Przyszedł z tasiemcem nawiniętym na rolkę po papierze. Wypełzł z ciała

W medycznym podcaście This Won't Hurt a Bit dr Kenny Banh, lekarz medycyny ratunkowej z kliniki UCSF w Fresno, opowiedział historię pacjenta, który zgłosił się na szpitalny oddział ratunkowy z nawiniętym na rolkę po papierze toaletowym tasiemcem.

Polskie sushi powinno być bezpiecznePolskie sushi powinno być bezpieczne
Źródło zdjęć: © GETTY, Smith collection | Nick Lachance
Mateusz Różański

Pacjent od razu przedstawił lekarzom swoją hipotezę dotyczącą tego, skąd w jego ciele mógł znaleźć się nieproszony gość.

Z sushi też można przesadzić

— Jest jedna rzecz, którą wręcz uwielbiam: sushi, a w szczególności sashimi z łososia. Jem je codziennie — relacjonował słowa mężczyzny dr Banh. Pacjent dodał jednak zrezygnowany, że jego wielka miłość do surowych ryb już bezpowrotnie należy do przeszłości.


WIDEO
Tasiemiec wielkości kurzego jaja. Nosił go w sobie przez lata


Choć w tym przypadku nie przeprowadzono pełnych badań genetycznych pasożyta, dr Banh zgodził się z pacjentem: tasiemiec, który rozwijał się w jego jelitach przez co najmniej pół roku, trafił tam wraz z surową rybą.

Tasiemiec u wybrzeży Alaski 

Jeszcze przed tym zdarzeniem Amerykańska Agencja ds. Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) wydała ostrzeżenie dotyczące dzikich łososi odławianych u wybrzeży Alaski. Mogą być one zakażone bruzdogłowcem (m.in. gatunkiem Diphyllobothrium nihokaiense). Larwy tego pasożyta występują w mięśniach ryb, a człowiek zaraża się poprzez spożycie surowego lub niedotowanego mięsa.

Według CDC bruzdogłowce należą do największych tasiemców atakujących ludzi — w skrajnych przypadkach osiągają długość nawet 9 metrów. Do najczęstszych objawów zakażenia należą bóle brzucha, nudności, wymioty oraz spadek masy ciała.

— Każdy pyta mnie, czy pacjent przynajmniej schudł — podsumował zdarzenie dr Banh. — Odpowiedź brzmi: absolutnie nie. Doświadczył wszystkich możliwych dolegliwości i nie zyskał na tym dosłownie nic.

Tak wygląda sytuacja w UE

Sytuacja na polskim i europejskim rynku wygląda znacznie bezpieczniej niż w przypadku dzikich ryb z Pacyfiku, ale wymaga przestrzegania konkretnych zasad.

Większość łososia trafiającego do polskich sklepów i restauracji sushi to łosoś hodowlany z Norwegii. Zgodnie z rozporządzeniem Unii Europejskiej (WE nr 853/2004) oraz analizami Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), łososie hodowlane karmione sztuczną paszą wolną od żywych pasożytów stanowią znikome ryzyko zakażenia bruzdogłowcem.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku łososi dzikich (np. bałtyckich czy alaskańskich) oraz innych ryb morskich (śledź, makrela, dorsz). Te ryby mogą być nosicielami pasożytów.

Dlatego prawo Unii Europejskiej nakłada na restauracje i przetwórców obowiązek głębokiego mrożenia ryb, które mają być serwowane na surowo lub półsurowo. Ryba musi zostać zamrożona do temperatury co najmniej -20°C na minimum 24 godziny (lub -35°C na 15 godzin). Proces ten skutecznie zabija wszystkie stadia rozwojowe tasiemców i innych pasożytów.

Źródło: Yahoo

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie