Trwa ładowanie...

Czeka nas "twindemia"? Już jest kilkanaście razy więcej zachorowań na grypę niż na COVID, a to dopiero początek sezonu

Rośnie liczba chorujących na grypę, a eksperci ostrzegają, że to dopiero początek sezonu infekcyjnego. Najwięcej zachorowań z reguły jest w listopadzie i grudniu, a potem w lutym, co może się zbiec ze szczytem czwartej fali koronawirusa. Efektem tego okazać się mogą gigantyczne kolejki do lekarzy. Jest jeszcze jedno zagrożenie: może dojść do nałożenia obu infekcji.

Zobacz film: "Prof. Horban o dawce przypominającej szczepionki przeciwko COVID-19. Kto jeszcze powinien ją otrzymać?"

spis treści

1. Grypa w natarciu. Coraz więcej zachorowań

Od września zaczął się szturm na gabinety lekarskie, jest znacznie więcej różnego rodzaju infekcji, wcześniej niż zwykle pojawiły się też przypadki grypy w takim natężeniu.

- W ciągu tygodnia mamy odnotowanych ok. 105 tys. zakażeń i podejrzeń grypy. Dziennie jest obecnie 15 tys. przypadków grypy i podejrzeń grypy - mówił podczas czwartkowego briefingu rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. To tylko przypadki oficjalnie zgłoszone, nikt nie ma wątpliwości, że liczba chorujących jest znacznie wyższa.

Zachorowania i podejrzenia zachorowań na grypę. Średnia dzienna zapadalność (na 100 tys. ludności) wg tygodniowych meldunków w sezonie 2020/21 w porównaniu z sezonami 2016/17 - 2019/20
Zachorowania i podejrzenia zachorowań na grypę. Średnia dzienna zapadalność (na 100 tys. ludności) wg tygodniowych meldunków w sezonie 2020/21 w porównaniu z sezonami 2016/17 - 2019/20 (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH)

Od 16 do 22 września zgłoszono w Polsce 104 856 przypadków zachorowań lub podejrzeń grypy. W analogicznym tygodniu ubiegłego roku było 54 502 takich przypadków, a w 2019 r. - 87 589. Liczby przemawiają do wyobraźni.

- Widzimy, że grypa jest w natarciu, tych zachorowań jest dużo. Przyczyna jest prosta - w przeciwieństwie do ubiegłego roku nie mamy lockdownu, a wiemy, że w dwóch sezonach poprzednich grypy było mniej. Można więc powiedzieć, że wirus musi to sobie wyrównać. Ktoś, kto nie chorował rok temu, nie wytworzył w sobie odporności. Efekt jest taki, że w tym roku tych zachorowań na grypę będzie więcej, a szczepienia dopiero ruszają. Widzimy też sporo zachorowań wśród dzieci m.in. na wirusa RSV, także przed nami sezon wyrównawczy - mówi dr Paweł Grzesiowski, pediatra i immunolog, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19.

Wirusolog dr Tomasz Dzieciątkowski przypomina, że najtrudniejszy okres dopiero przed nami, bo najwięcej zachorowań na grypę z reguły jest notowanych pod koniec roku.

- Warto przypomnieć, że z kolei rok temu było ponad 10-krotne mniej zachorowań na grypę w porównaniu z poprzednimi okresami. Trudno wyciągać szersze wnioski przed zakończeniem tego roku, bowiem dopiero wtedy można będzie porównać pełne dane. Mniejsza liczba zakażeń wirusami grypy w ubiegłym roku była najprawdopodobniej spowodowana tym, że ludzie karnie nosili maseczki i trzymali dystans. Biorąc pod uwagę fakt, że teraz znacznie mniej osób przestrzega tych zaleceń, może być zwiększona liczba zakażeń wirusem grypy, ale to jeszcze nie jest sezon. Sezon największych zachorowań na grypę zacznie się dopiero w listopadzie i grudniu, a później w lutym i marcu następnego roku - przypomina dr Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Objawy COVID i grypy mogą być takie same. Tylko testy pozwalają postawić właściwą diagnozę
Objawy COVID i grypy mogą być takie same. Tylko testy pozwalają postawić właściwą diagnozę (Getty Images)

