Trwa ładowanie...

Naukowcy naliczyli ponad 200 objawów long COVID. Przeciętny pacjent cierpi na 56 z nich

Plaga powikłań po COVID-19 może być jeszcze większa, niż się spodziewano. W największym dotychczas badaniu na temat long COVID naukowcy ustalili, że syndrom może dawać aż 203 objawy, które powodują zaburzenia funkcjonowania 10 różnych narządów, w tym między innymi mózgu, jelit, wątroby, nerek i płuc.

Zobacz film: "Bartosz Fiałek o long covid: mamy następną jednostkę chorobową, która będzie toczyła system ochrony zdrowia"

Artykuł jest częścią akcji "Pomyśl o sobie – sprawdzamy zdrowie Polaków w pandemii". Wypełnij TEST i dowiedz się, czego tak naprawdę potrzebuje twój organizm.

spis treści

1. Każdy z pacjentów cierpi średnio na 56 różnych objawów long COVID

Już od jakiegoś czasu lekarze alarmują o pladze powikłań u ozdrowieńców. Szacuje się, że długofalowe skutki zakażenia koronawirusem odczuwa nawet 7 na 10 ozdrowieńców.

Naukowcy naliczyli ponad 200 objawów long COVID. Przeciętny pacjent cierpi na 56 z nich
Naukowcy naliczyli ponad 200 objawów long COVID. Przeciętny pacjent cierpi na 56 z nich (Getty Images)

"Chociaż wokół long COVID toczy się wiele publicznych dyskusji, istnieje mało systematycznych badań dotyczących tej populacji. Dlatego stosunkowo niewiele wiadomo na temat zakresu objawów, ich postępowania w czasie, nasilenia oraz przebiegu klinicznego, jego wpływu na codzienne funkcjonowanie oraz czasu powrotu do zdrowia" - zwraca uwagę dr Athena Akrami, neuronaukowiec z University College London (UCL).

Dr Akrami jest główną autorką badania, które właśnie ukazało się na łamach "Lancet's EClinicalMedicine" i które jest dotychczas największą międzynarodową analizą na temat syndromu long-COVID.

Eksperci z UCL przeanalizowali prawie 4 tys. przypadków long-COVID z całego świata i ustalili, że syndrom może dawać aż 203 objawy, które powodują zaburzenie pracy 10 różnych narządów, w tym serca, płuc, mózgu oraz jelit. Przy czym każdy z pacjentów cierpi średnio na 56 różnych objawów.

Wśród najczęściej wymienianych objawów były:

  • zmęczenie (98,3 proc.),
  • obniżenie tolerancji wysiłkowej (89 proc.),
  • mgła mózgowa (85,1 proc.).

Wśród bardziej rzadkich objawów zgłaszano halucynacje, drżenie, swędzenie skóry, zmiany w cyklu menstruacyjnym, zaburzenia seksualne, kołatanie serca, biegunkę oraz szumy uszne.

Badanie również wykazało, że u 96 proc. ochotników objawy utrzymywały się dłużej niż 3 miesiące, podczas gdy 91,8 proc. nadal cierpiało na nie po 8 miesiącach. Najszybciej do zdrowia wracały osoby, które miały najmniej objawów – maksymalnie 11 naraz.

2. Syndrom chronicznego zmęczenia może ukrywać znacznie cięższe powikłania

Jak przyznaje dr Michał Chudzik, kardiolog, który w ramach projektu STOP COVID prowadzi w Łodzi badanie nad powikłaniami u osób, które przeszły zakażenie koronawirusem, u polskich pacjentów nie obserwuje się aż tak dużej liczby objawów.

- Różnica jednak może wynikać ze sposobu opisywania objawów. Jeśli każdy z symptomów oddzielimy i policzymy jako osoby, to rzeczywiście w sumie uzbiera się tego bardzo dużo. Sądzę, że w ten sposób można naliczyć ponad 100 objawów u ozdrowieńców - opowiada w rozmowie z abcZdrowie dr Chudzik.

