Co się działo w szpitalu na Banacha? Rodziny zmarłych ujawniają, placówka się tłumaczy

Rodziny pacjentów zmarłych w szpitalach Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego twierdzą, że w przyszpitalnej chłodni proponowano im usługi konkretnego domu pogrzebowego. Firma zaprzecza, a rzeczniczka placówki zapewnia, że umowa z dzierżawcą zakazuje reklamy i wpływania na wybór zakładu.

Natychmiastowe zwolnienie w Szpitalu PołudniowymRodziny zmarłych miały słyszeć ofertę pogrzebu już w prosektorium
Źródło zdjęć: © Getty Images
Angelika Grabowska

Ciała z trzech szpitali trafiają do jednej chłodni

UCK WUM obejmuje szpitale przy ul. Banacha, Żwirki i Wigury oraz Lindleya. Łącznie placówki dysponują 1785 łóżkami, a tylko w 2023 r. odnotowano w nich ponad 1,5 tys. zgonów. Po likwidacji chłodni przy Lindleya ciała pacjentów ze wszystkich trzech szpitali zaczęto przewozić do prosektorium przy ul. Pawińskiego.

Jak podaje Onet, od lutego 2024 r. chłodnię dzierżawi właścicielka Domu Pogrzebowego Nadzieja. Firma została zarejestrowana dwa dni przed rozpoczęciem realizacji umowy. Szpital otrzymuje z tytułu dzierżawy ponad 11 tys. zł netto miesięcznie.

Kontrowersje budzi procedura, zgodnie z którą bliscy przed otrzymaniem karty zgonu mają najpierw udać się do prosektorium, zidentyfikować ciało i uzyskać odpowiedni dokument. - Przychodzili ludzie, również staruszki, czasem zapłakani, czasem w szoku, a ja musiałam im mówić, że muszą iść kilkaset metrów oglądać swoich bliskich. To zaczęło się dziać, jak już rządziła dyrektor Łukasik - mówiła Onetowi pani Anna, była pracownica działu statystyk UCK WUM. - Nie wiem, po co chciała tak utrudnić życie tym rodzinom. Wcześniej, a pracowałam tam już 25 lat, nie było takich rzeczy - dodała.

"Próbowała mnie namówić na swój zakład"

Według rozmówców Onetu w prosektorium miały być przedstawiane oferty organizacji pochówku. Jedna z osób relacjonowała, że usłyszała o możliwości uniknięcia opłat za przechowywanie ciała, pod warunkiem skorzystania z usług Nadziei. - Pani w prosektorium powiedziała, że jeśli zrobię pogrzeb u niej, to nie zapłacę za chłodnię. Bo w innym zakładzie sporo mi za to policzą, a tu nic. Próbowała mnie namówić na swój zakład - mówi bliski zmarłej osoby.

Inna rodzina pokazała formularz dotyczący osoby zmarłej, na którym znajdowała się pieczątka prywatnej firmy pogrzebowej. - Dla mnie to jest kuriozum, że na oficjalnym dokumencie UCK WUM jest pieczątka prywatnego zakładu pogrzebowego - komentował mężczyzna.

Jak wskazuje Onet, zgodnie z art. 13 ustawy o działalności leczniczej w miejscu udzielania świadczeń zdrowotnych nie wolno reklamować ani świadczyć usług pogrzebowych. Przepisy wprowadzono m.in. po aferze "łowców skór", aby ograniczyć możliwość wykorzystywania rodzin znajdujących się w szoku i żałobie.

Była pracownica: dzwoniono z pretensjami

Była pracownica szpitala twierdzi, że zdarzało jej się wcześniej wydać kartę zgonu osobom starszym lub mającym trudności z poruszaniem się. Jak relacjonuje, miało to wywoływać niezadowolenie osoby zarządzającej chłodnią. - Szkoda mi ich było, że muszą iść taki kawał. Zaraz potem miałam telefon z pretensjami od pani Patrycji z chłodni, że nie przysyłam do niej rodzin. Zawsze to były bardzo nieprzyjemne rozmowy - wspomina.

Rodziny opisują także sytuacje, w których po wyborze innej firmy pojawiały się problemy z ustaleniem terminu odbioru ciała. Niektórzy klienci Nadziei twierdzą natomiast, że ostateczne koszty pochówku były wyższe niż zapowiadano. - W sytuacji, gdy żegnamy najbliższą osobę, jesteśmy w żałobie, to pieniądze nie mają żadnej wartości. Chodzi o to, że ktoś wykorzystał nasze emocje, nasz smutek. Z tym nie mogę się pogodzić - mówi pani Karolina.

Szpital zaprzecza nieprawidłowościom

Kobieta, która przedstawiła się jako pracownica biura domu pogrzebowego oświadczyła Onetowi, że firma nie proponuje rodzinom swoich usług na terenie szpitala. Rzeczniczka UCK WUM Barbara Mietkowska również zapewniła, że w prosektorium nie dochodzi do reklamy usług funeralnych. Podkreśliła, że umowa z dzierżawcą zakazuje zarówno promowania firmy, jak i ingerowania w decyzje rodzin dotyczące wyboru organizatora pogrzebu. Broniła jednocześnie modelu dzierżawy chłodni, wskazując na oszczędności dla placówki.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie