Nowy trend z TikToka. Nazwa może obrzydzać, ale jelita ci podziękują

Fart walk to krótki spacer po posiłku, prosta aktywność, która może poprawiać trawienie, pracę jelit i pomagać w kontroli poziomu cukru we krwi. O tym i innych trendach zdrowotnych w rozmowie z PAP mówi dietetyczka Roksana Środa.

Krótki spacer po posiłku wspiera zdrowie naszych jelitKrótki spacer po posiłku wspiera zdrowie naszych jelit
Źródło zdjęć: © Materiały WP, screen • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Nazwa "fart walk" jest celowo prowokacyjna. Odwołuje się do gazów jelitowych, które mogą pojawiać się po jedzeniu, a sama idea polega na tym, by po posiłku wyjść na około 10–15 minut spokojnego spaceru.

Nauka przez żart

– Gdybyśmy napisali po prostu "spacer po posiłku", prawdopodobnie niewiele osób zwróciłoby na to uwagę. Natomiast nazwa "fart walk" przyciąga wzrok i sprawia, że ludzie chcą dowiedzieć się więcej – mówi w rozmowie z dziennikarką PAP Luizą Łuniewską z dietetyczką Roksaną Środą.


WIDEO
Nawyki, które ratują jelita


Choć nazwa trendu jest żartobliwa, jego podstawy mają naukowe uzasadnienie. Lekka aktywność fizyczna po posiłku pobudza układ pokarmowy do pracy, wspiera perystaltykę jelit i zmniejsza uczucie ciężkości.

– Po posiłku często pojawiają się wzdęcia, dyskomfort czy uczucie przepełnienia. Ruch pomaga "uruchomić" jelita i sprawia, że wiele osób po prostu czuje się lepiej – tłumaczy ekspertka.

Korzyści dotyczą również gospodarki cukrowej. Pracujące mięśnie wykorzystują część glukozy, co ogranicza jej gwałtowny wzrost we krwi. Przekłada się to na bardziej stabilny poziom energii i łatwiejszą kontrolę apetytu. Ekspertka zaznacza jednak, że kluczowe jest umiarkowanie:

– Mówimy o spokojnym, kilkunastominutowym spacerze, a nie o ćwiczeniach po obiedzie. To ma być aktywność, którą można łatwo włączyć do codzienności – podkreśla Roksana Środa.

TikTok jako narzędzie edukacji?

Zdaniem dietetyczki popularność takich haseł pokazuje, że media społecznościowe mogą czasami pełnić pozytywną funkcję edukacyjną i trafiać do młodych odbiorców.

– Ludzie chętniej klikają treści, które są zabawne albo trochę kontrowersyjne. Hasło dotyczące gazów jelitowych przyciągnie większą uwagę niż informacja, że spacer po posiłku wspiera funkcję przewodu pokarmowego – zauważa.

Podobnym przykładem jest trend "eat your skin" ("jedz swoją skórę"), zwracający uwagę na wpływ diety na wygląd cery.

– Ten trend sprawił, że wiele młodych osób zaczęło bardziej interesować się tym, co znajduje się na ich talerzu. Pokazuje, że witamina C, karotenoidy, odpowiednia ilość białka czy zdrowe tłuszcze mogą wspierać kondycję skóry – mówi Roksana Środa.

Pułapki internetowych porad żywieniowych

Pozytywne trendy są jednak tylko częścią ogromnej ilości informacji w sieci. Głównym problemem jest fakt, że wielu porad udzielają osoby bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego.

– Bardzo dużo treści dotyczących diet nie pochodzi od dietetyków, tylko od osób, które interesują się żywieniem albo są trenerami. Nie zawsze przekazywana wiedza ma oparcie w badaniach naukowych – zauważa ekspertka.

Jako przykład podaje modę na dietę ketogeniczną, która ma swoje zastosowania medyczne, ale bywa nadużywana jako uniwersalna metoda na odchudzanie.

– Dieta ketogeniczna może być wykorzystywana w konkretnych wskazaniach, ale wiele osób stosuje ją wyłącznie jako sposób na szybkie schudnięcie. Nie bierze przy tym pod uwagę możliwych konsekwencji, takich jak pogorszenie profilu lipidowego, przeciążenie organizmu czy trudności z utrzymaniem takiego sposobu odżywiania przez długi czas – ostrzega.

Prostym skutkiem ulegania chwilowym modom są późniejsze problemy zdrowotne:

– Bardzo często później trafiają do nas osoby z niedoborami, zaburzeniami miesiączkowania czy problemami jelitowymi po bardzo restrykcyjnych dietach – dodaje.

Produkty "fit" i modne suplementy

Powszechnym zjawiskiem stała się też presja na kupowanie gotowych produktów wysokobiałkowych.

– Jeśli ktoś wybiera jogurt naturalny wysokobiałkowy albo serek wiejski, to jest to zupełnie w porządku. Problem pojawia się wtedy, gdy baton proteinowy zastępuje normalny posiłek – mówi dietetyczka, przypominając, że produkt z napisem "fit" nie zawsze powinien stanowić podstawę jadłospisu.

Podobnie wygląda kwestia powszechnej suplementacji i szukania dróg na skróty:

– Jestem zwolenniczką znalezienia środka. Suplementy nie zastąpią zdrowej diety, ale są sytuacje, kiedy są potrzebne – wskazuje Roksana Środa, wymieniając m.in. witaminę D czy kwasy omega-3. – Często chcemy efektu natychmiast. Łatwiej jest kupić suplement albo zastosować restrykcyjną dietę niż przez miesiące pracować nad nawykami.

Najbardziej niebezpieczne trendy

Wśród najbardziej szkodliwych zjawisk dietetyczka wymienia treści promujące alkohol jako "lepszy wybór" od jedzenia ze względu na mniejszą kaloryczność niż pełnowartościowy posiłek.

– To szczególnie niebezpieczne dla młodych osób, które są bardzo skupione na wyglądzie i liczeniu kalorii. Przekaz, że lepiej wypić alkohol niż zjeść obiad, jest wyjątkowo szkodliwy – alarmuje.

Niepokój budzi również powrót mody na skrajnie chude sylwetki. – Przez pewien czas mocniej przebijał się przekaz, że zdrowe ciało powinno być silne i odżywione. Teraz znów pojawiają się treści sugerujące, że tylko bardzo szczupła sylwetka jest atrakcyjna – zauważa Roksana Środa.

Największym wyzwaniem dla użytkowników mediów społecznościowych pozostaje więc nauka odróżniania wartościowych, popartych nauką wskazówek od porad, które mogą realnie zaszkodzić zdrowiu.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie