Przyznała się psychoterapeutce, że ma dziewczynę. Chciała wyleczyć ją z homoseksualizmu

Żyją w związkach z osobami tej samej płci, razem wychowują dzieci. W opiece zdrowotnej mają prawa jak każdy człowiek heteroseksualny. Są jednak dyskryminowani, mają problemy z wizytami w gabinetach lekarskich. Nie mogą upoważniać swoich partnerów do otrzymywania informacji na temat zdrowia. Lekarze chcą ich leczyć z homoseksualizmu. To, że o tych przypadkach zbyt często się nie mówi, nie znaczy, że nie istnieją. W polskiej opiece zdrowotnej społeczność LGBTI jest dyskryminowana.

1. Powiedziała, że ma dziewczynę

Natalia jest młodą, wykształconą kobietą. Właśnie robi staż po zakończonych studiach medycznych. Żyje w związku z osobą tej samej płci. W gabinecie lekarskim zdarza jej się ujawnić, że jest innej orientacji niż większość społeczeństwa. Wie, że ta informacja jest bardzo ważna przy wyborze metody leczenia. Nie robi tego jednak zawsze. Odczuwa strach przed agresją słowną. Reakcje, z jakimi się spotyka są różne.

Zobacz film: "Żyje w związku homoseksualnym. Teraz wraz z partnerką stara się o dziecko"

Zobacz także:

To nie choroba zakaźna, nie trzeba jej leczyć

- Będąc licealistką, chodziłam na psychoterapię z przyczyn absolutnie niezwiązanych z moją orientacją. Po prostu moi rodzice przechodzili kryzys małżeński, a ten zawsze w jakimś stopniu odbija się na dzieciach. Po kilku miesiącach spotykania się z psychoterapeutą zebrałam się na odwagę i wyznałam, że jestem w związku z dziewczyną.

Usłyszałam, że bardzo dobrze, że to mówię. Psychoterapeutka dodała jednak, że ma wiele takich pacjentek, które ona sama wyleczyła z homoseksualizmu i jak tylko chcę, to może mi też pomóc. Żebym wreszcie zaczęła być normalna. Po tej rozmowie cała praca z psychoterapeutą poszła do kosza. Homoseksualizm to nie choroba. Tego się nie leczy – mówi dla WP abcZdrowie Natalia.

Kobieta z niezrozumieniem spotkała się także w gabinecie ginekologicznym. - To był bardzo miły pan, ale uderzyło mnie to, że już na pierwszej wizycie założył, że jestem osobą heteroseksualną i uprawiam seks z mężczyznami. Od razu zadał mi pytanie, jak się zabezpieczam. Wtedy w jakiś sposób udało mi się odsunąć ten temat.

Sprawdź też:

Jestem matką lesbijki i nie wstydzę się o tym mówić

Na kolejnej wizycie powiedziałam mu, że jestem w związku z dziewczyną i nie będę potrzebowała antykoncepcji. Wydawało mi się, że przyjął to pozytywnie. Myliłam się. Podczas badania ręcznego zapytał mnie o techniczne szczegóły mojego życia erotycznego z partnerką, chociaż tego typu informacje nie były mu potrzebne ani do diagnostyki, ani do terapii. To nie tylko przejaw homofobii, ale i koszmarnej ignorancji – dodaje Natalia.

2. Zgłosiła skargę do RPP

- 31 grudnia 2015 roku udałam się na wizytę do lekarza pierwszego kontaktu. Była to jedna z publicznych przychodni w Warszawie. Podczas badania zadano mi pytanie dotyczące życia seksualnego. Ta informacja miała związek z moim leczeniem, więc powiedziałam, że mam partnerkę – kobietę. Lekarz zaczął wtedy komentować moją homoseksualność w sposób, który uderzał w moją godność. Jasno mówił, że jest to choroba do leczenia. Wyszłam z gabinetu, mówiąc jak niestosowne było jego zachowanie i, że jest to niedopuszczalne. Wtedy podjęłam decyzję o podjęciu kroków formalnych – mówi dla WP abcZdrowie Weronika Paszewska.

5 rodzajów leków, które zabijają nasze libido
5 rodzajów leków, które zabijają nasze libido [6 zdjęć]

Obniżone libido może pojawić się zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn i to niezależnie od wieku. Tylko...

zobacz galerię

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Pacjenta. Obie instytucje jasno powiedziały, że w tej sytuacji doszło do naruszenia prawa do godności i intymności. Z lekarzem została przeprowadzona rozmowa dyscyplinująca. Kobieta otrzymała przeprosiny od placówki, ale nie od lekarza.

3. Po porodzie zabrali jej dziecko

- Leżałam w szpitalu na ul. Klinicznej w Gdańsku z zagrożoną ciążą. Dziecko było wyczekiwane i wytęsknione przez nas - mnie, moją partnerkę i naszego przyjaciela, ojca dziecka. Wspólnie zdecydowaliśmy, że będziemy we trójkę jego rodzicami. W szpitalu nie chciałyśmy robić sobie problemów, więc lekarzom nie mówiłam, że mam żonę. Wzięłyśmy ślub w Wielkiej Brytanii.