2. COVID i grypa - objawy mogą być identyczne

Sytuację utrudnia fakt, że obie choroby mogą dawać bardzo podobne objawy. - Można powiedzieć, że w przypadku grypy objawy pojawiają się szybciej, a przypadku COVID narastają wolniej. W przypadku COVID częste są zaburzenia smaku i węchu, przy grypie raczej ich nie ma, dominuje gorączka, bóle mięśni i stawów, a w mniejszej ilości kaszel, ale przebieg u poszczególnych pacjentów może być bardzo różny. Są osoby, u których jedynym objawem jest katar zarówno w przypadku grypy, jak i COVID, bo obie infekcje mogą przebiegać jak zwykłe przeziębienie - tłumaczy dr Magdalena Krajewska, lekarz rodzinny.

Eksperci podkreślają, że jedynym sposobem na odróżnienie chorób jest wykonanie testów. W przypadku grypy za test trzeba zapłacić, a to może zniechęcić część pacjentów. - Pacjenci niechętnie wykonują testy na COVID, tym bardziej odpłatne w kierunku grypy - przyznaje lekarka.

Jednak dr Grzesiowski przekonuje, że diagnoza jest kluczowa, bo pozwala na zastosowanie odpowiedniego leczenia.

- W przypadku grypy to jest koszt ok. 20 zł za test. Jest to o tyle istotne, że w odróżnieniu od COVID mamy leki przeciwgrypowe, więc jeżeli jest potwierdzenie grypy, to możemy szybko zastosować te leki i uzyskać u pacjentów szybką poprawę - tłumaczy ekspert.

3. Czy można zachorować na COVID i grypę jednocześnie?

Specjaliści wskazują na jeszcze jeden ważny aspekt: jest możliwe zachorowanie na COVID i grypę jednocześnie, a to może skutkować nasileniem objawów. - Każda koinfekcja, czyli zakażenie wikłające będzie zwiększało ciężkość przebiegu COVID - przyznaje dr Dzieciątkowski.

- Takie przypadki były już opisywane podczas pierwszej fali w 2020 r. Widzieliśmy pacjentów, którzy mieli mieszane zakażenia, czyli i COVID i grypę, te przebiegi były ciężkie. Można powiedzieć, że grypa atakuje trochę inne piętro układu oddechowego w nabłonku, a COVID atakuje od strony naczyniowej, więc połączenie tych dwóch infekcjij źle wpływa na stan pacjenta - tłumaczy dr Grzesiowski.

Podobne wnioski wysuwają również lekarze w Stanach Zjednoczonych, prognozując, że nadchodzący sezon infekcyjny może być wyjątkowo trudny. Pacjenci zmęczeni pandemią coraz częściej ignorują zalecane środki ostrożności, nie noszą masek, z drugiej strony obecność jednego wirusa, może osłabić zdolność układu odpornościowego do odpowiedzi w przypadku dodatkowej infekcji.

"Gorączka może być gorsza. Zadyszka może być gorsza. Utrata węchu i smaku może być gorsza. A na dodatek mogą trwać dłużej" - ostrzega cytowany przez CNN dr Jorge Rodriguez. "Pomyśl o tym w ten sposób: jeśli zostaniesz uderzony młotkiem, będzie bolało. Ale jeśli masz już złamaną nogę i ponownie zostaniesz uderzony młotkiem, będzie bolało jeszcze bardziej" - wyjaśnia obrazowo lekarz.

Dane dotyczące równoległych zachorowań na grypę i COVID są bardzo skąpe. Do tej pory były zgłaszane sporadycznie, ale dr Grzesiowski przyznaje, że opisywane były tylko te najcięższe przebiegi.

- Obawiam się, że będziemy znali tylko jakiś wierzchołek góry lodowej, czyli te najbardziej powikłane przypadki u osób, które wykonają testy. Myślę, że w większości przypadków, kiedy będzie wykonany test covidowy i wynik będzie dodatni, mało kto będzie sięgał jeszcze po testy grypowe. Są panele, które wykonują z jednego materiału kilka badań i to pozwalałoby na wykrycie tych zakażeń mieszanych, ale to wykonują tylko szpitale - tłumaczy lekarz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza