Trwa ładowanie...

Ozdrowieniec Damian Krysztofik opowiada o walce z koronawirusem. "Najgorsza była tęsknota za rodziną"

Wokalista disco polo Damian Krysztofik, znany pod pseudonimem NEF, opowiada o swojej walce z koronawirusem. Zachorował, mimo że stosował się do zaleceń i nosił maseczkę. Mało tego, miał bardzo nietypowe objawy COVID-19, a zmiany w płucach były widoczne kilka godzin po przyjęciu do szpitala.

Zobacz film: "Dbaj, nie panikuj. Akcja specjalna Wirtualnej Polski"

Artykuł jest częścią akcji Wirtualnej Polski #DbajNiePanikuj

1. 25-letni Damian Krysztofik o izolacji i walce z COVID-19

Damian Krysztofik jest jednym z bohaterów spotu promującego akcję WP #DbajNiePanikuj. Wokalista zdecydował się opowiedzieć swoją historię, żeby dotrzeć do młodych ludzi, którzy ignorują zalecenia i wytyczne. Krysztofik jest przekonany, że to egoistyczne podejście, bo nawet jeżeli sami przejdą zakażenie łagodnie, ściągają niebezpieczeństwo na swoich najbliższych, a nigdy nie wiadomo, jak na chorobę zareaguje dany organizm.

Damian Krysztofik NEF
Damian Krysztofik NEF (arch. prywatne)

Znany pod pseudonimem NEF, Damian Krysztofik ma 25 lat i jest wokalistą disco polo. Pandemia odbiła się również na jego branży. Ostatnio dorabia, prowadząc imprezy w klubach. Na COVID-19 zachorował na początku kwietnia. Pierwsze objawy były dość łagodne, ale nietypowe.

- Byłem osłabiony, miałem obniżoną temperaturę do 36.1, 35.8, a nie gorączkę, jak większość chorych. Muszę przyznać, że palę i to też dało mi do myślenia, bo nie byłem w stanie się zaciągnąć - opowiada Damiana Krysztofik.

(arch. prywatne)

6 kwietnia trafił na badania, ale testy nie wykazały, że jest zakażony. Damian z każdym dniem czuł się coraz gorzej. Kilka dni później został przewieziony do szpitala.

- Miałem uporczywy kaszel, problem z oddychaniem, wtedy zabrano mnie do szpitala zakaźnego na Wolskiej i położono na oddziale dla "Covidowców". Znowu pobrano wymaz i tym razem zrobiono mi RTG. Potwierdzono, że jestem zakażony, a poprzedni wynik był fałszywie negatywny. Okazało się też, że w lewym płucu są zmiany - wspomina wokalista.

- Kiedy to usłyszałem, to przez moment miałem duże obawy, jak to się skończy. Ale ogólnie byłem dobrej myśli, wiedziałem, że jakoś z tego wyjdę, bo już nie jedną opresję w życiu pokonałem.

(arch. prywatne)

2. "Zostałem zabrany z domu w tym, co na sobie miałem. Nikt nie mógł mnie odwiedzać"

25-latek przyznaje, że był zaskoczony rozwojem wypadków. Żartuje, że ma syndrom "białego fartucha", więc sam pobyt w szpitalu był dla niego dość przerażającą wizją.

- Zostałem zabrany z domu w tym, co na sobie miałem, nikt nie mógł mnie odwiedzać. I to chyba było najbardziej dotkliwe. Pamiętam, że nie dało się opuścić tej sali, ale wszystko mi zapewniono łącznie ze szczoteczką do zębów, pastą i ubraniami. Zajmowano się mną bardzo dobrze - opowiada.

(arch. prywatne)

- Był jeden moment, kiedy myślałem, żeby stamtąd uciec, kiedy szliśmy na badanie RTG, ale wtedy pielęgniarka wytłumaczyła mi, że to nie ma sensu i że będę musiał zapłacić bardzo dużą karę, nieadekwatną do czynu (śmiech). Nie zgodziłem się też na udział w eksperymentalnej terapii, chcieli mi podać m.in. lek na malarię, ale mój stan nie był aż tak poważny, a ja nie chciałem być królikiem doświadczalnym - dodaje muzyk.

Z powodu koronawirusa trafił do szpitala
Z powodu koronawirusa trafił do szpitala (arch. prywatne)

Damianowi udało się pokonać chorobę. Po kilku dniach wrócił do domu, ale nadal musiał pozostać w izolacji. Z perspektywy czasu przyznaje, że najbardziej dotkliwy był dla niego brak kontaktu z bliskimi. Po raz pierwszy w życiu spędził samotnie święta.

- Pierwszy raz spotkałem się z rodzicami, bratem oraz babcią i dziadkiem dopiero w sierpniu. Chciałem mieć pewność, że już nie zarażam - wyznaje.

(arch. prywatne)

NEF przyznaje, że były sytuacje, kiedy atakowano go, ponieważ opowiadał o swojej chorobie w mediach społecznościowych. Nawet po zakończeniu izolacji zdarzały się kontrole policji w jego domu, bo sąsiedzi alarmowali, że "jest zakażony, a chodzi po ulicy". Nie rozumie też osób, które mówią, że pandemii nie ma.

- Mam wrażenie, że większa panika była, kiedy mieliśmy 20 zachorowań dziennie, niż teraz kiedy mamy ich ponad 1000. Wszyscy imprezują i przestali myśleć o chorobie. Pamiętajmy, że wirus może stanowić ogromne zagrożenie dla osób, które są starsze, schorowane. Sami możemy chorować bezobjawowo, być nosicielami wirusa i zakazić innych. Jeżeli narażamy najbliższych na niebezpieczeństwo, to znaczy, że ich nie kochamy - ostrzega wokalista.

3. Dbajmy, nie panikujmy

Wirtualna Polska jako pierwsza w Polsce podjęła się rozmów z ozdrowieńcami, przez których nie przemawia już strach, a rozsądek. Jednym głosem mówią: dbaj o zdrowie, o siebie i najbliższych, nie panikuj, uzupełniaj wiedzę.

Zainspirowani ich opowieściami, wraz z największymi autorytetami medycznymi zebraliśmy tę wiedzę i stworzyliśmy coś, czego w polskim internecie jeszcze nie było – kompendium wiedzy, czyli serię artykułów, wywiadów z lekarzami, pacjentami i ozdrowieńcami, które przeczytacie na stronie WP oraz na platformie dbajniepanikuj.wp.pl.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.