W 31. tygodniu ciąży zdecydowano o cesarskim cięciu. Leszek z Martą, czyli druga matka i ojciec dziecka czekali pod salą. Po porodzie zostałam sama, maluszka zabrano na oddział dla wcześniaków, przejął go neonatolog. Do końca nie wiedziałam nawet, czy będzie sam oddychał.

Rodzice dziecka podeszli do lekarza, pytali, czy jest zdrowe. Wtedy zapytano Marty "kim pani jest?”, odpowiedziała, że jest moją partnerką i drugą mamą Mateusza. Wytłumaczyła, że wzięłyśmy ślub i że jest moją żoną. Lekarz powiedział, że takie śluby nie są ważne w Polsce i nie udzielił jej żadnej informacji. Ojca dziecka też zignorował.

Po zszyciu zapytali mnie, kogo upoważniam do zobaczenia dziecka. Pielęgniarka dodała, że w dokumentach znajdują się tylko dwa miejsca na podanie imienia i nazwiska. Tłumaczyłam jej, że jesteśmy rodzicami we trójkę. Powiedziała wtedy, że mogę upoważnić ich dwoje, ale wtedy sama nie będę mogła zobaczyć dziecka.

Liczyłam na to, że się nade mną zlitują i poprosiłam, żeby wpisała tam Martę i Leszka. Nic takiego się nie stało. Urodziłam Mateusza we czwartek i do poniedziałku nie mogłam go nawet zobaczyć. Chodziłam pod drzwi sali i płakałam, słysząc jego płacz. Wiedziałam, że tam są też inne dzieci, ale wyobrażałam sobie, że to jest właśnie Mateusz – mówi dla WP abcZdrowie Anna.

4. Dyskryminują ich za miłość

Większość osób homoseksualnych stara się ukrywać swoją orientację przed lekarzami. Boją się, że zostaną potraktowane gorzej bądź spotkają się z mową nienawiści. Na szpitalnych korytarzach udają, że partner lub partnerka są z rodziny.

- Wiele osób, które możemy nazywać klientami Kampanii Przeciw Homofobii, pyta nas o różne sytuacje związane z ochroną zdrowia, np. kogo mogą upoważnić jako osobę żyjącą w związku jednopłciowym do uzyskiwania informacji o stanie zdrowia. Nie wiedzą też, jak zareagować na negatywne komentarze lekarzy i personelu medycznego podczas wizyty w gabinecie.

Z drugiej jednak strony dochodzą do nas głosy (np. od RPO, RPP), że w tej sprawie wszystko jest w porządku. Dlaczego? Bo do instytucji formalnych nie docierają żadne skargi – mówi dla WP abcZdrowie Marcin Rodzinka, ekspert ds. zdrowia KPH.

Łamanie praw pacjentów i pacjentek LGBTI jest zjawiskiem powszechnym. Traktuje się ich obraźliwie, niekiedy wulgarnie. Dla wielu lekarzy homoseksualizm łączy się bowiem tylko z jednym – z pedofilią. Problemu nie odzwierciedlają jednak statystyki, ponieważ tylko nieliczni z osób nieheteroseksualnych zdają sobie sprawę z przysługujących im praw.

- W latach 2012-2013 w całej Polsce do okręgowych izb lekarskich i do RPP nie wpłynęła ani jedna skarga, która dotyczyłaby dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Do RPO trafiły dwie takie skargi. Dlaczego tylko tyle? Istnieje błędne przekonanie, że to nic nie zmieni.

Dla porównania, rocznie skarg do RPP od osób spoza grupy LGBTI wpływa ok. 70 tys., do RPO skarg na samą tylko dyskryminację jest ok. tysiąca – dodaje dla WP abcZdrowie adwokat Anna Mazurczak z Biura RPO.

Badania RPO wskazują, że sytuacji, w których prawa osób ze społeczności LGBTI są łamane, jest więcej niż przypuszczano. Przykładem może być też np. historia 34-letniego homoseksualisty, któremu lekarka odmówiła leczenia po tym, jak dowiedziała się, że od 10 lat pozostaje w związku z mężczyzną. Nakazała mu wrócić z wynikiem badań na obecność wirusa HIV.

Dermatolog powiedział Markowi, że nie leczy zboczeńców. Kasia od ginekologa dowiedziała się, że najlepszym lekiem na jej dolegliwości będzie stosunek z prawdziwym mężczyzną. Psychiatra nie wystawił Tomkowi zaświadczenia o zdrowiu psychicznym. Sama chęć korekty płci jest już zaburzeniem.

Inny pacjent żyjący z partnerem tej samej płci usłyszał od swojego lekarza, że osobom homoseksualnym znieczulenie nie przysługuje.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.