Męczyła go zgaga. Po latach dopadł go "cichy zabójca"
60-letni brytyjski biznesmen, John Wardman, po latach zdrowego i aktywnego życia usłyszał diagnozę: rak. Okazało się, że przyczyną nowotworu była najprawdopodobniej powszechna, z pozoru niegroźna dolegliwość, którą przez lata leczył na własną rękę.
Przez lata Brytyjczyk nie miał powodów, by martwić się o swoje zdrowie. Jako sportowiec dbał nie tylko o aktywność fizyczną, ale i o właściwą dietę. Jedyną uciążliwością był refluks żołądkowo-przełykowy – schorzenie, w którym kwas żołądkowy cofa się do przełyku, powodując zgagę, ból w klatce piersiowej i trudności z połykaniem.
"Po prostu brałem leki i żyłem dalej"
Mężczyzna radził sobie z tym problemem tak, jak większość jego rówieśników – za pomocą dostępnych bez recepty leków zobojętniających kwas, które doraźnie łagodziły ból i dyskomfort.
4 objawów raka przełyku. Zobacz, czy znasz
– Myślałem po prostu, że tak już musi być – powiedział w rozmowie z BBC. – Jeśli wypiłem kieliszek wina lub zjadłem coś ostrego, brałem lek i po prostu żyłem dalej.
Dopiero gdy podczas urlopu obudził się w środku nocy z potwornym bólem i trudnościami ze złapaniem oddechu, uznał, że dzieje się coś poważniejszego niż zwykła zgaga. Ponieważ objawy nie ustępowały, po powrocie do domu natychmiast skontaktował się z lekarzem rodzinnym.
Ten przepisał mu silniejszy środek – inhibitor pompy protonowej (PPI), który zmniejsza wydzielanie kwasu żołądkowego. Jednak po jego zastosowaniu objawy paradoksalnie się nasiliły. – Nagle zacząłem wyraźnie czuć, jak pokarm z trudem przemieszcza się w dół gardła – wspomina John Wardman.
Przełyk Barretta
Mężczyzna ponownie udał się po pomoc. Podczas szczegółowych badań, w tym endoskopii, wykryto u niego wczesne stadium raka przełyku. Lekarze uważają, że bezpośrednią przyczyną nowotworu był tzw. przełyk Barretta – stan, w którym komórki wyścielające przełyk zmieniają swój charakter pod wpływem chronicznego drażnienia kwasem żołądkowym.
Niestety, zanim choroba została wykryta, zmiany zdążyły objąć 4 cm przełyku. Dziś John zachęca innych, by nigdy nie lekceważyli refluksu, ponieważ wczesna diagnostyka daje największą szansę na przeżycie.
Wdzięczny za diagnozę
– Jestem głęboko wdzięczny samemu sobie, że w końcu zareagowałem na objawy, zamiast polegać wyłącznie na lekach bez recepty. Podjęcie działań zmieniło wszystko. Dzięki temu rak został wykryty na etapie, który umożliwił szybkie rozpoczęcie leczenia – przyznaje mężczyzna.
Od czasu diagnozy John Wardman przeszedł cztery cykle chemioterapii oraz operację wycięcia przełyku. Obecnie czeka go kolejna tura leczenia cytostatykami, która ma zminimalizować ryzyko nawrotu nowotworu.
Cichy zabójca
Rak przełyku jest ściśle powiązany z czynnikami ryzyka takimi jak otyłość, niewłaściwa dieta, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu oraz przewlekły refluks. Według NHS (brytyjskiej służby zdrowia), rak przełyku jest czwartym pod względem liczby zgonów nowotworem wśród mężczyzn, a w Wielkiej Brytanii, a każdego roku diagnozuje się go u ponad 7000 osób. W Polsce jest to około 1300 przypadków rocznie.
Nowotwór ten bywa nazywany "cichym zabójcą", ponieważ jego objawy często stają się wyraźne dopiero wtedy, gdy choroba jest już w zaawansowanym stadium.
Źródło: bbc.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.