Natomiast jeśli chodzi o zgłaszane objawy, to sytuacja w Polsce wygląda identycznie - syndrom chronicznego zmęczenia jest najczęstszym objawem u ozdrowieńców.

- Zgłasza go nawet połowa naszych pacjentów. Połowa z tych osób dodatkowo cierpi również na mgłę mózgową - mówi ekspert.

Co więcej, w większości przypadków są to osoby, które wcześniej nie miały żadnych chorób towarzyszących, ale po COVID-19 okazało się, że nie są zdolni do wykonywania pracy, a często nawet prostych obowiązków domowych. Niestety, ani na chroniczne zmęczenie, ani na mgłę mózgową, wciąż nie opracowano farmakologicznego leczenia.

Zdaniem dra Chudzika największym problemem jest to, że syndrom chronicznego zmęczenia może maskować inne i znacznie cięższe powikłania.

- Przykładowo pacjent skarży się na ogólne zmęczenie i szybkie bicie serca. Może to świadczyć o tym, że organizm potrzebuje więcej czasu, żeby dojść do siebie po infekcji, ale równie dobrze może to być objaw zatoru płucnego albo zapalenia mięśnia sercowego. Żeby ustalić, co się tak naprawdę dzieje, konieczne jest wykonanie podstawowych badań, jak EKG serca albo rentgen klatki piersiowej - wyjaśnia ekspert.

3. Wyzwanie dla służby zdrowia

Eksperci podkreślają, że nawet jeśli opanujemy epidemię SARS-CoV-2, będziemy jeszcze przez wiele lat odczuwać jej skutki.

- Przykładowo, widzę ogromny problem w kardiologii. Nawet 15 proc. ozdrowieńców po COVID-19 zaczyna mieć nadciśnienie, choć wcześniej nie miały takich problemów - podkreśla dr Chudzik.

O ile wcześniej nadciśnienie częściej występowało u osób otyłych i w zaawansowanym wieku, to po COVID-19 ta choroba jest diagnozowana nawet u 30-latków, którzy wcześniej nie mieli żadnych kłopotów ze zdrowiem. Nieleczone nadciśnienie może prowadzić do zawału serca, udaru mózgu oraz niewydolności krążeniowo-oddechowej.

Zdaniem lekarzy wzrost liczby przypadków z long COVID może na długie lata zwiększyć liczbę pacjentów na oddziałach, ponieważ jedne choroby będą potęgować kolejne. W ten sposób wpadniemy w błędne koło powikłań.

- Oficjalnie zakażenie koronawirusem w Polsce przeszło ok. 2,8 mln osób, ale w rzeczywistości te liczby są kilkakrotnie wyższe. Nawet jeśli założymy, że 20 proc. z tych osób ma jakieś powikłania, to robi się z tego większa populacja pacjentów, niż w przypadku chorób cywilizacyjnych. Możemy mówić o tym, że już teraz w przychodniach lekarskich pojawiło się co najmniej kilkaset tysięcy dodatkowych pacjentów, którzy do tej pory poza profilaktycznymi wizytami nie byli leczeni. Jest to kolosalne wyzwanie i obciążenie, ponieważ już wcześniej polski system ochrony zdrowia był wyeksploatowany do granic możliwości - podkreśla dr Michał Chudzik.

Zgadza się z tym również dr Jacek Krajewski, lekarz rodzinny oraz Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

- Po trzeciej fali epidemii gołym okiem widać wzrost liczby pacjentów zarówno w przychodniach, jak i w poradniach specjalistycznych. Osoby, które przechorowały COVID-19 w każdym przebiegu - od lekkiego do ciężkiego - wymagają teraz stałej opieki zdrowotnej - opowiada dr Krajewski. - Leczenie pocovidowych powikłań będzie kolosalnym obciążeniem dla polskiej służby zdrowia. Koszty mogą sięgnąć nawet miliarda złotych — podkreśla lekarz.

Zobacz również: Zimne ręce i stopy po COVID-19. Lekarze ostrzegają: To może być objaw poważnej choroby

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze
Szukaj innego lekarza