charakterystyczne niedowłady, podobne do objawów udaru, czy nawet porażenie czterokończynowe, które świadczy już o zajęciu rdzenia - wskazuje dr Wanke-Rytt.

- Chory wymaga wówczas wielotygodniowego pobytu w szpitalu, intubacji. W swojej praktyce miałam takich pacjentów i wiem, że nawet jeśli uda nam się zwalczyć chorobę, chory nie wróci już do pełnej sprawności. Nie odwróci tego także rehabilitacja, co może oznaczać nawet zależność od opieki innych - przyznaje lekarka. I dodaje, że co drugi pacjent z KZM wymaga rehabilitacji ruchowej, a większość odczuwa problemy neurologiczne w związku z obumarciem komórek nerwowych w postaci np. mgły mózgowej czy gorszej sprawności mózgu.

Najlepsza ochrona

Wyjaśnia, że każdy objaw w postaci sztywności karku powinien być traktowany jako podejrzenie choroby układu nerwowego, w tym związanej z infekcją KZM. Taki chory powinien od razu dostać skierowanie do szpitala na szczegółową diagnostykę w kierunku KZM (pobranie do badania płynu mózgowo-rdzeniowego).

Jedyną formą ochrony przed tą chorobą są szczepienia. - Ich skuteczność jest bardzo wysoka, bo na poziomie 98 proc., co oznacza, że nie zachorujemy i tym samym unikniemy potencjalnych powikłań neurologicznych - zaznacza dr Wanke-Rytt.

Wyjaśnia, że po podaniu pierwszej dawki, po miesiącu należy podać kolejną i trzecią w odstępie 5-12 miesięcy. Potem, dla pełnej ochrony, konieczne są też szczepienia przypominające - najpierw po trzech latach, a kolejne dawki, co pięć lat. Szczepienia są zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci.

Źródła: WP abcZdrowie

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie