Badanie na myszach
Aby dokładnie zbadać mechanizmy działania alfa-tokoferolu (głównej formy witaminy E), badacze przeanalizowali stan układu kostnego u dwóch grup myszy: osobników z niedoborami tej witaminy oraz gryzoni poddawanych diecie wzbogaconej o jej wysokie dawki. Okazało się, że u myszy cierpiących na brak witaminy E gęstość kości uległa poprawie, natomiast u zwierząt otrzymujących jej nadmiar dochodziło do wyraźnego ubytku masy kostnej.
WIDEOŁykają suplementy i pożyczają sobie leki. Lekarze o słabościach pacjentów
Aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, warto przyjrzeć się biologii samej tkanki kostnej. Wbrew pozorom kości nie są martwą, niezmienną strukturą — w dorosłym organizmie podlegają nieustannej przebudowie. Prawidłowa gęstość i wytrzymałość kości zależy od delikatnej równowagi między procesami ich tworzenia a stopniowego rozkładu. Za budowę nowej tkanki odpowiadają komórki kościotwórcze, zwane osteoblastami, natomiast za usuwanie starej — komórki kościogubne, czyli osteoklasty (warto dodać, że w wielu powielanych w mediach doniesieniach błędnie przypisywano osteoklastom rolę budulcową). Japońscy badacze zaobserwowali, że nadmiar witaminy E stymuluje powstawanie i aktywność właśnie osteoklastów, przez co proces destrukcji kości zaczyna drastycznie przeważać nad ich odbudową.
Warzywa lepsze niż suplementy
Kwestię tę w rozmowie z serwisem BBC skomentowała dr Helen Macdonald z Uniwersytetu w Aberdeen, zajmująca się wpływem składników odżywczych na zdrowie układu kostnego. Ekspertka uspokaja, że witaminy E dostarczanej wraz z tradycyjną dietą nie musimy się obawiać. Jej naturalne źródła — takie jak oleje roślinne, orzechy, migdały, nasiona czy zielone warzywa (m.in. szpinak i brokuły) — zawierają ilości w pełni bezpieczne i optymalne dla zdrowia.
Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy sięgać po syntetyczne preparaty. Suplementy diety zawierają bowiem stężenia witaminy E wielokrotnie przekraczające to, co jesteśmy w stanie przyswoić z wartościowego pożywienia. Jak podkreśla dr Macdonald, rośnie liczba dowodów na to, że rutynowe przyjmowanie wysokodawkowych kapsułek nie przynosi organizmowi żadnych korzyści, a może wręcz poważnie mu zaszkodzić.
Choć wyniki uzyskanie na gryzoniach wymagają ostrożności i nie zawsze dają się bezpośrednio przełożyć na organizm człowieka, wnioski płynące z badań są jasne: w przypadku witaminy E więcej wcale nie oznacza lepiej. Zamiast bezrefleksyjnie sięgać po apteczne suplementy, znacznie bezpieczniej jest dbać o zbilansowaną dietę, a ewentualną suplementację konsultować z lekarzem.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.