Przełomowa szczepionka przeciwko nowotworom. Obiecujące wyniki badań
Kevin Heyink ma 48 lat i już w dzieciństwie został zarażony lękiem przed ukorzenionymi w genach nowotworami. Dziś, po udziale w badaniu nowej szczepionki, mówi o nadziei.
Rak w genach i życie pod lupą
Jak przedstawia redakcja "USA Today", u Kevina Heyinka tragedie układały się w bolesny rodzinny schemat. Z powodu nowotworów zmarli jego ojciec, brat oraz liczni krewni, często jeszcze przed pięćdziesiątką. Przed śmiercią w 2009 roku ojciec zaczął analizować historię rodziny i dowiedział się, że jest nosicielem zespołu Lyncha. To uwarunkowanie genetyczne znacząco zwiększa ryzyko wielu nowotworów, szczególnie jelita grubego, ale także m.in. trzonu macicy, jajnika czy żołądka.
Kevin również ma zespół Lyncha. Od około 20. roku życia poddaje się co roku kolonoskopii, a co dwa lata gastroskopii. Gdy skończył 30 lat, niemal po każdym badaniu lekarze usuwali polipy lub gruczolaki, czyli zmiany przedrakowe. Jak przyznaje, obciążenie to nie tylko kwestia ciała.
"To także stały stres, który nosisz w głowie" - bo świadomość ryzyka wraca przy każdym kolejnym terminie badania.
Szczepionka, która ma wyprzedzić chorobę
Po śmierci starszego brata na nowotwór nadnercza w 2022 roku i po chorobach dwóch innych braci Kevin zaczął szukać nowych możliwości profilaktyki. Natrafił na badanie kliniczne szczepionki przeznaczonej dla osób z zespołem Lyncha i zgłosił się do zespołu z University of Texas MD Anderson Cancer Center w Houston. W styczniu 2023 roku rozpoczął serię wyjazdów na kolejne wizyty.
Przetakiewicz o chorobie nowotworowej męża. Jak czuje się Rinke? "To jest niewyobrażalne, dopóki ktoś sam tego nie przeżyje"
Mechanizm szczepionki opiera się na tym, co w zespole Lyncha dzieje się w komórkach. U zdrowych osób działa system "naprawy niedopasowań" w DNA, który koryguje błędy powstające podczas podziałów komórkowych. U nosicieli zespołu Lyncha jedna z kluczowych części tej "maszynerii" nie działa prawidłowo, a organizm wytwarza charakterystyczne, nietypowe białka. Szczepionka, opracowana przez firmę Nouscom, wykorzystuje zmodyfikowanego, nieaktywnego adenowirusa (to nie jest technologia mRNA), by "nauczyć" układ odpornościowy rozpoznawania tych białek. Założenie jest proste: jeśli w przyszłości pojawią się komórki nowotworowe lub zmiany przedrakowe, organizm ma szybciej je eliminować.
Zobacz też: Skąd tyle zachorowań na raka? Onkolog wskazuje. "Przyczyn nowotworowej plagi jest wiele"
Wyniki: mniej zmian przedrakowych i seria "czystych" badań
W badaniu fazy 1b/2 wzięło udział 45 zdrowych nosicieli zespołu Lyncha. Przed i po udziale potwierdzano brak raka m.in. w kolonoskopii. Publikacja wyników ukazała się w "Nature Medicine" i dotyczyła przede wszystkim bezpieczeństwa oraz odpowiedzi immunologicznej. U uczestników wykryto odpowiedź układu odpornościowego utrzymującą się co najmniej rok, a po szczepieniu obserwowano mniej zmian przedrakowych; nie odnotowano też zaawansowanych guzów nowotworowych.
Dla Kevina przełomem był sierpień 2023 roku.
"Po raz pierwszy od 20 lat wynik był idealnie czysty" - wspomina.
Dwie kolejne kolonoskopie również nie wykazały zmian. Działania niepożądane? Głównie przejściowe, podobne do tych po szczepieniu przeciw COVID-19: ból i zaczerwienienie w miejscu wkłucia, stan podgorączkowy, zmęczenie.
Lekarze podkreślają, że potrzeba kolejnych badań, by potwierdzić skuteczność i doprowadzić do rejestracji szczepionki, ale dla osób żyjących z zespołem Lyncha preparat przynosi ogromne nadzieje.
Źródła:
- USA Today
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.