Mają problemy ze snem. Metoda, jaką stosują, tylko je pogarsza
Naukowcy z Uniwersytetu w Bergen postanowili przyjrzeć się działaniu coraz popularniejszych aplikacji badających długość i jakość snu. Okazuje się, że ich stosowanie może prowadzić do niepokojącego zjawiska: ortosomnii.
W badaniu wzięło udział ponad tysiąc dorosłych mieszkańców Norwegii, a wyniki pokazują, że nie każdy problem można rozwiązać aplikacją na telefonie.
Obawy i stres zamiast korzyści
Okazało się, że z takich rozwiązań korzysta lub korzystało już 46 proc Norwegów. Badania pokazały, że choć 15 proc. osób odczuło poprawę snu dzięki technologii, młodsi użytkownicy zgłaszali silniejsze efekty niż osoby starsze. - Stwierdziliśmy, że młodsi dorośli byli bardziej podatni na informacje zwrotne z aplikacji do snu. Zgłaszali więcej odczuwanych korzyści, ale także więcej obaw i stresu - tłumaczy kierujący badaniem Hakon Lundekvam Berge. Wskazuje, że najczęstszym negatywnym skutkiem okazało się wzmożone zamartwianie się snem, co zadeklarowało 17 proc. badanych.
Jedna nieprzespana noc. Przerażające skutki
Ufaj sobie, nie smartwatchowi
Nadmierne monitorowanie snu może prowadzić do zjawiska nazywanego ortosomnią. To stan, w którym obsesyjna i często kontrproduktywna potrzeba optymalizacji każdej minuty nocnej regeneracji paradoksalnie pogarsza jej jakość.
- Zanim zajmiemy się analizą danych ze smartwatcha, powinniśmy przeprowadzić własny "inner watch" - sprawdzić subiektywnie, jak się czujemy po przebudzeniu i czy mamy rano satysfakcję z wypoczynku, a dopiero później konfrontować to z odczytem urządzenia - radzi w rozmowie z TVN 24 psychiatra dr Mikołaj Centkowski.
Okazuje się, że informacja o "złym wyniku" wyświetlona na ekranie telefonu potrafi drastycznie pogorszyć nasze samopoczucie psychiczne i fizyczne, nawet jeśli obiektywnie nasz sen był tej nocy wysokiej jakości. Działa to również jako swoiste placebo - fałszywie optymistyczny wynik może poprawić nastrój komuś, kto w rzeczywistości nie przeszedł pełnej regeneracji.
Bezsenność nad Wisłą
W programie "Wywiad medyczny" Dr n. med. Michał Skalski, psychiatra i specjalista leczenia zaburzeń snu, zwrócił uwagę na samą wiarygodność pomiarów jakości snu. Choć nowoczesne aktygrafy wbudowane w zegarki mają blisko 80-procentową zgodność z badaniami klinicznymi u osób zdrowych, to ich wiarygodność gwałtownie spada w przypadku pacjentów z bezsennością lub zaburzeniami neurologicznymi. Dla osób cierpiących na zaburzenia snu takie dane stają się często źródłem lęku, dlatego lekarze sugerują, że w takich przypadkach zasadna może być całkowita rezygnacja z tych urządzeń.
Tymczasem problem z bezsennością okazuje się powszechny wśród Polaków. Podczas gdy średnio 30 proc. Europejczyków narzeka na swój sen, w naszym kraju ten odsetek sięga aż 50 procent. Choć kliniczną bezsenność diagnozuje się u 10-20 proc. populacji, to subiektywne poczucie niewyspania stało się powszechnym problemem.
Źródło: tvn24
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.